Śnieżno-zimowe bieganie

Dzisiaj to był wesoły dzień. Rano sobie grzecznie wychodzę to pracy, a tu śnieg. W którą stronę nie spojrzę: biało. I co bu było bardziej oryginalnie jeszcze sypie. No to myślę sobie, będzie wesoło. Miałem dzisiaj w planie wyjazd służbowy, a tu pogoda pod zdechłym azorkiem. Może nie zdechłym, ale  z pewnością ostro skomlącym. Ale w końcu mamy zimę. No, kiedy jak nie teraz ma śnieżyć? No, ale nic to praca, to praca trzeba jechać. Tym bardziej, że jeszcze mieliśmy dzisiaj ważny wyjazd do klienta. Standardowo wizyta

Czytaj Dalej ->

Pogoda do biegania

No to dzisiaj nam pogoda znowu zrobiła psikusa. Mrozu już co prawda nie było, ale najpierw rano padał deszcz, a chwilę potem zaczął śnieg prószyć.  Tak się zastanawiałem, jaka pogoda będzie, gdy wrócę do domu i ruszę na moje wtorkowe interwały. Bo kiedy deszcz będzie padał będę móc w czasie biegu sobie nucić „ I am running in the rain”, na ogólnie znaną melodię. Kiedy będzie padał śnieg to będę sobie mógł rymować „ kiedy pada śnieg, nie biegać to grzech, a mając śnieg pod stopami walczymy ze słabościami”.

Czytaj Dalej ->

No i zaczynamy kolejny tydzień

Wczoraj uległ  zmianie wizerunek mojego bloga. Muszę powiedzieć ( a w zasadzie pochwalić się), że zmiana jest dziełem mojej córki. Czyli nie tylko śpiewa, ale zna się na tej tematyce. W końcu pobiera nauki w klasie o profilu informatycznym. Wczoraj wieczorem podeszła do mnie, jak  siedziałem nad blogiem rozmyślając, co tu można zmienić. Popatrzyła krytycznie, pokiwała głową i poprosiła, bym jej dał kompa na pół godziny. Kiedy zeszła po tym czasie, blog wyglądał jak wygląda. Dodała, ze w przyszły weekend jeszcze

Czytaj Dalej ->

Miły początek nowego tygodnia

Nadszedł kolejny dzień, czyli mamy niedzielę. Dzień, który z założenia jest dniem odpoczynku. Człowiek powinien się relaksować, wyluzować i wykonywać wszystkie czynności z błogim nieróbstwem  związane. Czyli z reguły najlepiej nic nie robić,  z opcją  leżenia bykiem. Do tego  należy odepchnąć od siebie wszystkie obciążenia ciała i umysłu. I tu mam pytanie czy założenia niedzieli wpisują się w kolejny dzień treningowy? Bo, że bieg jest wypoczynkiem i relaksem dla umysłu to chyba nikt kto rozkoszom biegowym

Czytaj Dalej ->

Kolejny Parkrun za nami

Dzisiaj sobota, więc czas na mój ulubiony cotygodniowy bieg. Jak zwykle rano z łóżka, coś zjeść i na Cytadelę. Dojechałem o mojej praktycznie stałej porze, czyli koło 8.30. Zimno, może nie mróz, ale przenikliwy chłód wdziera się bez problemu pod odzienie. Idę na miejsce zbiórki, patrzę a tu pustki. Nie ma nikogo. Myślę „ czyżbym czegoś nie doczytał? Może bieg odwołali? Ale nic po chwili dochodzą dwie osoby i mnie się pytają czy ten bieg to tu, bo są pierwszy raz. Oczywiście potwierdziłem, ale leciutka panika

Czytaj Dalej ->

Rozważania natury hmmm różnej

Dzisiaj dzień bezbiegowy, więc zgodnie z wczorajszym postanowieniem czas na rozważania natury hmm różnej. Tak będzie chyba najłatwiej je określić. .Więc zacznijmy od początku. Wiem od razu kojarzy się nieśmiertelna Mitologia i stwierdzenie „ Na początku był chaos i z niego wynurzył się”. No właśnie to wcale nie byłby głupi początek rozważań. Bo na początku był chaos myśli czterdziestolatka, co dalej robić z życiem, a w zasadzie jego drugą rozpoczętą połową. Bo, że coś trzeba było zmienić to było pewne.

Czytaj Dalej ->