Relacja z kolejnego Parkrun

Na początku chciałbym delikatnie wyłamać się z cotygodniowego schematu i wszystkim paniom, i tym, które biegają i tym, które nie biegają, a nawet tym, które do sportu mają alergię życzyć z okazji Dnia Kobiet spełnienia wszystkich marzeń, pragnień i tego by świat u ich stóp kobierzec z róż rozkładał. No nie byłbym sobą, gdybym rymowanki krótkiej nie sklecił:

Niech każda z Was  chodzi okryta szatą marzeń,

A radości i sukcesy trwają przez noc oraz dzień,

Dla Was facet w uśmiech wiecznie się ozdabia,

Bez Was nic nie

Czytaj Dalej ->

Jeszcze dzień do kolejnego Parkrun

No to mamy już prawie weekend. I póki co ciągle jeszcze żyjemy. Powoli zaczynamy się przyzwyczajać do „wschodniej zadymy”. Ot, staje się to kolejnym obrazkiem w codziennych wiadomościach. Nawet gdzieś tam bokiem przemknęła informacja, że realizując swoje zobowiązania USA przysłało w formie odsieczy aż sześć samolotów bojowych: 4 F-16 i 2 samoloty bazy. Toż to potęga jak diabli. Rosjanie już zapewne kulą się w swoich schronach trzęsąc ze śmiechu … przepraszam miało być ze strachu, ale wyszło tak mało politycznie.

Czytaj Dalej ->

Kolejny najdłuższy tygodniowy bieg

Nie chciałbym nudzić codziennym, praktycznie stałym wstępem, więc może napiszę, że dzień   zbytnich zmian, aż wreszcie przyszło wyczekane popołudnie, przebranie i heja ruszenie na najdłuższy bieg. Od samego początku czułem w sobie pewną moc, która wymusiła trochę ostrzejszy start niż zwykle. Podświadomie leciutko z pewną dozą nieśmiałości podkręcałem tempo. Nie był to może bieg na maksymalne wyplucie sił życiowych, raczej może godne i stateczne, ale z pewnym podtekstem deptanie asfaltu i chodnika i co tam jeszcze

Czytaj Dalej ->

Znowu biegowo polityczne refleksje

Dzisiaj pogoda ukazała nam swoją kobiecą naturę. W końcu jakby nie patrzeć jest kobietą i to przez duże K. Na przemian obdarowywała nas w jednej chwili słonecznym uśmiechem, lub w drugiej  nagłym zachmurzeniem oblicza. Na szczęście  były to zmiany nastrojów nie prowadzące do jakiś kataklizmów. Widać, że  męski pierwiastek wpływający na kobiecą naturę, nie zadziałał aż tak bardzo destrukcyjnie. W życiu to różnie z tym bywa. A i w pogodzie czasem też.

W pracy dzisiaj także względnie spokojnie, bez zbytnich wzlotów

Czytaj Dalej ->

Kolejne interwałowe przemyślenia

Rano budząc się z pewnymi niepokojem uskuteczniam autoszczypanie i spoglądam przez okno. Czuję uszczypnięcie, natomiast za oknem widzę naturalny poranny mrok. Czyli ciągle jeszcze żyjemy. W nocy nie przyszła ogólnoświatowa zagłada. Wiem, że to może być uznane za paranoję, ale każdy zdrowo myślący człowiek widzi, że nasz ludzki świat stanął znowu na krawędzi i musi zmagać się z najpoważniejszym zagrożeniem od czasu kryzysu kubańskiego z okresu „zimnej wojny”. Wiem, że tak naprawdę to, że się martwię i rozpatruję

Czytaj Dalej ->

Biegowo polityczne przemyślenia

Poniedziałkowe popołudnie, więc pora na „ostrzejsze bieganie” wsparte interwałowymi przyspieszeniami. Jak zawsze po pracy codzienny układ, czyli wyprowadzenie psicy, przebranie i już pędzę. Ale dzisiaj w czasie nawet najostrzejszego “palenia chodnika” mało optymistyczne myśli po głowie mi krążyły. Jak zdecydowana większość naszego społeczeństwa z niemałym niepokojem spoglądam na wschodnią stronę, wsłuchując się groźne pomruki moskiewskiego niedźwiedzia. Wszystkich nas trapi pytanie: jak daleko autokrata

Czytaj Dalej ->