Biegać czy nie biegać w upale oto jest pytanie

 

 

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie Arci1964 cóż mogę napisać, są wyjątki potwierdzajace regułę i Ty wyraźnie do nich należysz.

No i na przełomie lipca i sierpnia zrobiło nam się lato przez takie wielkie L. Jak to głoszą nasi przepowiadacze cudów i prognozujący pogodę: „fala tropikalnych upałów” nadeszła nad nas kraj obdarowując wszystkich po równo, zarówno tych bogatych, jak i biedniejszych swoimi rozpalonymi do granic możliwości pocałunkami. Tak w maksymalnym skrócie:

Czytaj Dalej ->

My dziadki tak mamy, że już człapiemy, a nie biegamy

Muszę przyznać, że kiedy tak obserwuje moje ostatnie wyniki, to mogę napisać o nich jedno: dno i wiele, nawet bardzo wiele metrów mułu. Sięgnąłem już takiego dna, że niżej jest już chyba tylko moja trumna czekająca z niecierpliwością, aż skończę te wygłupy na ziemskim padole i  w spokoju ducha w niej legnę. Już nawet wolę nie przytaczać moich ostatnich wyników, dość napisać, że za mojej, jak na mnie rzecz jasna optymalnej formie, która i tak jakaś nigdy rzucająca na żadną część

Czytaj Dalej ->

Linią 666 na Hel

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie, kiedy jest ku temu okazja i dotyczy “naszych” komentarzy, gdyż w języku angielskim byłby problem w polski tekst wrzucać. Sady  zgadzamy się tutaj. że chyba nie ma obecnie popularniejszego cyklu biegowego na naszym Globie niż parkrun. Co do jogi. też się zgadzamy: wsparcie dla naszej duszy. 

Dzisiaj coś z innej bajki. No, ale mamy sezon ogórkowy, to i ogórkowe tematy także od czasu do czasu muszą się pojawiać. Ostatnio wbiegł mi przed oczy

Czytaj Dalej ->

Sześć lat poznańskiego parkrun

Wczoraj jak praktycznie w każdą moją wolną sobotę, kiedy mogę i mam czas pojawiłem się na Cytadeli, by po raz 243 pobiec w moim ulubionym cyklu biegowym. Wczoraj był to dzień wyjątkowy, gdyż poznański parkrun obchodził swoje 6 urodziny. Tak się składa, że narodziny poznańskiego parkrun były mniej więcej  w tym samym czasie, kiedy narodziła się moja pasja biegowa. Ja zostałem trafiony biegową strzałą gdzieś na początku sierpnia 2012 roku, a pierwszy parkrun odbył się 28 lipca, czyli

Czytaj Dalej ->

Nie tylko stolarze o hebel biegają,

Jest w naszym kraju trochę biegów, które są organizowane przez firmy jako ich chwyt marketingowy, mający wypromować ich markę, usługi, wyroby. Jednym z bardziej znanych jest oczywiście Bieg Papiernika w Kwidzyniu, ale to nie wszystko.

Ostatnio wpadł mi przed oczy bardzo ciekawy bieg. I tu nawet nie biega o formułę tylko o szczegóły, gdyż wiadomo, że w nich zwykle diabeł siedzi. Chociaż w tym przypadku o formułę, jak najbardziej też. Już sama nazwa rzuca na kolana: ORiSTO Bieg Stolarski O Złoty Hebel. Muszę przyznać, ze

Czytaj Dalej ->

Byle do mety

Dla większości z nas tuptających, którzy od czasu do czasu biorą udział w różnych biegach zorganizowanych jest podczas takiego startu jedno miejsce i jedna chwila, której z niczym się nie da porównać. Tym miejscem i tym momentem jest dotarcie przez nas do mety. Kiedy już zbliżamy się do niej, widzimy jej bramkę przed oczami nam rosnącą i mijamy jej linię, nieważne czy w duszy namalowanej, czy faktycznie fizycznie istniejącej, to wtedy włącza się w nas taki trochę trudny do opisania stan euforycznego uniesienia.

I nie ma

Czytaj Dalej ->