Kolejne interwałowe przemyślenia

Rano budząc się z pewnymi niepokojem uskuteczniam autoszczypanie i spoglądam przez okno. Czuję uszczypnięcie, natomiast za oknem widzę naturalny poranny mrok. Czyli ciągle jeszcze żyjemy. W nocy nie przyszła ogólnoświatowa zagłada. Wiem, że to może być uznane za paranoję, ale każdy zdrowo myślący człowiek widzi, że nasz ludzki świat stanął znowu na krawędzi i musi zmagać się z najpoważniejszym zagrożeniem od czasu kryzysu kubańskiego z okresu „zimnej wojny”. Wiem, że tak naprawdę to, że się martwię i rozpatruję

Czytaj Dalej ->

Biegowo polityczne przemyślenia

Poniedziałkowe popołudnie, więc pora na „ostrzejsze bieganie” wsparte interwałowymi przyspieszeniami. Jak zawsze po pracy codzienny układ, czyli wyprowadzenie psicy, przebranie i już pędzę. Ale dzisiaj w czasie nawet najostrzejszego “palenia chodnika” mało optymistyczne myśli po głowie mi krążyły. Jak zdecydowana większość naszego społeczeństwa z niemałym niepokojem spoglądam na wschodnią stronę, wsłuchując się groźne pomruki moskiewskiego niedźwiedzia. Wszystkich nas trapi pytanie: jak daleko autokrata

Czytaj Dalej ->

Statystyczna analiza wczorajszego Parkrun

Zanim jednak przejdę do meritum sprawy, na początku jak zwykle chciałbym się odnieść do wczorajszych komentarzy. Mam nadzieję, że Tgreg wybaczy, że zacznę od komentarza pani, no ale chyba to zrozumie. Tak więc dziękuję Katii za ten wspólny bieg, natomiast co do dyszenia, to nie słyszałem nic, co mogłoby moje uszy ranić. Wręcz  przeciwnie, ale wolę nie  wejść w szczegóły, bo biegam raczej wolniej, więc będę mógł nie dać rady uciec w przyszłą sobotę. Natomiast wracając do Tgrega, to w odróżnienia od Ciebie

Czytaj Dalej ->

Kolejna relacja z Parkrun-owej gonitwy

Ranek był dzisiaj wyjątkowo ciężki do wstania. Kiedy otworzyłem jedno oko, na chwilę zerknąłem przez okno, to zobaczyłem gęsty i biały niczym mleko całun mgły panujący niepodzielnie za oknem. Więc to oko, które było w celu zrobienia rekonesansu otwarte, pyta się grzecznie drugiego oka: „ sytuacja na dworze mało ciekawa, co robimy?”. Na to drugie oko odpowiada już bardzo krótko i  może trochę mniej grzecznie” zamknij się”. No, ale po krótkiej wewnętrznej walce uznałem, że jednak trzeba wstać, bo Parkrun w

Czytaj Dalej ->

Bezbiegowe piątkowe przemyślenia

Na początku chciałbym się odnieść do wczorajszego komentarza Sławka, że te 4 sekundy straciłem  na oglądaniu się za kobietami. Coś w tym może być, tylko taki komentarz  rodzi dodatkowe pytanie. Czy czas przeznaczony na oglądanie się za kobietami można uznać za stracony? No chyba nie do końca. Więc jeżeli z tego powodu nie zszedłem poniżej godziny, to jest to w pełni dla mnie zrozumiałe, akceptowalne i umożliwia całkowite pogodzenie się z utratą tych sekund..

Tydzień wielkimi krokami zbliża się do końca, czyli

Czytaj Dalej ->

Czwartkowy najdłuższy bieg

Dzisiejszy dzień mogłem zaliczyć do tych spokojniejszych. Bez zbytnich wrażeń i przeżyć. Jedyne co mogło martwić, to szaro brunatny całun chmur zawisły nad miastem. Ani promień słońca przez tą pokrywę nie mógł się wydostać. Tak od czasu do czasu spoglądając na tą ponurą zachmurzoną kołdrę zastanawiałem się, kiedy i co zacznie z tych chmur lecieć na ziemię. Ale na szczęście nic padającego nie zaczęło się objawiać. Kiedy wróciłem do  domu stały układ i już biegnę. Dzisiaj w planie najdłuższy dystans,

Czytaj Dalej ->