Niezapomniane wspomnienia biegowe

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Robercie później poznany, wielki dzięki za miłe słowo.

Nasze bieganie, a szczególnie starty w różnych imprezach zorganizowanych jest to dla nas nie tylko same pokonywanie takich, czy innych kilometrów, uzyskany czas, ale także istna skarbnica mniej lub bardziej wspomnień. Niektóre są takie, jak te wczorajsze z poznańskiego maratonu, którymi na gorąco, zaraz po przybyciu do domu w głównym wpisie się dzieliłem. A to kogo widziałem, z kim piątkę przybiłem,

Czytaj Dalej ->

W czarnej rzyci byłem, lecz maraton ukończyłem

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Marek masz racj ze ścianą. Jak nam przed nosem wyrośnie, to diabli wiedzą jak ją rozbić. 

Muszę przyznać, że wczoraj był bardzo specyficzny, ale i ciężki dzień. Zacznijmy może od początku. Rano postanowiłem na start udać się komunikacją miejską, gdyż zgodnie z informacją na stronie Organizatora, jeździmy za darmo, a do tego nawet w niedzielę szukać w centrum miejsca do parkowania nie jest zbyt trafionym pomysłem. Sprawdziłem sobie rozkład

Czytaj Dalej ->

19 Poznań Maraton – wprowadzenie

Wczorajszy dzień, to było już klasyczne budowanie nastroju i mentalne przygotowywanie się do dzisiejszego startu. Rano, jak co  sobotę udałem się na parkrun, bo starty startami, ale moja ulubiona poranna sobotnia piąteczka musiała się odbyć. Oczywiście potraktowałem parkrun czysto treningowo starając się pokonać trasę tempem, które marzy mi się jutro utrzymać. Co prawda na ostatnich metrach zmotywowała mnie ekstra pani, która biegła obok i trochę pogoniłem, ale gdyby udało się wcześniejsze

Czytaj Dalej ->

Wpis z lekka motywacyjny

Tak, przed nami ten dzień,  to już jutro. Tuż przed godziną 9 rano stanę w grupie około pięciu tysięcy z hakiem osób, by zmierzyć się w pewien sposób legendarnym ( bo w końcu o podłoża jego narodzin leży legenda), ale także i bez wątpienia morderczym ( były już także przypadki śmierci) dystansem 42 kilometrów z małym hakiem. Napiszmy sobie szczerze,  po pokonaniu tych 42 kilometrów ten hak wcale nie jest taki mały. Na wstępie musimy sobie napisać jedno: tak naprawdę

Czytaj Dalej ->

Przedstartowy rachunek sumienia

Do mojego najważniejszego w tym roku startu pozostały już tylko dni. I to bardzo niewiele dni, bo licząc dzisiejszy trzy. Już w najbliższą niedzielę 5 tysięcy tuptających wariatów będzie terroryzowało i paraliżowało ponad pół milionowe miasto. No, ale taka już jest zasada, ktoś musi cierpieć, aby biegać mógł ktoś. I przyznam, że to jest jeden z głównym powodów, dlaczego jestem po drugiej strony barykady. Może i w odczuciu wielu tej czarnej, złej i niedobrej, ale czy gdybym nie biegał,

Czytaj Dalej ->

Planować start czy biec na fantazję?

Myślę, że jest to pytanie, które wielu z nas, którzy są praktycznie  już prawie w wigilię najważniejszego startu w roku bardzo mocno drąży. Jak pobiec, jak zaplanować start, jaką przyjąć strategię. Czy może nie warto nic zakładać, a raczej oddać się biegowej fantazji, która w czasie startu pokieruje już naszymi krokami.

Do najważniejszego mojego startu w tym roku czyli poznańskiego maratonu pozostało jeszcze wliczając w to dzisiaj jeszcze 5 dni. Biorąc pod uwagę cały zestaw przygotowawczy,

Czytaj Dalej ->

Rano trzeba wstać…

Wolna sobota godziny poranne. Oczywiście w zależności od tego, co kto rozumie na godziny poranne. Jak dla mnie jest to w tygodniu godzina w okolicach piątej, w sobotę między 6 a 7 rano. Wstawać w wolny dzień o takiej porze? Ktoś w tym momencie zapyta: co normalny człowiek w wolny dzień w tych godzinach robi? Oczywiście, że śpi. A co nasza radosna grupa kilkuset tysięcy osób w kilkunastu krajach na całym Globie rozsianych robi? Oczywiście wstaje i do swojej zaplanowanej i wybranej na ten dzień lokalizacji parkrun się udaje.

Czytaj Dalej ->