Relacja z sobotniego parkrun z Rzeźnikiem w tle.

Freelove, cóż ja akurat na tym nie zarabiam a jedyne co, to  otrzymałem do przetestowania nową parę butów i moim zadaniem jest wygłoszenie własnej, subiektywnej, ale z pewnymi elementami obiektywizmu opinii na ich temat.  Robercie trochę później poznany, jak napisałem Freelove, buty dostałem do przetestowania od przedstawiciela pumy. Co do wizyty w Reh Med., ceny są indywidualne od danej wizyty, ale kiedy zadzwonisz by się umówić  to powołaj się na mojego bloga, to cena będzie promocyjna. Natomiast każdemu mogę z czystym

Czytaj Dalej ->

Odliczanie, przygotowywanie i coś jeszcze

Dzisiejszy wpis poświecony będzie ostatnim cielesnym przygotowaniom do pierwszej wielkiej biegowej tegorocznej imprezy. Zgodnie z założeniami po pracy udałem się do Reh-Medu na sesję wspomagającą. I muszę przyznać, że się działo. Najpierw po przywitaniu się z panem Przemkiem zostałem oddany pod i w ręce bardzo miłej pani. I muszę przyznać, że pani znała się na rzeczy, oj znała.

Na początek klasycznie zostałem poddany terapii jak to się mądrze nazywa „ głębokiej symulacji elektromagnetycznej, czyli podłączony do

Czytaj Dalej ->

Biegi wielkie, biegi mniejsze

Na początku jak to zwykle w tym miejscu. Babilon coś z Twoją wyszukiwarką  musi być coś nie tak, jeżeli nie znalazła ulicy Majakowskiego z Poznaniu. Zacznijmy od tego, co Robert później poznany napisał: czyżby nie-poznaniak? Wygooglowałem hasło – „poznań majakowskiego start półmaraton”, trzecia informacja na stronie – „12 paź 2008 – Zapraszamy więc na półmaraton w Poznaniu, już w najbliższy weekend 12.10.2008 … 9:50 z ulicy abpa A. Baraniaka (dawnej Majakowskiego).”, zajęło mi to kilkanaście sekund.

Czytaj Dalej ->

Nasze półmaratońskie odliczanie

Na początku, jak to zwykle w tym miejscu i czasie. Biegająca z Wilkiem co obrazowania różnych bohaterów literackich przez moją skromną osobę, to jak mam być szczery daleko mi do tego. Z reguły jestem cichy, skromny i pokornego serca pełen i śmiem się równać z wytworami wyobraźni różnych geniuszy pióra. Z realnymi osobami tym bardziej, gdyż gdzież mi do nich. Ja po cichutku, po malutku z w ogóle i w szczególe. I wiadomo w czym rzecz. Agnes, gdzież ja bym śmiał moimi wizjami taką mistrzynię jak Ty przerażać. Ciebie

Czytaj Dalej ->

Grzejemy nasze biegowe silniki

Na początku, jak to zwykle na początku. Agnes, pisałaś, że wczoraj piątka w wersji spokojnej i light? Znając Ciebie, to wyskoczył czas 4.25 na kilometr, czyli koło 25 sekund ponad 21 minut. I tak wygląda light-cik Agnes. Albo jeszcze szybciej. A na połówce? Boję się myśleć. W godzinie się zmieścisz? Oto jest pytanie. Troszkę innej karnacji zawodnicy za Agnes kurz będą wąchali zapadając się w  rozpalonym  i rozmiękłym przez nią asfalcie. Na szczęście nim ja zdążę dobiec, to już trochę zapewne stwardnieje i do

Czytaj Dalej ->

Jeszcze podsumowująco biegająco i śpiewająco

Na początku, jak to zwykle w tym miejscu i kiedy jest ku temu okazja i możliwość, zaczynam od wcześniejszych komentarzy. Michu biegłeś jako pacemaker? Pełen podziw i szacunek. Nie potrafię sobie wyobrazić, abym mógł biec tak cały czas danym, narzuconym tempem, w takim a nie innym przedziale godzinowo-minutowym się zmieścić. Dla mnie to wyższy poziom abstrakcji. Podziwiam i szanuję za coś takiego. Raz czy dwa próbowałem się ustawić za pacemakerem, by pobiec na wymarzony czas, ale gdzie tam. Bez szans i możliwości. Jestem

Czytaj Dalej ->

Biegająco i śpiewająco, żebyśmy wszyscy w muzycznym rytmie w niedzielę dobiegli

Na początku, jak zwykle w tym miejscu nawiązuję do wcześniejszych komentarzy. Insetto masz rację, że megalomania biegowa wcale nie wpływa na nas biegaczy aż tak bardzo korzystnie. Lepiej biec sobie w grupie 300-500 osób, niż w wielokilometrowym, i tyluż tysięcznym tłumie, którego początku i końca nie widać.  No, ale tłum także ma plusy, gdyż napełnia nas wszystkich swoją ogromną mocą. Co do Królewskiego Dystansu i późniejszej Korony, to powoli przygotowuję się psychicznie.  Powodzenia w Dębnie, damy radę, bo jak

Czytaj Dalej ->