Męki biegacza amatora

Na początku, jak to mam w zwyczaju nawiązuję do wczorajszych komentarzy. Robercie wcześniej poznany, cóż każdy z nas swoich wrażeń i odczuć na kartach danej książki poszukuje. I to jest normalne zjawisko, że jednemu odpowiada taka czytana fabuła, a komuś innemu inna. Najważniejsze jest to, że w erze Internetu, dziesiątków programów telewizyjnych ciągle jeszcze mamy czas, by zachwycać się słowem pisanym na klasycznych kartkach papieru układanych. Freelove, zgadzam się z Tobą, że książka jest ciekawa. Nie słuchałem

Czytaj Dalej ->

No i biegowe weekendowe plany diabli biorą

Na początku, jak to mam w zwyczaju zaczynam od nawiązania do wczorajszych wypowiedzi. Freelove i Robercie później poznany, cóż już wszystko na temat seksu sobie powiedzieliśmy To znaczy tyle, ile wypada , żeby nie przekraczać pewnej cienkiej granicy.  Optymalnym rozwiązaniem jest związek dwojga biegających partnerów. W takiej sytuacji podejrzewam, że  sfera doznań, zostaje przesunięta, na trudne do ogarnięcia przez nas, gdzie tylko połowa związku biega tory. Niech cała reszta zostanie w sferze snów związanych z poszukiwaniem

Czytaj Dalej ->

Podziębiony stan biegacza amatora i co dalej?

Na początku, jak to mam w zwyczaju, zaczynam od nawiązania do wczorajszych komentarzy. Robercie trochę później poznany, bardzo dziękuję za Twoje sms-y na mojego bloga wysłane. Jest mi bardzo miło, że zdecydowałeś się wysłać nawet 3. Gdybyśmy mieli w naszym towarzystwie szermierza na miarę pana Wołodyjowskiego, mógłbym zacytować za panem Zagłobą: Ty Robercie dałeś mi kreskę, ba nawet trzy, Robert wcześniej poznany czwartą, a pan Michał wysiecze konkurentów. Czyli zwycięstwo mam w kieszeni. Oczywiście taki żarcik,

Czytaj Dalej ->

Zależność między bieganiem a seksem

Jak to na początku bywa, kiedy jest ku temu sposobność, zaczynam od nawiązania do wczorajszych komentarzy. Aslana, super, że udało się Tobie wczoraj w śnieżnej scenerii  biec. Mnie to wczoraj ominęło, ale jak się mówi, co się odwlecze… Dzisiaj, kiedy wróciłem do domu i w biegowym tańcu się zanurzyłem, to poiłem moje oczy leżącymi po bokach śnieżnymi kobiercami. Były już tu i tam trochę zszarzałe, bardziej ku wodnistej mazi, niż puchowej kołderce idące, ale co uspokajały wzrok i duszę, to moje. A w zasadzie

Czytaj Dalej ->

Biegające wariacje pogodowe

Zgodnie z zapowiedzią czas na drugi dzisiejszy wpis, już z gatunku klasycznego skrobania biegacza amatora. Robercie, wielkie dzięki za wysłanego SMS-a. Obawiam się, że jak co to będzie jeden, gdyż mam takie swoje trochę staromodne zasady, że sam na siebie nic nie wysyłam. Po prostu uznaję, że to mało etyczne i nie do końca wypada.

Cezary trzymamy kciuki za realizację wszystkich Twoich planów. Tak jak napisałeś, biegające karty w parkrun rozgrywce ciągle są na stole  i może się zdarzyć, że jeszcze komuś innemu w pokera

Czytaj Dalej ->

Konkurs na blog roku 2014

Cezary, jeżeli mnie dzisiaj odwiedziłeś, proszę nie czytaj następnych dwóch zdań.Na początku, jak to zwykle ma miejsce zaczynam od nawiązania do wczorajszych komentarzy. Robercie, trochę później poznany, cóż nasz Cezary ma duszy zwycięzcy i dlatego jedno to mało. A my możemy się cieszyć, że znamy takiego Gościa. A to bardzo nieczęste zjawisko.

Dzisiaj prawdopodobnie będą dwa wpisy, by nie łączyć dwóch tematów, a prywatę jako osobny wpis potraktować. Zaczynam właśnie od malutkiej prywaty. Jak  już wcześniej informowałem

Czytaj Dalej ->

Ekstaza spełnień biegowych

Na początku, jak to mam w zwyczaju i jak zwykła kultura nakazuje, zaczynam od nawiązania do wczorajszych komentarzy. Wszyscy się zachwycamy filmikiem Cezarego i  mając w pamięci jego komentarz, oraz pełne uznania komentarze, Roberta później poznanego, oraz wielu osób na różnych portalach wrzuconych dodam tylko jedno: Cezary, mój blog na Twoje wizje i pomysły jest zawsze otwarty.  Robercie z którym trochę wcześniej się poznałem i Kamilu mam nadzieję, że sprawę pakietu uda się doprowadzić do szczęśliwego końca. Agnes,

Czytaj Dalej ->