Po treningu następny trening

Chciałbym na chwilę jeszcze wrócić do mojej czwartkowej biegowej kombinacji. Tak dla przypomnienia, w środę nie biegałem i za karę w czwartek rano obudziłem się w okolicach drugiej i po 30 minutach bezowocnego przekładania się z boku na bok poszedłem biegać. Zrobiłem sobie nawet jak na moje ostatnie możliwości nawet w niezłym tempie moje treningowe, klasyczne 9 kilometrów, a następnie poszedłem do pracy.

Kiedy wróciłem z pracy byłem z lekka w innym obszarze świadomości z powodu tak delikatnie

Czytaj Dalej ->

Kilometry nie zając, a i tak czasem uciekają

Dzisiaj chciałbym troszkę jeszcze jakby nawiązać do mojego wpisu sprzed dwóch dni o prawie Murphiego podczas biegania. Jak już nie raz pisałem od sierpnia dosyć mocno zaangażowałem się w akcję, pomoc mierzona kilometrami. https://kilometrami.pl/ . Zasady są bardzo proste. Rejestrujesz się i na endomondo zbierasz kilometry, które oprócz Twojego osobistego konta dokładają się do całości zebranej przez wszystkich. Do tej pory ( kiedy piszę te słowa) mam zebrane przez dwa miesiące z malutkim

Czytaj Dalej ->

Kiedy prawie wszyscy śpią, inni biegają

Na początku muszę trochę cofnąć się do mojej zamierzchłej przeszłości, kiedy to jeszcze młodzieńcem, a potem trochę starszym dwudziestoparoletnim młodzieńcem byłem. W tamtych młodych, bujnych i trochę szalonych latach średnio raz na miesiąc, czasem i dwa razy na miesiąc miałem nocki, kiedy nie mogłem spać. Mogłem się położyć do łóżka, ale nawet, gdybym miał światło zgaszone, to całą noc mogłem się bezproduktywnie z boku na bok przewracać. Po paru takich poprzewracanych nocach

Czytaj Dalej ->

Biegający pijący i biegające wielbłądy

 

Każda osoba biegająca zna pewne stałe i zdawałoby się niezmienne prawa i zasady obowiązujące podczas realizacji naszej tup pasji. Jedną z najważniejszych, niemal jak pacierz przez wierzących i praktykujących powtarzaną, jest info: że w czasie biegania musimy pić, nawadniać się i uzupełniać płyny. I to nie mówimy tutaj tylko o samej wodzie, ale każdy szanujący się biegacz na trasie wciąga izo, niemal jak alkoholik wódkę. Z pewnością jest w tym dużo racji i prawdy, bo płyny i elektrolity

Czytaj Dalej ->

Biegacz Amator trafiony prawem Murphy’ego

 

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Damianie z pewnością masz rację, tym bardziej, że używanie telefonu do mierzenia czasu i kilometrów z Endomondo niesie za sobą pewne zagrozenia, o czym w tym wpise właśnie będzie. Z reguły nie jestem typem przesądnym i z moja wiara w przeznaczenie, los, objawienia i inne takie cuda niewidy bywa generalnie bardzo ograniczona, ale za to w złośliwość rzeczy zwykłych i prawa Murphy’ego wierzę już znacznie bardziej. Dla osób, które nie spotkały się jeszcze z tym określeniem

Czytaj Dalej ->

Endomondo czasem ściemnia

Trzeba przyznać jedno: co by nie mówić o endomondo, to z pewnością w pewien sposób zrewolucjonizowało rynek aktywności w naszym kraju. Z pewnością nie wszyscy korzystają, ale bardzo duża, napisałbym że raczej nawet większościowa grupa biegających z niej korzysta. Muszę przyznać, że sam, mimo iż na co dzień nie korzystam z tej aplikacji raz w roku na okres trzech miesięcy staram się biegać z nią regularnie. Jednak, żeby być szczerym do końca, to muszę się przyznać, że w tym roku dopiero

Czytaj Dalej ->

Czas odrobić biegowe zaległości.

Ostatnie dwa dni, co z pewnym zawstydzeniem muszę przyznać, były pozbawione biegania. Od piątku do soboty mieliśmy naszą wewnętrzną tym razem imprezę integracyjną. Do samej imprezy zapewne jeszcze w przyszłym tygodniu w jakimś tekście wrócę, natomiast dzisiaj chciałem się zatrzymać na ścisłej tematyce mojego bloga, czyli o bieganiu. 

Niestety ostatnie dwa dni z przedstawionego powyżej powodu, to była biegowa pustynia. Oznacza to, że ani w piątek ( co akurat normalne, bo zawsze mam  w piątek

Czytaj Dalej ->