Coraz ciebie mniej

Do maratonu coraz bliżej, więc moje przygotowania, przynajmniej biegowe wkroczyły już w ostatnią fazę. Dlaczego piszę, „przynajmniej biegowe”? Wynika to z faktu, że mojego tegoroczne przygotowania odbywały się na dwóch płaszczyznach. Pierwsza to było czyste bieganie, gdzie etap przygotowań rozpocząłem w czerwcu i trwa do dzisiaj, a trwać będzie aż do startu. Jak tutaj działam i jakie efekty uzyskuję, nie raz już pisałem, więc nie będę do tego wracał.

Druga nie mniej ważna płaszczyzna, to jest moja walka z wagą.

Czytaj Dalej ->

Kiedy czujesz, że biega się lżej (lepiej)

Muszę przyznać, że od czerwca, kiedy zmieniłem mój cykl treningowy czuję ogromną różnicę w tym jak mi się biega. Przez wcześniejsze niemal dwa lata ( do grudnia zeszłego roku) moje bieganie ograniczało się do jednego kółka pod domem i czasem, ale sporadycznie tak do może dyszki. I to było wszystko. Moje wyniki biegowe na parkrun oscylowały w granicach trzydziestu minut z plusem, co było, że tak napiszę nawet jak na mnie bardzo, ale to bardzo słabo. W zeszłym roku podczas maratonu owszem udało się doczłapać do mety,

Czytaj Dalej ->

Równowaga wagowa osiagnięta

W tym roku moje wpisy mniej więcej równolegle rozkładam na dwa najważniejsze dla mnie tematy: bieganie i zrzucanie wagi. No i znowu chciałem wrócić na chwile do tego drugiego tematu. Jak pisałem w grudniu znowu coś mnie natchnęło, by wejść na wagę.  Było to spowodowane dwoma przyczynami: raz że moje wyniki biegowe zdecydowanie spadały, a dwa że brzuch zaczynał mi powoli ciążyć i możliwość spoglądania pod nogi ograniczać. Kiedy wszedłem na wagę, to troszkę się zachłysnąłem. Co prawda wynik 95 kg nie był jeszcze

Czytaj Dalej ->

Kilogramy – przekleństwo osób biegających

Na początku coś z innej bajki. Uwaga na wirusa na facebook. Jeżeli przybiegnie do Was wiadomość od kogoś znajomego z linkiem i Waszym zdjęciem prowadzącym niby do filmiku o Was, nie ruszajcie wywalcie, to jakiś cholerny wirus, który raz ruszony wysyła spam do wszystkich Waszych znajomych

Muszę przyznać szczerze, chociaż z ogromnym bólem, że w tym roku pod względem wagowym dałem przysłowiowej du.. ok niech będzie ładniej

Czytaj Dalej ->


O wyjątkowych dniach i jeszcze bardziej wyjątkowych daniach

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Patryk, co do Biegu Niepodległości w Poznaniu i kuch, które przy nim pod względem organizacyjnym zostały popełnione, to już wylano morze atramentu, więc nie chciałem bić piany, tylko w taki, a nie w inny sposób wspomniałem.

Czasem są dni w roku, które mają takie, czy inne trochę szokujące przesłanie. Nie wiem, czy ktoś wie, że wczoraj mieliśmy dzień trzech wyjątkowości:

Czytaj Dalej ->


Ile jest warta godność Kobiety?

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie. Maćku, powodzenia w Wiedniu. Trochę jak to się mówi zazdraszczam. Pluck, mam jeszcze troszkę czasu, więc pomyślę. Rzym – brzmi super. Zagadki dla dzieci, dzięki za miłe słowo.

Muszę przyznać, że niezbyt często wypowiadam się na tematy polityczne wychodząc z założenia, że nie one są tematem przewodnim mojego bloga. Jednak czasem robię wyjątek. Z przerażeniem obserwuję przegłosowanie ustawy, by dać jałmużnę kobiecie za urodzenie chorego,

Czytaj Dalej ->