Różne formy zboczenia

Wczoraj rano, jak zawsze, kiedy mam wolną sobotę udałem się na Cytadelę, by po raz 218 w moim ulubionym cyklu biegowym wystartować. Mimo że byłem świeżo po wizycie w gabinecie fizjo.. po ostrym masażu, to jednak postanowiłem, że nie odpuszczę i nie dla Grzesiowi kolejnego parkrun nadgonionego w naszej wesołej pseudo rywalizacji. Muszę przyznać, że wczoraj nie do końca mała niespodzianka

Czytaj Dalej ->

Nie biegam bo…

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Robercie wcześniej poznany, ciekawe daty podałeś. Czyżbym czegoś o zmanie terminów parkrun nie wiedział? 

Ostatnio kilka osób, z którymi rozmawiałem czy w realu, czy w necie mówiło mi , że nie będą biegali, bo…. no właśnie i tutaj podbiegamy do tematu z drugiej strony. Już hektolitry atramentu napisano wszędzie gdzie się da i nie da dlaczego biegamy, co nam to daje. Ale

Czytaj Dalej ->

Ekstremalne lodowe biegowe wyzwania na 2018 rok.

Obecny tekst stanowi jakby pewną kontynuację porannego wpisu o miejscach, gdzie mieszkają ludzie w warunkach ekstremalnych. Nie jest to mój tekst tylko został zamieszczony prawie 2 lata temu na stronie www.redbull.com . Jest on na tyle ciekawy, że postanowiłem go przypomnieć. Trochę go przerobiłem, coś tam dodałem i dostosowałem do obecnych czasów. Klasyfikacja mroźnych biegów wygląda następująco:

1. Bieg: North Pole Marathon

Miejsce: biegun północny

Czytaj Dalej ->

Biegnie rodzi się z tęsknoty

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Tak Grzesiu gonisz mnie w naszej rywalizacji, ale tu sprawy służbowe i nie jestem w stanie się wyrwać na parkrun, jeżeli jestem w pracy. Możesz mnie dogonić wcześniej niż myślisz

Kiedy dotykamy tak sztandarowego tematu, jak przyczyna czy też powody naszego biegania. Na ten temat napisano już hektolitry atramentu, wystukano na klawiaturze miliony znaków

Czytaj Dalej ->

Jeden dzień, dwa starty

No i znowu przyszły weekend będzie mocno biegowy. Muszę przyznać, że kiedyś już takie biegowe scenariusze robiłem. Zdarzało mi się biec najpierw rano parkrun, a potem gdzieś jakąś dyszkę do kompletu dokładać. Tyle, że ta dyszka była zazwyczaj zdecydowanie później. No i byłem wtedy na zupełnie innym poziomie czasowym i przygotowawczym. Biagałem wtedy parkrun na poziomie 23 minut z hakiem,

Czytaj Dalej ->

Chyba wiem, gdzie popełniłem błąd

Wiem, że trudno się przyznać do popełnionego błędu na swoim własnym blogu, ale niestety muszę popełnić samokrytykę w stylu epoki, której na szczęście już nie ma. Nie muszę chyba dodawać, że dotyczy to mojego startu podczas maratonu warszawskiego. Może nie tyle samego startu, co cyklu przygotowawczego przed startem. To, że udało się osiągnąć metę to jedno, ale najważniejszy był styl

Czytaj Dalej ->

Forma jest jak kobieta

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Piotrze masz dużo racji. Jak już pisałem mam dwa wyjścia: albo pobiegnę, albo odpuszczę. Jak pobiegnę, to przepadnę, jak odpuszczę to będę żałował, że nie dałem sobie szansy, by może jednak nie przepaść.

Ale jest jeszcze jedna, jakże ważna dla nas sprawa. Do tego żeby wystartować w takim wydarzeniu jak maraton, to musimy mieć pewność, że nasza aktualna forma daje

Czytaj Dalej ->