Forma jest jak kobieta

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Piotrze masz dużo racji. Jak już pisałem mam dwa wyjścia: albo pobiegnę, albo odpuszczę. Jak pobiegnę, to przepadnę, jak odpuszczę to będę żałował, że nie dałem sobie szansy, by może jednak nie przepaść.

Ale jest jeszcze jedna, jakże ważna dla nas sprawa. Do tego żeby wystartować w takim wydarzeniu jak maraton, to musimy mieć pewność, że nasza aktualna forma daje

Czytaj Dalej ->

Biegający postępowi i biegający konserwatywni

Kiedy tak sobie obserwuję nasze biegające środowisko, to dobiegam do wniosku, że nas tuptających można podzielić na dwie główne grupy: osoby, które mają naturę postępową, odkrywczą, szukających ciągle nowy wyzwań i nich czerpiących swoją siłę życiową, oraz osoby, którym ta cała otoczka tak trochę dynda i wisi. Dla nich najważniejsze jest bieganie dla biegania, dla samej czystej frajdy z niej płynącej,

Czytaj Dalej ->

Jak bieganie może uratować związek

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Robercie później poznany masz rację Nirvana ma w sobie to coś, a kawałek ” Smells Like Teen Spirits” jest jednym z najbardziej podpalającym nas biegających.

Ostatnio zostałem poproszony o wpis czy i jak bieganie może uratować związek. Muszę przyznać, że trochę pomyślałem nad tematem i dobiegłem do wniosku, że w sumie, jak to w życiu bywa mamy tutaj dwa możliwe scenariusze. Pierwszy, kiedy oboje biegają i drugi, kiedy biega połowa związku,

Czytaj Dalej ->

Co nas najbardziej motywuje do biegania

Pytanie z gatunku tak łatwych i oczywistych, że na pierwszy rzut oka czy ucha, aż wstyd je zadawać. Przecież to jasne i każdy, kto tupta, biega, startuje czy tylko potruchtuje  zna odpowiedź na to pytanie. To jest jakby kontynuacja wczorajszego wpisu, kto to jest maratończyk.

Ogólnie w literaurze nazwijmy to zawoowej, czy też fachowej, wrzuca się nas wszystkich do jednego worka. Każda osoba, która biega jes biegaczem, każda osoba, która pokona Królewski Dytans jest maratończykiem itp. itd. Wszyscy

Czytaj Dalej ->

Półmaraton z marszu, ale w nowych butach

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie. Kuba, rzeczywiście pamieć Ciebie nie myli. Po raz pierwszy piłem izo na trasie. nie sprawdzając co to za izo i nie testując. No, ale uważałem, że jest to wspomaganie uniwersalne i na każdego tak samo dobrze działa. Niestety okazało się, że mój organizm, który w gruncie rzeczy jest bardzo odporny, gdyż nigdy nie miałem problemów z tego typu rewolucjami, akurat na izo jest uczulony. Możliwe, że jest to na zasadzie, nie ma reguły bez wyjątku i ja jestem

Czytaj Dalej ->

Śmierć o której się nie mówi

Jak wspominałem w sobotę byłem na osiemnastce córki w Domu Studenckim Maćko. Mieliśmy tam wynajętą salkę i była super zabawa. W zasadzie była super do godziny 20.30. Wtedy przed oknami naszej Sali ( byliśmy na parterze) ujrzałem leżącego na plecach młodego człowieka, dookoła którego nachylało się dwóch innych młodzieńców. Po chwili podszedł do nich jeden znajomy, z którym byliśmy na tej zabawie. Nagle  błyskawicznie  przykląkł przy młodzieńcu i zaczął do reanimować. W chwilę później

Czytaj Dalej ->

Biegający, chodzący i jeżdżący, czyli wszystkie drogi są nasze,

Od czasu kiedy zacząłem się oddawać naszej tuptającej pasji, zupełnie inaczej odbieram osoby biegające, które spotykam na mojej drodze, czy to jako kierowca, czy jako pieszy. Podobnie spotykam się z różnym odbiorem w czasie kiedy biegnę. Zakres reakcji spotykanych na różnych trasach osób jest diametralnie różny. Muszę przyznać, że najlepiej chyba reagują piesi. Ostatnio biegnę sobie chodnikiem. Przede mną idą dwie pary z wózkami obok siebie zajmując dokładnie całą szerokość ulicy. Kiedy

Czytaj Dalej ->