Bezbiegowe tortury dzień pierwszy

Na początku mojego skrobania, jak to zazwyczaj zaczynam kiedy jest ku temu okazja, nawiązuje do wczorajszych wypowiedzi. Freelove, ciekawe macie w firmie zwyczaje i kod porozumienia między zatrudnionymi. Nie wnikam, czy szefostwo zna znaczenie tych słów, gdyż powiedzmy sobie szczerze, zbytnia analiza Twoich słów byłaby rzeczą raczej może nie do końca na miejscu. I to raczej na pewno nie na miejscu.  Nie pytam także  gdzie takie zwyczaje komunikacji między zatrudnionymi panują, gdyż nie wystawia to zbyt dobrej opinii samemu pracodawcy.

Czytaj Dalej ->

Ostatni etap przygotowania czas zacząć

Na początku, jak to mam w zwyczaju i jak jest zgodne z zasadami dobrego  wychowania ( ale sobie wlewam, że niby jestem tak dobrze wychowany), zaczynam od odpowiedzi na wczorajsze komentarze. Agnes, Marek i Robert, wielkie dzięki za rozszerzenie informacji o szamotulskiej trasie. Nie ma jak wiadomość uzyskana od naocznego tuptacza. Gdyż analizując przekroje trasy, to za dużo się nie zauważy. Jedynie co, to można gdybać , myśleć i analizować. I z połączenia tych trzech czynności, taki, a nie inny obraz trasy mi się  wyobraźni

Czytaj Dalej ->

Zaczynamy odliczanie przed Szamotułami

Na początku, jak zwykle wracam do wczorajszych komentarzy. Były one co prawda wrzucone jeszcze pod niedzielny wpis, ale w wiadomych powodów on cieszył się najczęstszym odwiedzaniem i komentowaniem. Dzięki wszystkim, którzy zechcieli pochylić się nad poczytaniem , a dla tych którzy jeszcze wrzucić parę słów, już specjalnie wyrazy wdzięczności. Michu, to że zszedłeś nie miało znaczenia, ale podejść do biegu z kontuzją, to już pełen szacunek i uznanie. Insetto, razem z Tobą składam życzenia szybkiego powrotu do zdrowia

Czytaj Dalej ->

Tradycyjna analiza sobotniego parkrun, ale z pewnym dodatkiem, który każdy paruner powinien zobaczyć

Na początku, jak to mam w zwyczaju rozpoczynam od odpowiedzi na wczorajsze komentarze. Było ich tym razem trochę, co ogromnie mnie ucieszyło, więc trochę godniejszy kącik odpowiedzi będzie. Monika całkowicie się z Tobą zgadzam. Grunt to z rozsądkiem złoty środek znaleźć. Takie słowa od  Mistrzyni kick-boxingu , to zaszczyt dla mojej biegającej duszy. Powodzenia w realizacji Twojej kopiąco-boksującej pasji. Celin miesięczna przerwa jest do nadrobienia. Dasz radę, wierzę w Ciebie imieniu całej biegającej rodziny. Cezary,

Czytaj Dalej ->

Poznański maraton – spojrzenie tym razem wspierające, nie biegnące

Dzisiaj chciałbym, żeby wstęp do mojego głównego pisania składał się z dwóch części. Na początku, jak to zwykle bywa nawiążę do wczorajszych komentarzy, a potem chciałem jeszcze parę słów napisać, na temat wczorajszego meczu, gdyż w końcu nie samy bieganiem biegacz żyje.

Robercie, co do Twoich wczorajszych wyników, to mogę tylko podpisać się pod komentarzem Freelove, pokłony i pełen szacunek  dla Mistrza. Poszedłeś po bandzie bez trzymanki. Nic dodać nic ująć. Wczoraj wieczorem, jak większość, tych co do tego

Czytaj Dalej ->

Kolejna sobota w rytmie parkrun

Na początku mojego skrobania, jak to mam w zwyczaju i kiedy jest ku temu okazja odpowiadam na wczorajsze komentarze. Robercie będziemy uważali, żeby nie było nieprzyjemności. Na piersi zamieszczę sobie kartkę z wyraźnym napisem „wolontariusz biegnący” i jak pisałem wczoraj na 300-500 metrów przed metą zejdę z trasy. A jak się nie uda, gdyż faktycznie będzie mi oficjalnie jutro przy Śródce zabronione, to chociaż będę stał jako przybijający piątki. A do tego może zaśpiewam? To wtedy wszyscy by zaczęli błagać, bym

Czytaj Dalej ->

Propozycja wparcia niedzielnego dla maratończyków część dalsza

Na początku, jak to zwykle robię na początku zaczynam od wczorajszych rozmów. Ania dzięki za wsparcie. Michu, Robert i Insetto, muszę Wam podziękować za krytyczne uwagi. Może faktycznie trochę zbytnio się zagalopowałem bez sprawdzenia możliwości formalnego przeprowadzenia takiej akcji. Dzisiaj przejrzałem regulamin i nie ma zapisu zabraniającego takich praktyk. A co nie jest zabronione… Wiadomo, że nie będziemy klasyfikowani na mecie, ale nie o to nam przecież chodzi. Tak samo, żaden z nas nie chce medalu, koszulki czy innych

Czytaj Dalej ->