Plany, marzenia i zamiary nas napędzają.

Dzisiaj tak trochę może ogólniej i bardziej romantycznie, ale kręcąc się dookoła naszych pasji. W zdecydowanej większości jesteśmy zapracowani, zalatani, ograniczani wcale nie do końca różową rzeczywistością. Toczymy naszą codzienną walkę ze wszystkimi przeszkodami, które przewrotny los na naszej drodze nam ustawia. Może się wydawać, że zagonieni w codzienności jesteśmy zaprogramowani tylko na to co należy wykonać, bez szans na zaprzątanie głowy czymś innym, niż codziennym o godny byt bojem.

A jednak na dłuższą

Czytaj Dalej ->

Nie chudnę bo biegam, lecz chudnę by biegać

Ostatnio kilka osób zwróciło się do mnie tekstem w stylu: „jak fajnie schudłeś dzięki bieganiu”. Także z kilkoma osób z nadwagą rozmawiałem na temat odchudzania i biegania. I co ciekawe w świadomości wielu osób tkwi taka wizja, że chudnie się dlatego, bo się biega. I właśnie bieganie jest pewnym antidotum na nadwagę czy otyłość. Na taki pomysł, mogę napisać krótko: odchudzania się przez bieganie jest idealna metoda by złapać paskudną kontuzję. Nasze nogi mają swoją wytrzymałość i mogą po prostu nie zdzierżyć nadmiaru

Czytaj Dalej ->

Kiedy czujesz, że biega się lepiej

Jak już nie raz pisałem od czerwca tego roku wkroczyłem na trochę inny obszar mojego biegania. Wiąże się to oczywiście ze zbliżającym się coraz szybciej najważniejszym startem w tym roku, czyli poznańskim maratonem. Zmiana wiązała się nie tylko z samym, systematycznym zwiększaniem pokonywanego kilometrażu, ale także urozmaicaniem treningu o różne formy przyśpieszeń. I w efekcie widzę dwie podstawowe różnice.

O jednej już pisałem. Praktycznie z tygodnia na tydzień poprawiam moje wyniki na parkrun. Podejrzewam, że jeszcze

Czytaj Dalej ->

A miało być tak pięknie


Dzisiaj troszkę z innej piłki ( i to w pełnym tego słowa znaczeniu) Ten weekend był pod znakiem trzech naszych drużynowych dyscyplin sportowych. Nasi piłkarze wkraczają w ostateczną fazę eliminacji do Mistrzostw Europy.  Nasi koszykarze awansowali do ćwierćfinału Mistrzostw Świata i mieli przed sobą ostatni mecz grupowy, który mógł ich ustawić w dobrej pozycji przed meczami których stawką był awans do pierwszej czwórki Mistrzostw. No i nasze siatkarki już były i półfinale i miały realne szanse na medal

Czytaj Dalej ->

Bieganie pod wewnętrzną presją

W zdecydowanej większości przypadków, my nieuleczalni i wieczni amatorzy, biegamy sobie dla samego biegania. Nie mamy jakiś głębszych potrzeb poprawiania czasów, zdobywania miejsc czy biegowego gryzienia asfaltu, trawy, bieżni czy po czym tam jeszcze biegamy. Generalnie bieganie jest frajdą, tylko frajdą i aż frajdą i bez konieczności parcia na ciągłe poprawianie sobie tuptamy. Nikt na nas nie wywiera presji, że musimy, że mamy, że jest jakiś przymus. Nie musimy być w czołówce, nie walczymy o trofea, miejsca na podium i nikt

Czytaj Dalej ->

Spokojne wykuwanie gotowości biegowej

Przyznam szczerze na początku chciałem napisać „ biegowej mocy”, ale myślę, że w moim przypadku jest to określenie zdecydowanie na wyrost, dlatego wolę się zatrzymać na „gotowości biegowej”.

No, ale od początku. Ostatnie dwa lata moje bieganie było na poziomie nawet nie człapania, ale pełzania. Może jedynie poza zeszłorocznym maratonem, kiedy troszeczkę bardziej postarałem ( ale też niewiele bardziej), to było dno i 6 metrów mułu. Dosyć napisać że tygodniowo razem z parkrun biegałem między 30 a 40 kilometrów,  czyli

Czytaj Dalej ->

Ładowanie do biegowego pieca

Można napisać, że wkraczamy w główny etap przygotowujący nas do poznańskiego maratonu. Do startu pozostało nam trochę ponad 1,5 miesiąca a to już czas by budowanie naszej biegowej mocy skupiało się na głównym, treningowym łubudu. Oczywiście piszę tutaj o takich zwykłych, szarych tuptaczach jak ja, a nie specjalistach, którzy moc mają cały czas w sobie, a tylko im starczy przy ją tylko delikatnie doszlifowali. My musimy za każdym razem niemal od podstaw budować całą biegową postawę dzięki której będziemy mogli we względnym

Czytaj Dalej ->