Relacja z Biegu Papieskiego

Z domu wyjechałem w okolicach godziny 9.30. Pogoda od rana była dzisiaj klasycznie jesienna. Niebo znowu przesłonięte ciemnym welonem chmur. Na szczęście nie padało, ale czuć było wilgoć unoszącą się w powietrzu. W nocy i wczesnym porankiem deszczyk musiał się wypadać, by w godzinach biegowych była odpowiednia do biegu pogoda przystosowana. No i tak było. Można napisać, że czuć było opiekę wyższą nad biegiem, gdyż warunki w czasie biegowym – idealne. Zgodnie z moimi założeniami podjechałem na osiedle Tysiąclecia,

Czytaj Dalej ->

Czy organizatorzy w Polsce rozpuścili biegaczy

Insetto  myślę już o Dębnie. Mam nadzieję że nic nie stanie na przeszkodzie i wiosną relację i opinię wrzucę. Co do tego, co mi zaszkodziło na mecie, to może faktycznie zmęczenie, do tego delikatnie podlane izo, po którym trochę zaległo. Babol jak widzę zgadzamy się z ocenami, tyle że ja nie mam porównania z zeszłym rokiem. Gratulacje za życiówkę, wielka rzecz.

Bardzo interesujący komentarz wrzucił pod ostatnim wpisem Michu. Mam nadzieję, że się nie obrazi, jeżeli pozwolę sobie go w całości zamieścić: „Wiesz…

Czytaj Dalej ->

Nowa szaleńcza wizja biegacza amatora

Na początku jak zwykle na początku, czyli wiadomo w czym rzecz. Grzegorzu dzięki za gratulacje i dla Ciebie oczywiście także za dobiegnięcie i pokonanie w takim czasie w jakim się udało. Tak jak napisałeś nie czas zasiadać na laurach, czas się znowu brać do biegowej pracy. Tak na zupełnym marginesie, Twoje czasy, a moje to jest zupełnie inna orbita tuptania. Ty biegasz po takiej do której nie ważne jakbym się starał nigdy nie doskoczę.

Jak napisałem we wczorajszym wpisie czułem, że dopadła mnie nowa wizja. Nowy ogień

Czytaj Dalej ->

Relacja z poznańskiego Królewskiego Dystansu

Na początku, jak to na początku, czyli wiadomo o co biega. Gratulacje Pikoz, za super wyniki i do zobaczenia na kolejnym biegu. Robercie dłużej znany dzięki za gratulacje.

Rano bez względnych problemów udało się dojechać do miejsca zbiórki. Komunikacja miejska bez względnych problemów dowiozła mnie tam, gdzie chciałem. Na miejscu byłem w okolicach godziny 8.00. Tłum biegających już okupował strefę przygotowania, rozgrzewano się, koncentrowano i co tam jeszcze zgodnie z fantazją chwili. Najpierw, zgodnie z instrukcją  się

Czytaj Dalej ->

16 PKO Poznań maraton – wprowadzenie

Na początku, jak to na początku, czyli wiadomo o co biega. Agnes, co do PKP, to w sumie wcale nie byłby zły pomysł, ale wolę tradycyjne rozwiązania. Zobaczymy jak wybiegną. Jest godzina  6 rano, już na nogach zerkam przez okno. Na razie ciemno, więc nic nie widać, ale deszcze nie kapie w parapety, więc nie pada, to już plus. Podświadomie czuję, że temperatura z lekka zimnawa, więc będzie się działo. Ostatnie przedstartowe przygotowania. Na śniadanie duży jogurt naturalny wypełniony płatkami i to wszystko. Mam nadzieję,

Czytaj Dalej ->

Poznański maraton dzień pierwszy

Na początku, jak to na początku, czyli wiadomo o co biega.  Robercie dłużej znany, co do targowiska próżności, to jak napisałem wcześniej. Są osoby, którym to odpowiada, a nawet stanowi jeden z najważniejszych punktów całej imprezy. Bo mogą się przejść rozejrzeć, mają wszystko w jednym miejscu. Każdy z nas jest inny i ma inne upodobania. I tak być powinno. Jak pisałem, ja akurat nie przepadam, wolę szukać wtedy, kiedy potrzebuję, a nie wtedy kiedy takich potrzeb nie odczuwam. Ale każdy lubi, to co lubi, i gdybyśmy

Czytaj Dalej ->

Relacja z parkrun wolontariatem i maratonem malowana

Na parkrun byłem w okolicach 8.30. Od rana ziąb straszliwy na dworze hulał, co zapowiada ciekawie przed jutrzejszym startem. Do tego ma jeszcze jutro zdrowo wiać, więc nim się rozgrzejemy po pierwszych kilometrach, to wpierw zdrowo zmarzniemy. Wiadomo, że do ta do 30-20 minut do startu będziemy sobie spokojnie czekali w szatniach. Tam zostawimy nasze rzeczy i na 15-20 minut już na sportowo powinniśmy podbiec do miejsca, gdzie wszystko się zacznie. A tam już się będzie mroźnie działo. No, ale nic damy radę, nie ma innej opcji.

Czytaj Dalej ->