Analiza statystyczna sobotniego parkrun

Trochę tym razem z opóźnieniem ( oczywiście z mojej winy) przechodzę analizy mojego ulubionego cotygodniowego biegu. Jest ona połączona z wykresami, które przesłał Marek. Dla osób, które rzadziej mnie odwiedzają może to zbudzić pewne zdziwienie. Po co to komu? Jak już nie raz pisałem, parkrun jest jak dom, do którego zawsze wracam niezależnie gdzie wcześniej pomieszkuję, znaczy się biegnę  Ale parkrun jest jeden, jedyny i chociaż z moją wiernością mieszkaniową różnie czasem bywa, ale zawsze w efekcie finalnym na

Czytaj Dalej ->

Szczecinecki Weekend Biegowy – podsumowanie i ocena

Na początku, jak zwykle na początku, czyli wiadomo w czym rzecz. Robercie wcześniej i później poznany, Bogdanie, Grzegorzu, dzięki wielkie za gratulacje i za wszystkie wcześniej przesyłane uwagi i sugestie. Fajnie jest biec wiedząc, że kilka osób duchowo wspiera i trzyma kciuki.

Zgodnie z moim jakimś tam ustalonym standardem opisywania imprez biegowych, w których biorę udział, zawsze dzień po relacji, po przespaniu, przeanalizowaniu, przemyśleniu i innych takich nadchodzi czas na subiektywną, ale z pewnymi elementami obiektywizmu

Czytaj Dalej ->

Wpis bardzo gościnny, czyli myszy harcują…

Wpis bardzo gościnny, czyli myszy harcują…

Jak wiadomo, tata bieg ukończył, czas również miał świetny, jestem pod dużym wrażeniem.

Zaraz po biegu otrzymałam takie zdjęcie:

11857718_885503118164601_1229398134_n

Relacji jednak nie wrzucę, dam rozpisać się tacie, haha.

Za to zgodnie z propozycją Roberta postanowiłam przejąć stery i napisać nieco “z innej beczki” – czyli o treningu śpiewającym, czyli jak to zazwyczaj wygląda.

Jak już wspominał prawowity właściciel bloga – od kilku lat śpiewam w Chórze Dziewczęcym Skowronki. Dokładniej – przybyłam do niego w 2008, więc

Czytaj Dalej ->

Już czas na bój, może ostatni ruszyć

Do komentarzy pozwolę sobie wrócić po powrocie, gdyż teraz w szaleńczym pożarze, ale co do wyjazdu do Leszna Robercie, to jestem oczywiście za. Byliśmy już raz w Lesznie i wspomnienia rewelacja.

No to ruszam. Jest wczesny ranek, czy środek nocy, jak kto woli. Ostatnie słowa, trochę jak ostatnie słowo skazańca przed egzekucją.  Wiem, już wczoraj założyłem, że nic na siłę, raczej na spokoju, a jak nie dam rady, to spokojnie 15 km i też gitara będzie grała. Ale założyć, a zrealizować, kiedy już będę na trasie, kiedy

Czytaj Dalej ->

Niedzielne przesłanie biegacza amatora

Robercie nie chcę wracać do komentarza, gdyż to jest niepotrzebne nakręcanie się wzajemne, co nic dobrego nikomu nie przyniesie. Ty masz swoje racje, ja mam swoje i niech każdy działa jak mu jego nakazują. Co do wyjazdu do Szczecinka, to planowałem dzisiaj wieczorem, ale coś mi wypadło i nie ma opcji, bym dzisiaj ruszył. No jest faktycznie możliwość, jutro wcześnie rano z Poznania wyruszyć. Z racji, że na biegi nie lubię jeździć samochodem, jak zerknąłem rozsądny pociąg do Szczecinka wyjeżdża o 5.26 i jestem na miejscu

Czytaj Dalej ->

Tajemna weekendowa maratońska broń biegacza amatora

Na początku, jak to zwykle na początku. Robercie już chyba wszystko sobie powiedzieliśmy. Jak pisałem chcesz organizować, organizuj, mogę tylko powodzenia życzyć. Agnes, tak jak napisałem, życzę Robertowi powodzenia. Jak pisałem ja już od jakiegoś czasu jestem po słowie z innym organizatorem i dlatego pozostanę spokojnie z boku. Tam strona jest już od jakiegoś czasu robiona, ale trochę to trwa, natomiast pod koniec miesiąca będzie gotowa.Szkoda tylko, że nie zadziałałeś tak szybko kiedy zaczynałem poruszać ten temat:

Czytaj Dalej ->