Motywacja do treningu

Tak sobie myślę, że to jest chyba największa bolączka dla nas tuptających amatorów. Jak się zmusić do biegania, kiedy się nie chce, kiedy późno się wraca z pracy, za oknem ciemności, przejmujący chłód, a my mamy iść biegać. Jak tu się zmusić do wysiłku, kiedy tak po prostu się nie chce. Wczoraj Robert krócej znany zadał mi podchwytliwe pytanie: „ ile kilometrów zrobiłeś  w ostatnich 9 dniach?”. No i zacząłem liczyć i trochę się zdziwiłem. Wybiegło mi, że od soboty wstecz to

Czytaj Dalej ->

Wbiegamy w nowy tydzień

Na początku, jak to na początku czyli wiadomo o co biega. Macieju oczywiście, że poziom pasji nie jest uzależniony od ilości wydanej kasy. Chodziło mi tylko o wskazane, że jeżeli zaczynamy do biegów tuptać trochę bardziej zorganizowanie, to od pewnych kosztów po prostu nie uciekniemy. Za darmo to sobie możemy pobiec parkrun, jakiś bieg towarzyski, ale jeżeli chcemy już się  chcemy zmierzyć ze swoimi słabościami na bardziej wymagającym dystansie, otrzymać medal,  coś do przekąszenia i taki

Czytaj Dalej ->

Różnica między biegaczem amatorem zdeklarowanym a dyplomowanym

Na początku jak to zwykle w tym miejscu i czasie czyli nawiązuje do komentarzy. Agnes, gratulacje z okazji 22 km dzisiaj machniętych. Wielkie dzięki za dodatkowe info o możliwości wzbogacenia izotonica wg zasady: „zrób to sam”. Przypominam przepis: litr wody, miód, sól, Agnes dodaje cytrynę, czyli mam słodkie, słone i kwaśne. Brakuje jeszcze gorzkiego. Może tak jeszcze grejpfruta wcisnąć? Musiałoby to być ciekawe smakowe doświadczenie. Przyznam szczerze, że podczas dzisiejsze trzydziesteczki,

Czytaj Dalej ->

Niedzielne wybieganie trzeba zrobić

Niedziela jest fajnym biegowy dniem. Wtedy zdecydowana większość  osób biegających ma czas i szansę by nadrobić  wszystkie kilometry, które w tygodniu tu czy tam nam uciekły. No chyba, ze ktoś akurat pracuje w niedzielę, ale zdecydowana większość niedzielę ma wolną i wykorzystuje ten dzień do radosnego oddawania się naszej biegowej pasji. W ten dzień mamy najwięcej biegów zorganizowanych, ale nawet jak nigdzie nie startujemy, to i tak swoje   biegamy. To jest dzień, kiedy wypada nadrobić

Czytaj Dalej ->

Biegowy Potop 2016

Kolejna fantastyczna impreza biegowa odbędzie się w kwietniu b.r. Jak podaje strona stenaline:

To już kolejny zlot entuzjastów biegania w malowniczej Skandynawii! Rusz na przełaj przez Szwecję, bo w tym roku w modzie jest trail! Biegowy Potop to wyjazd, który łączy radość biegania, zwiedzanie i wspólną zabawę. Przebiegniesz 5 lub 10 kilometrów, poznasz nowych ludzi i odkryjesz Szwecję podczas wycieczki z przewodnikiem.

Zaczynamy od poznania się podczas wieczornej imprezy

Czytaj Dalej ->

Parkrun interwałami zdobiony

Dzisiaj na Cytadelę dojechałem w okolicach godziny 8.30, czyli w idealnym niemal czasie, aby od razu wziąć się za rozgrzewkę. Klasycznie wszystkie zadania w cykl rozgrzewający wpisany wykonywałem. Zresztą nie ja jeden, gdyż sporo osób w taki czy inny sposób się rozgrzewało. Kiedy skończyłem podbiegłem do orgów, gdzie grzecznie poprosiłem o poczekanie na mnie po wszystkim, bo będę miał jeszcze ok 4 kilometrów do zrobienia. W odpowiedzi usłyszałem, że „ok, ale nie będą na mnie wiecznie czekali”.

Czytaj Dalej ->

Czas się zbierać na Cytadelę

No i rano otwiera się jedno oko i zerka nieśmiało dookoła na zasadzie, a „ a po cholerę ja się otwieram?” Do tego na chwilę otwiera się drugie i dosyć rzeczowo się odzywa do pierwszego „zamknij się”. No, ale sobota więc trzeba się zerwać i pędzić w moje ulubione cotygodniowe miejsce tuptających spotkań. Nie ma innego wyjścia muszę się zebrać, wstać i pojechać. Nie ma wyjścia  muszę pojechać. Może nawet nie do końca muszę, ale raczej chcę. Dzisiaj znowu inna wersja parkrun. Raz

Czytaj Dalej ->