This is parkrun

Mamy sobotę godziny poranne, a to dla nas zapaleńców oznacza jedno: trzeba się zerwać, a w zasadzie, kto widział w sobotę zrywanie, raczej zwlec jakoś z łóżka, aby udać na nasz ulubiony, cotygodniowy cykl biegowy. Domyślam się, ze dla sporej grupy nawet biegających pobudka w sobotę przed godziną 7 rano, to głupota w masochistyczne tematy wbiegająca, ale jest spora grupa zapaleńców, która co sobotę w kilku tysiącach lokalizacjach się spotyka, by swoje 5 kilometrów przebiec.

Zdaję sobie sprawę,

Czytaj Dalej ->

Motywacja podczas finiszu

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Marek i Iza macie rację miłość się między nimi rodziła, by wreszcie eksplodować pełnią szczęścia. Teraz szczególnie będą rozjaśnali wszystkie trasy biegowe. gdzie Sławka pobiegnie, a Damian będzie się starał dogonić ją z aparatem.

Bieganie to czynność w sumie taka sama jak każda inna. Ma swój początek i ma swój koniec. W naszym przypadku nazywa się to start i finisz. No i jak z każdą czynnością na początku jest olbrzymia siła i chęć

Czytaj Dalej ->

Jak biegaczka planuje swoje wesele

Ostatnio na Facebook na koncie znajomej biegaczki znalazłem taki wpis;

Z radością zawiadamiamy, że Sławka i Damian (w niektórych kręgach znani jako Pingwin i Morświn) postanowili razem biec przez życie 
Uroczysty start Naszego Biegu nastąpi 1 września 2018 r. o godzinie 10:00 w budynku Wagi Miejskiej w Poznaniu (Stary Rynek 2)
Pakiet startowy obejmuje radość, wzruszenie i całą furę miłości 

Będziemy szczęśliwi, jeśli w tym ważnym dla nas momencie zdecydujecie się wesprzeć nas swoją życzliwą obecnością 

Czytaj Dalej ->

Bieganie- nasz odpornościowy puklerz

Muszę przyznać, że mój wczorajszy wpis o biegowym uciekaniu przed rakiem wyzwolił spore emocje. Zdecydowana większość była za, ale były osoby, co też normalne, które były przeciw postawionej tezie.. Jeden z tych za był dla wyjątkowo ważny:

Bardzo fajna inicjatywa. Biegam ponad 2,5 roku. W listopadzie 2017 okazało się że mam guza na nerce. W lutym tego roku miałem operację. Guz okazał się bardzo złośliwy, na szczęście nie zdążył dać przerzutów…. Żyję i dalej cieszę się bieganiem.”

Czytaj Dalej ->

Jedni w sobotę rano preferują spanie, a inni bieganie

Regularnie w moich wpisach poruszam temat parkrun, jako mojego najbardziej motywującego i ulubionego cyklu biegowego. Już parę osób mi zwróciło uwagę, dlaczego ja w zasadzie tak tylko o parkrun. O co z innymi biegami? Kiedyś startowałem w wielu, a obecnie cisza. W tej chwili w roku mam półmaraton, maraton i same parkrun. Dlaczego nie inne biegi. Powód jest prosty. I to wcale nie jest tak, że głównym jest to, że parkrun jest za darmo, chociaż to oczywiście też ma spore znaczenie. Kiedyś jak startowałem

Czytaj Dalej ->

Piekło, szatani i parkrun

Ostatnimi dniami nad Poznań napłynęła fala iście tropikalnych upałów. Można śmiało napisać, że grzesznicy mają już przedsmak tego, co po śmierci za grzechy na ziemi popełnione ich czeka. Jednym, krótkim określeniem: prawdziwie piekielne klimaty. Gorączka taka, że za dnia przebywanie na dworze wypada ograniczać do niezbędnego minimum, a ile można przesiaduje się w maksymalnie schłodzonych pomieszczeniach. No, ale upały-upałami na 9 rano w sobotę na parkrun wybrać się wypada.

Kiedy dojechałem

Czytaj Dalej ->

Niespodziewane spotkanie na treningu czyli biegowy kompromis,

Czasem w czasie treningu zdarzają nam się niespodziewane spotkania biegowe. W zeszły tygodniu biegłem sobie na mojej tradycyjnej trasie biegowej dookoła domu, czyli takiej mikro dzielnicy w której mam przyjemność zamieszkiwać. Człapałem sobie spokojnie i z godnością, jak na prawie 50-cio letniego faceta przystało. Czyli żadnych przyspieszeń tylko człapanie jak to gościowi w wieku prawie dziadka przystoi.

W pewnym momencie słyszę za sobą kroki i słyszę znajome „ cześć”. Okazało się, że

Czytaj Dalej ->