Zmiana treningowej trasy potrafi dać kopa

Na początku muszę przyznać, że jestem typem bardzo łatwo przyzwyczajonym się do swoich własnych samemu sobie narzuconych standardów czy schematów. I dotyczy to zarówno życia zawodowego, jak i tego prywatnego. Mam własne przez siebie opracowany zasady, schematy postepowania i ich się trzymam czasem z uporem maniaka. Tak jak w życiu, tak było też w moim bieganiu. Szczególnie dotyczyło to moich tradycyjnych sześć razy w tygodniu odbywanych treningów.

Można napisać, że poza incydentalnymi wyskokami raz na „ruski rok” na

Czytaj Dalej ->