Bieganie w pogodowym piekle

No i ostatnie dwa dni, to było istne pogodowe piekło w pełnym tego słowa znaczeniu. Kiedy wychodziłem na dwór, by oddać się mojej ulubionej pasji, to biorąc np.  ustami  oddech czułem jak do płuc wdziera mi się niemal płonąca lawa. W końcu mamy prawdziwe lato. Przynajmniej w teorii warunki pogodowe nie jest do biegania. W zasadzie człowiek powinien siedzieć w domu chłodząc się w wannie, ale trzymając głowę z lodówce. Niestety nie da się tak i trzeba starać się normalnie żyć. Kiedy ruszałem na treningi temperatura

Czytaj Dalej ->

Uroki ekstremalnego, letniego biegania

Na początku tak dla przypomnienia: nie jestem żadnym ultrasem, moje maksymalne osiągi startowe zatrzymują się na poziomie maratonu i poza ten dystans nie wyściubiam nosa i raczej nie planuję. Więc pod względem kilometrowym żadnego tup-ekstremum nie uskuteczniam i raczej uskuteczniać w najbliższych latach nie zamierzam. W temacie moich treningów, to główny dystans pod dyszkę, a raz góra dwa w tygodniu jakieś naście się trafi, a od przyszłego miesiąca do końca września po  dwie dwudziestki z mniejszym lub większym hakiem

Czytaj Dalej ->

Zaczynamy bieganie w czasie upałów

No i mamy lato, a co za tym biegnie zaczną się pojawiać temperatury, które delikatnie mówiąc nie sprzyjają oddawaniu się biegowej pasji. Ba, wręcz człowiek woli schować się w cieniu i czekać aż przejdą. Jednak dla nas pasjonatów żadna pogoda nie jest zła i dlatego w czasie upałów także biegać będziemy. W końcu co nas nie zabije to nas wzmocni. Jednak istnieją pewne, zasady, które powinny nam w czasie upalnego biegania przyświecać. Nie będę tutaj wymyślał nic nowego i wrzucę ciekawsze fragmenty tekstu, który znalazłem

Czytaj Dalej ->

Magia sobotnich, porannych, biegowych spotkań.

Dzisiaj rano jak praktycznie w każdą wolną sobotę, kiedy tylko mogę udałem się na Cytadelę, by w moim ulubionym biegowym cyklu wystartować. Kiedy szedłem po miejsce zbiórki spotkałem osobę biegającą w koszulce z parkrun setką, ale której nie rozpoznawałem. A większości z biegającymi stale w Poznaniu mniej lub bardziej, ale jakoś się znam. Okazało się, że się nie myliłem, pan był w Poznaniu pierwszy raz, a nawiedził nas ze stolicy parkrun czyli z Londynu. Idąc na start chwilę porozmawialiśmy na temat londyńskich

Czytaj Dalej ->

Zaczynamy letnie bieganie

No i zgodnie z corocznym układem pór letnich przybiegło do nas lato. Co prawda dzisiaj jakby na złość się trochę  ochłodziło i zrobiło z lekka mokrawo, ale podejrzewam, że niedługo zrobi się prawdziwie letnia pogoda. W czwartek nawet mamy mieć niemal afrykański ukrop, ale takie już prawo letniej pory. Jak letnia pora ma się do naszej tuptającej pasji?

Z pewnością nie ma tego komfortu biegającego, jaki mamy wiosną czy jesienią. Ba, wręcz kiedy jest gorąco to bieganie staje się z lekka mało komfortowe. Jednak ma

Czytaj Dalej ->

Pogodowi diabli i szatani

Dzisiaj rano, kiedy ruszałem w treningowy tan na dworze słońce upalnymi promieniami chłostało całą okolicę. Na termometrze, mimo dosyć wczesnej pory temperatura była na poziomie 26 stopni Celsjusza. Kiedy wyszedłem na dwór zostałem otoczony niemal piekarnikowym żarem. Chociaż raczej może nie tyle co piekarnikowy, co raczej piekielnym. Czułem się jak w siódmym kręgu piekła u Dantego bombardowany ognistym deszczem na mnie spadającym. No, ale nie ma że gorąc, że upał a pogoda raczej do siedzenia w lodówce niż wychodzenia na

Czytaj Dalej ->

Dokąd się pan tak spieszy?

Na początek krótkie wprowadzenie. Wczoraj radośnie i spokojnie sobie tuptałem na mojej standardowej trasie. Tempo z gatunku biegowo-spacerowego czyli na poziomie gdzieś 6 minut z malutkim hakiem na kilometr, ot tak, by kilometrówkę codzienną, należną odbębnić. Tak na całkowitym luzie i w spokoju.

Kiedy biegłem wzdłuż ulicy nagle z przejeżdżającego obok samochodu z otwartym, jak szeroko oknem dobiegło do mnie głośne, jakby z megafonu pytanie zdane bardzo melodyjnym tonem: dokąd się pan tak spieszy? Z uśmiechem pozdrowiłem

Czytaj Dalej ->