To ci była tup-sobota

Do mojego głównego tegorocznego startu czyli poznańskiego maratonu zostały równo 4 tygodnie czyli 28 dni. Można napisać, że już sam nie wiem co jeszcze mogę zrobić więcej by było lepiej, ale jest pewne to, że trzeba coś robić, bo jak nie to będzie goła, czarna, blada i diabli wiedzą jeszcze jaka pupa.

Wczoraj jak zwykle w sobotę, kiedy mam ją wolna udałem się na Cytadelę, by w moim ulubionym cotygodniowym evencie biegowym wziąć udział. Jak zwykle postanowiłem do samego startu dołożyć

Czytaj Dalej ->

Śmierdziowe czyli opłata od tuptania

Ostatnio w oczy wpadł mi super tekst, który znalazłem na jednym z czołowych portali biegowych. Tak w skrócie ukazywał on biegających, jako takich dziwnych śmierdzieli, którzy płacą za to by śmierdzieć i są szczęśliwi, że przybiegają pod koniec stawki. Tak kiedy człowiek się nad tymi zdaniami zastanowi, to dojdzie do wniosku, że coś w tym jest i że głębia tego stwierdzenia, aż nas poraża.

W sumie jakby nie patrząc, to po starcie w biegu zorganizowanym, do tego jeszcze w środku lata czy

Czytaj Dalej ->

Weekendowa ofensywa biegowa

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Sławku cieszę się, że powoli wracasz na biegowe trasy i do zobaczenia na Cytadeli.

Do mojego głównego w tym roku startu, czyli poznańskiego maratonu, pozostał miesiąc z malutkim haczykiem, czyli 33 dni. Można napisać, że to oznacza wkroczenie na główną ścieżkę, a w zasadzie już autostradę (ścieżynka to była do tej pory) prowadzącą prosto do utęsknionego startu. W zasadzie nie licząc codziennych treningów, które z racji ograniczeń czasowych

Czytaj Dalej ->

Po treningu następny trening

Chciałbym na chwilę jeszcze wrócić do mojej czwartkowej biegowej kombinacji. Tak dla przypomnienia, w środę nie biegałem i za karę w czwartek rano obudziłem się w okolicach drugiej i po 30 minutach bezowocnego przekładania się z boku na bok poszedłem biegać. Zrobiłem sobie nawet jak na moje ostatnie możliwości nawet w niezłym tempie moje treningowe, klasyczne 9 kilometrów, a następnie poszedłem do pracy.

Kiedy wróciłem z pracy byłem z lekka w innym obszarze świadomości z powodu tak delikatnie

Czytaj Dalej ->

Biegający pijący i biegające wielbłądy

 

Każda osoba biegająca zna pewne stałe i zdawałoby się niezmienne prawa i zasady obowiązujące podczas realizacji naszej tup pasji. Jedną z najważniejszych, niemal jak pacierz przez wierzących i praktykujących powtarzaną, jest info: że w czasie biegania musimy pić, nawadniać się i uzupełniać płyny. I to nie mówimy tutaj tylko o samej wodzie, ale każdy szanujący się biegacz na trasie wciąga izo, niemal jak alkoholik wódkę. Z pewnością jest w tym dużo racji i prawdy, bo płyny i elektrolity

Czytaj Dalej ->

Biegacz Amator trafiony prawem Murphy’ego

 

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Damianie z pewnością masz rację, tym bardziej, że używanie telefonu do mierzenia czasu i kilometrów z Endomondo niesie za sobą pewne zagrozenia, o czym w tym wpise właśnie będzie. Z reguły nie jestem typem przesądnym i z moja wiara w przeznaczenie, los, objawienia i inne takie cuda niewidy bywa generalnie bardzo ograniczona, ale za to w złośliwość rzeczy zwykłych i prawa Murphy’ego wierzę już znacznie bardziej. Dla osób, które nie spotkały się jeszcze z tym określeniem

Czytaj Dalej ->

Endomondo czasem ściemnia

Trzeba przyznać jedno: co by nie mówić o endomondo, to z pewnością w pewien sposób zrewolucjonizowało rynek aktywności w naszym kraju. Z pewnością nie wszyscy korzystają, ale bardzo duża, napisałbym że raczej nawet większościowa grupa biegających z niej korzysta. Muszę przyznać, że sam, mimo iż na co dzień nie korzystam z tej aplikacji raz w roku na okres trzech miesięcy staram się biegać z nią regularnie. Jednak, żeby być szczerym do końca, to muszę się przyznać, że w tym roku dopiero

Czytaj Dalej ->