Pobiegane z Fryderyką

Wczoraj nam trochę powiało. Nad kraj nadciągnęła Fryderyka, siostra Ksawerego, Marcina czy też Grzegorz , którzy odwiedzili nas parę lat temu oraz w zeszłym roku. Tak się zastanawiam, które z rodzeństwa okazało się być bardziej wredne. Fryderyka, jako kobieta była chyba trochę bardziej z jednej strony subtelna, ale jednocześnie bardziej niebezpieczna. No cóż panie tak mają, że jak się zawezmą, to nie ma że boli, musi boleć i to tak, że w oczach

Czytaj Dalej ->

Pogodowy kalejdoskop biegowo-paraliżujący,

Pierwszy miesiąc zimy do tej pory był z gatunku tych bardzo łagodnych. Zima traktowała nas bardzo pobłażliwie. Owszem był jakiś tam chłód, ale nie było to jakoś zimowo, bardziej jesienno- przedwiosennie. No, ale jak to się mówi, zima chociaż nierychliwa i do tej pory łaskawa, to jednak postanowiła w końcu przywdziać swoją klasyczną i tak rozpoznawalną szatę.

Może nie jest to jeszcze ta najbardziej rozpoznawalna

Czytaj Dalej ->

Radość biegania w chlapie

Dzisiaj rano spadł pierwszy w tym roku w naszym rejonie śnieg. W pierwszych minutach, kiedy jeszcze skrzypiał oraz chrzęścił pod nogami napełniał dusze pewnym niemal mistycznym uniesieniem. Co prawda dla wielu kierowców jest on przekleństwem i oznaką tego, że czas samochód do garażu schować, by czekał do wiosny, ale spora grupa jednak podejmuje rękawicę i właśnie dlatego że jest paskudnie jeździ dalej. Natomiast

Czytaj Dalej ->