Zimowy cykl treningowy zakończony

Na początku, jak to zwykle w tym miejscu i czasie. Robercie później poznany, nie profesjonalizm, tylko konieczność, gdyż inaczej by mojego wyniku nie uznano

Dzisiejsza niedziela stanowi jakby ostatni element mojego cyklu treningowego przygotowującego do nowego tuptającego sezonu. Od grudnia zeszłego roku pod ręką i okiem Andrzeja zostałem sprowadzony na zupełnie mi nie znane wcześniej obszary treningowe. Robiłem i podbiegi i skipy i śmigałem na bieżni, czyli coś, czego we wcześniejszym etapie mojej

Czytaj Dalej ->

Moja cegiełka w tuptaniu na Mount Everest

Muszę przyznać, że dzisiaj postawiłem przed sobą wyjątkowe biegowe wyzwanie. Raz z setkami innych tuptających postanowiłem dorzucić moją cegiełkę do biegu na Mount Everest

https://www.facebook.com/events/1089075234488345/1092342034161665/ .

Zgodnie z moją rozpiską biegową miałem dzisiaj w planie zrobić 30 kilometrów. Tak więc była szansa, by zgodnie z moją rozpiską udać się w stronę Himalajów. Fajne uczucie być w takiej tuptającej himalajskiej rodzinie. Rano wydawało mi się, że jest ciepło,

Czytaj Dalej ->

Niedzielne wybieganie – dla tuptających wyzwanie

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie. Agnes masz rację tytuł relacji z parkrun miał być związany z Fraszką, ale jakoś tak wybiegło. No, ale Ty i tak swoje wiesz.

No, a dzisiaj mamy niedzielę, a kiedy jest ten dzień to wszyscy ci, którzy akurat wtedy nie muszą iść do pracy powinni swoje kilometry pobiegać. To jest najlepszy dzień na długie wybiegania. Właśnie pytanie: co to znaczy długie wybieganie? Od ilu kilometrów się zaczyna?  Podejrzewam, że jest to uzależnione od tego, na jakim

Czytaj Dalej ->

Nasze biegowe znajomości

Zanim przebiegnę do głównego punktu obecnego skrobania chciałbym  jeszcze na chwilę wrócić do wyników porannego parkrun. Uzyskałem dzisiaj 26.49, co biorąc po uwagę fakt, że zrobiłem ok 300-500 metrów więcej , a do tego 1,5 kilometra pobiegłem na dużym luzie i spokoju chyba nie jest złym wynikiem. Jak na mnie rzecz jasna. Imponująca była ilość osób, które dzisiaj na parkrun przybyły. 150 tuptajacych to robi wrażenie. Wynik, który rok temu byłby nawet nie do wyobrażenia.  A od jednego

Czytaj Dalej ->

Relacja z interwałowego parkrun

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie. Małgorzato, wielkie dzięki za biegowe życzenia. Dla Ciebie także samych tuptających radości w trwającym weekendzie.

Sobota, weekend czyli wiadomo, dokąd rano tuptający amator się wybiera. Kiedy dotarłem na miejsce zbiórki i zacząłem się rozgrzewać, spokojnymi, bardzo drobnymi kroplami deszczu z nieba spadającymi chłodzony dobiegła mnie pewne refleksja. Dzisiaj mamy przedostatni weekend zimy, czyli przedostatni zimowy parkrun. Jeszcze tylko przyszła

Czytaj Dalej ->

Czas na sobotnie tuptanie na parkrunie

Sobotni śpiew ptaków jak zwykle zrywa mnie na nogi w okolicach godziny 6. A może to nie śpiew ptaków,  duchowe wycie drugiego, tuptającego ja biegacza amatora? Diabli wiedzą, ale impuls nakazuje otworzyć oczy, zerwać się z łóżka i udać na Cytadelę. Bo muszę tam pojechać, by znowu poczuć smak tuptającej radości. Takie odczucia tylko w ramionach mojej tuptającej połowicy czyli pani parkrun.

Dzisiejsze śmiganie będzie miało wyjątkowy smak. Oczywiście głównym smaczkiem jest biegowe wyzwanie

Czytaj Dalej ->

Wyzwanie na treningową niedzielę

Ostatnio wbiegł mi w oczy na najbliższą  niedzielę fantastyczny pomysł biegowy:

https://www.facebook.com/events/1089075234488345/

 Myślę, by moje niedzielne 30 km zgłosić. Pobiegnę dalej i napiszę, że zgłosiłem. Pytanie, ktoś jeszcze się dokłada? Myślę że fajnie można to w nasze niedzielne  rozbiegania wpisać. W końcu zdecydowana większość z nas właśnie w niedzielę ma w planie trochę dłuższe niż zwykle odległości do pokonania. Kiedy wszystko złączymy,to kto wie, może na Mount

Czytaj Dalej ->