Pora ruszyć na kolejny parkrun

No i nadbiegła kolejna sobota. Tak jest to dzień na który zawsze z ogniem w duszy czekam. I to wcale nie do końca z powodu, że to weekend, dzień wolny. To oczywiście jest super, ale cała radość wypływająca z przeżywania soboty związana jest z kolejnym parkrun. Tak to już mój 155 w mojej biegowej historii, z czego 151 w Poznaniu. Tak bez wątpienia moje życie od prawie 4 lat kręci dookoła jednego utartego schematu. W tygodniu praca i treningowe tuptania, a w sobotę czas na nagrodę czyli cotygodniowy

Czytaj Dalej ->

Indianie już trzeci rok chrust zbierają…

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie Małgorzato wielkie dzięki za życzenia, Tobie w tym roku także samych sucesów i radości we wszystkich możliwych dziedzinach. A jak się nasza pasja rozwinie? Zobaczymy czy będzie to rok w jakiś sposób przełomowy, czy tylko standardowy.

Dzisiaj trochę z innej bajki. Nadbiegł nam kolejny, już drugi w tym nowym roku weekend. Od początku roku nasi geniusze pogodowi zapowiadali, że to już ostatnie podrygi zimy, a weekend miał być ciepły i przyjazny i już

Czytaj Dalej ->

Biegający Królowie Życia

Na początku zgodnie z zasadami i innymi takimi na blogu obowiązującymi czyli wiadomo, o co Beg. Robercie wcześniej poznany, co do podwyżek cen pakietów to rozpiętość jest znaczna. W niektórych, szczególnie tych, które już od początku na dzień dobry były wyśrubowane, to teraz spokój i luzik, bo tam już nie ma potrzeby lecieć w górę, teraz to inni do nich dolatują. Pytanie co się stanie, kiedy dolecą. Co do odśnieżania, to może lepiej nie odśnieżać, ale powiedz to służbą prorządowym,

Czytaj Dalej ->

Jaki będzie ten nadbiegajacy rok?

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie. Masz rację Przemo, ze kiedy się upadnie podczas biegu w śniegu, to żadna frajda. Wręcz odwrotnie jest średnio miło. Ale ja podkreślałem fakt, jaka jest frajda, kiedy uda się dobiec bez upadku. I tu jest istota wszystkich istot. Że dobiegliśmy bez upadku i nic się nie stało. To trochę jak wygrana w dwie karty ( dobiegniemy lub padniemy). A my dobiegliśmy i to jest w tym wszystkim najpiękniejsze. Wiadp1 masz rację atmosfera na parkrun jest jedyna w swoim

Czytaj Dalej ->

Co lepsze do tuptania: mróz, czy śnieg?

No i trwa nasza zima w najlepsze, więc i moje tematy są zimowe. Wczoraj mróz jak diabli ( o ile mróz może być piekielny, bo tam raczej gorąco), a dzisiaj śnieg. Kiedy zgodnie z planem i rozpiską  wyszedłem potupać to już sypało zdrowo. A nie dość, że sypało, to jeszcze moje biegowe uliczki były w większym lub mniejszym stopniu zasypane. Stopień, czy raczej poziom zasypania był uzależniony od poczucia odpowiedzialności właściciela posesji i tego czy miał w domu odśnieżacz podręczny szypą

Czytaj Dalej ->

Biegaczom z mrozem do twarzy

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie, czyli wiadomo o co biega. Robercie później poznany, czy bieganie w pierwsze wykropkowane miejsce wpisać trzeba? Powiedzmy, że blisko, bardzo blisko. Super, że zdołaliście jeszcze zmierzyć czas  biegnącego tyłem pana Przemka. Pełen szacunek za taki wyczyn.

No i dorwała nas zima. I tak ni z gruszki, ni z pietruszki nie wiadomo jaki prawem ( bo to widział by w styczniu przychodziła) dopadła nas zima. Co prawda zgodnie z zapowiedziami nie ma potrwać zbyt

Czytaj Dalej ->

Spóźniony na start, czyli pierwszy noworoczny parkrun

Na Cytadelę dotarłem w okolicach 8.20. Mróz dzisiaj zdrowy trzymał. Kiedy wyjeżdżałem termometr mi pokazywał -11. Przypomniało mi się kilka mądrych rad przez znawców biegowego tematu dawanych. „ Biegamy do minus 10, poniżej nie wskazane, a nawet zakazane”. Może i zakazane, ale jeżeli zakazany owoc tak bardzo smakuje. I to w każdym obszarze swojego zakazania, nie tylko biegowym. No, ale na razie nie będę poruszał tematyki pozabiegowe. Tak na marginesie Cytadela ubrana w zimowe szaty wyjątkowo

Czytaj Dalej ->