Kolejny biegowy weekend kolejna tuptająca sobota przed nami a ja…

No właśnie mamy piątek, przed nami sobota, czyli dzień na który od 4 lat z utęsknieniem oczekiwałem. Niemal moim świętym obowiązkiem, duchowym, fizycznym i emocjonalnym nakazem pobudzanym było udanie się na Cytadelę, by w moim ulubionym biegu pobiec.  Czy trzeba więcej dodawać? Wiadomo: sobota, 9 rano, Cytadela i parkrun, czyli wszystko jasne. Oczywiście zdarzały się sporadycznie weekendy, których nie spędzałem na Cytadeli. A to raz był taki mróz, że odwołano. Innym razem akurat byłem w pracy,

Czytaj Dalej ->

Biegający bon ton czyli kultura biegania

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Robercie dłużej znany co do moich biegowych motywacji to może spuśćmy zasłonę milczenia. Cytadela, sobota parkrun… nie wiem czy dam radę, gdyż coś mi niespodziewanego w niedzielę wypadło i mam w sobotę mały młyn. Tak się czasem zdarza.

Muszę przyznać, ze wczoraj nabiegła mi myśl, by napisać tekst o zasadach I kulturze, które powinny obowiązywać w naszym biegowym światku. Mam pewną zasadę, że nim coś skrobnę lubię zerknąć w sieci,

Czytaj Dalej ->

10 zasad odchudzania biegacza amatora

Raz czy dwa razy zdarzyło mi się napisać, jak to było  z moim odchudzaniem. Kilka osób zwróciło się do mnie prosto: dużo słów, mało konkretów. Tak na zasadzie: “ok schudłeś 56 kilogramów super, ale jak i co naprawdę ciebie skłoniło do podjęcia decyzji, żeby się odchudzać i co najważniejsze jak odniosłeś ten niewątpliwy sukces. Przestaw to krótko, ale przekonująco, żeby każdy, kto ma problemy z wagą uwierzył, że faktycznie można”. Dlatego postanowiłem stworzyć prosty

Czytaj Dalej ->

No to ruszam do Krakowa

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Macieju masz rację, wyprawy biegowe są kosztowne, ale każda pasja się wiąże z takim czy innym wydatkiem. No  chyba, że dla kogoś pasją jest oglądanie samochodów z okna swojego domu. Też jest jakaś opcja.

Były w tym tygodniu zawirowania, załamania, wątpliwości, istny wodospad wahań nad którym szalał wicher biegowej namiętności próbując pobudzić to co zasnęło. No i wczoraj nabiegło moje drugie biegowe ja i walnęło mnie młotem pneumatycznym

Czytaj Dalej ->

No i szarpnęło wilka do biegowego lasu

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie. Macieju kilka czynników się składało na moją niechęć do wyruszenia, min innym w dużej mierze finansowy, gdyż zaczynam liczyć, ile kasy na wyjazdy ucieka. Kiedy się biega dookoła domu i ewentualnie na Cytadeli, to jest super bez kosztowo i w ogóle. Jednak w sytuacji startów zorganizowanych, a do tego wyjazdowych, to przy względnie mocno napiętym kalendarzu biegowym, poznańska natura zaczyna się odzywać. Robercie dłużej znany, czy powinniśmy biegać

Czytaj Dalej ->

To będzie w każdą stronę wyjątkowy weekend

Mamy piątek rano, a to oznacza, że przed nami kolejny weekend. Ba, nie jestem zbytnio przesądny, le dzisiaj nie dosyć, że piątek, to jeszcze trzynastego. I co tu dodać? Lepiej dyplomatycznie zamilczeć.Ten, który się zaczyna będzie z gatunku tych wyjątkowych pod względem biegowym. Zdaję sobie sprawę z faktu, że przy obecnym obłożeniu biegowym, trudno mówić, że któryś weekend jest wyjątkowy, bo podczas każdego jest tyle imprez tuptających rozgrywanych, że trudno je policzyć. No, ale mamy kilka

Czytaj Dalej ->

Maratonowa wdowa i wdowiec czyli my biegowe samoluby

Już tłumaczę, skąd taki, a nie inny tytuł. Dzisiaj wpadł mi przed oczy tekst sprzed dwóch lat http://natemat.pl/120309,rozwod-przez-maraton-czyli-jak-sport-zmienia-nas-w-egositycznych-samolubow . Myślę, że obecnie jest dużo bardziej odpowiadający realiom tego co się w naszym biegowym środowisku dzieje, niż wtedy. Zanim zaczniemy się oburzać i krzyczeć i wyzywać, zwracam się do wszystkich,

Czytaj Dalej ->