Biegać każdy może, ale czy wszędzie?

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. PSz, cóż głownie skrobię dla siebie i sprawia mi to frajdę i na tym poprzestańmy. A co wejść na bloga,… Prawdopodobnie za parę tygodni coś o tym skrobnę, gdyż powoli zbliża się moje wielkie blogowe święto

Na chwilę chciałbym wrócić trochę do tekstu sprzed dwóch dni, na temat śmieciowych dyskwalifikacji http://biegaczamator.com.pl/?p=17468 Bardzo ciekawy komentarz na ten temat zamieścił Marek:

Poniżej moje stanowisko w tej sprawie, które zamieściłem

Czytaj Dalej ->

Spać czy biegać,oto jest pytanie

Sobota wczesny ranek. Mgły poranne leniwie przemieszczają się nad moim poznańskim zadupiem. Cisza, spokój, nawet psy spią w domach, albo w budach w zależności, kto je gdzie woli trzymać, a raczej ile ma dla nich serca i czy przypisuje im rolę domowników, czy czy tylko służebną przy minimalnej ilości praw. Po uciążliwych pięciu dniach wczesnego wstawania śpię snem sprawiedliwego, zanurzony w pościeli sennych marzeń. I tak sobie grzecznie śpię, czasem przewracając się dyskretnie

Czytaj Dalej ->

Co myślicie o śmieciowych dyskwalifikacjach?

Ostatnio wbiegł mi przed oczy ciekawy i myślę, że pouczający tekst:

http://biegowe.pl/2018/10/edyta-lewandowska-zdyskwalifikowana-stracila-tytul-mistrzyni-polski-w-gorskim-ultra-za-wyrzucenie-smieci-na-trasie-biegu.html?fbclid=IwAR3sJiAjkHTMCDmX32AZdp0TQAUR_etRqjlozmNRl_4MtJxSacnD9pYg92g

Pod tekstem wywiązała się gorąca dyskusja, tych co chwalą organizatorów i tych co potępiają za taką decyzję. W moim odczuciu temat jest prosty: biegniemy w parku krajobrazowym, który jest pod szczególną ochroną,

Czytaj Dalej ->

Z nieba do piekła, czyli odmienne stany startowej świadomości

Przyznam szczerze, że nie chciałem już wałkować tematu niedzielnego maratonu, ale coś się zdarzyło, co mój cały opracowany w najdrobniejszych szczegółach plan pisania bloga na głowie postawiło. Otóż wśród zdjęć wrzuconych do sieci przez dwóch znajomych, parkrun władców obiektywów dojrzałem dwa moje, ale w jakże różnych pozach i sytuacjach zrobione.

Pierwsza fotka autorstwa Jarka „Pstryk” Koperskiego pokazuje mnie na moście przy Hetmańskiej, czyli gdzieś pomiędzy

Czytaj Dalej ->

Kto kibicuje biegającym na trasie?

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Mama Tygrysica, dziękuję za gratulacje, dla Ciebie, a w zasadzie dla Was jeszcze większe i w ogóle pełen podziw, a Tygrysiątko cóż… Na trasie dzielne było, więc na makaron w pełni zasłużyło.

Zdaję sobie sprawę z faktu, że w ostatnich dniach ciągle wracam do niedzielnego startu, ale tak ja napisałem wcześniej. Był to start na tyle dla mnie ważny i znaczący, że jeszcze nie raz zapewne do niego wrócę. W końcu nie należę

Czytaj Dalej ->

Niezapomniane wspomnienia biegowe

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Robercie później poznany, wielki dzięki za miłe słowo.

Nasze bieganie, a szczególnie starty w różnych imprezach zorganizowanych jest to dla nas nie tylko same pokonywanie takich, czy innych kilometrów, uzyskany czas, ale także istna skarbnica mniej lub bardziej wspomnień. Niektóre są takie, jak te wczorajsze z poznańskiego maratonu, którymi na gorąco, zaraz po przybyciu do domu w głównym wpisie się dzieliłem. A to kogo widziałem, z kim piątkę przybiłem,

Czytaj Dalej ->

W czarnej rzyci byłem, lecz maraton ukończyłem

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Marek masz racj ze ścianą. Jak nam przed nosem wyrośnie, to diabli wiedzą jak ją rozbić. 

Muszę przyznać, że wczoraj był bardzo specyficzny, ale i ciężki dzień. Zacznijmy może od początku. Rano postanowiłem na start udać się komunikacją miejską, gdyż zgodnie z informacją na stronie Organizatora, jeździmy za darmo, a do tego nawet w niedzielę szukać w centrum miejsca do parkowania nie jest zbyt trafionym pomysłem. Sprawdziłem sobie rozkład

Czytaj Dalej ->