I z biegania nici, gdy choróbsko chwyci

No i mamy taki okres w roku, kiedy latają nad nami różne zarazki i inne takie cholery, które tylko czekają by nas dopaść. I tak latają niczym te stukasy w czasie II Wojny Światowej, by gdy wyczują odpowiedni moment nagle lotem nurkowym atakują nas ze wszystkich stron. Oczywiście szczególnie z góry. No i kiedy nas w końcu dopadną bombardując ze wszystkich stron mamy wcale nie mały problem.

Bo kiedy nas dopadnie i trzyma, to wtedy na jakiś czas i naszą pasję trzeba odpuścić, by nie rozłożyć się na amen. No i jak już dopadnie i

Czytaj Dalej ->

Miasto moje widzę biegające, ale jakby trochę mniej

Muszę przyznać, że ostatnio w czasie moich wieczornych treningów, a nawet wracając do domu coraz częściej widuję inne osoby, które także bieganiu się oddają. Muszę przyznać, że jestem tym nawet zdziwiony, gdyż do tej pory moja okolica bywała raczej bardzo odporna na bieganie. W zasadzie te parę osób, które zdarzało wcześniej mi się widywać, były przypadkami na tyle sporadycznymi, że mogłem śmiało twierdzić, że na Starołęce się w Poznaniu się nie biega. Oczywiście jest jedna znajoma biegaczka, z którą widuje

Czytaj Dalej ->

W tuptającym tłumie każdy biega tak jak umie

Muszę przyznać, że od czasu do czasu nabiegają mnie różne refleksje związane z naszą biegową pasją. Jedna z nich, która trochę częściej niż zwykle mnie dopada, jest związana z szeroko pojmowanym trochę poważniejszym podejściu do naszego treningu. Tak, żeby nie biegać dla samego biegania, ale ustawić sobie jakiś cel i starać się do niego dążyć.

Oczywiście w większości przypadków takimi celami są różne czasy, do których staram się dobiec. W tym celu dopasowujemy swój cykl treningowy do znalezionej w sieci, albo

Czytaj Dalej ->

Ogólnoświatowy fenomen biegowy

Od czas do czasu nawiązuję do mojego ulubionego cyklu biegowego podziwiając jak niesamowicie rozwija się on na całym świecie. Oczywiście jest tu  mowa o parkrun. Bez wątpienia mogę napisać, że właśnie dzięki parkrun moja biegowa historia ciągle jeszcze trwa. To właśnie on wyzwala we mnie dalszą chęć trenowania, oraz cotygodniowego udawania się na Cytadelę, by w grupie takich samych jak ja wielbicieli cyklu z naszą ulubioną piąteczką się zmierzyć.

Kiedy zaczynałem moją biegową przygodę, na całym świecie mieliśmy

Czytaj Dalej ->

Wielu ma już numer… mam i ja

Mamy już środek zimy, więc należy już jakoś plan biegowy na rok zacząć sobie ustawiać. Czy chcemy coś planować, czy poważniej startować, czy raczej tylko a muzom tuptać sobie pod domem. Do tego jeszcze klasyczne parkrun, ale to wiadomo, nie wymaga żadnego wysiłku zapisowego, wystarczy tylko być i biec. No, ale takie luźne tuptanie jest fajne, ale warto rok jednym czy dwoma trochę poważniejszymi startami sobie urozmaicić. Nie do końca ciągnie mnie już by poza Poznaniem za biegami się uganiać. W końcu lata nie te, by

Czytaj Dalej ->

Czasem i od biegania warto odpocząć

Zapewne wiele osób, które przeczytało tytuł dzisiejszego wpisu poczuło niemałe wewnętrzne oburzenia. No, jak można odpocząć od biegania. Przecież ono stanowi niemal sens naszego życia napełniając nasze życiowe akumulatory energią niezbędną do działania na tym padole łez. Taka przerwa może mieć przecież trudne do oszacowania opłakane skutki. Jednak chyba nie do końca tak jest.

W końcu jeżeli jest jakaś potrawa, którą uwielbiamy np. schabowy, a jedlibyśmy ją dzień w dzień bez żadnej przerwy, to nawet ona może

Czytaj Dalej ->