Wiosenne bieganie zimową porą

Na początku jeszcze chciałbym na chwilę nawiązać do wczorajszego finału programu jeden z dziesięciu. Zgodnie z przewidywaniami wygrał pan Dominik, jednak trzeba przyznać, że jeden z jego konkurentów – pan Paweł na początku stawił mocny opór, także biorąc pytania dla siebie. Jednak wystarczyło tylko jedno przekazanie pytania trzeciemu zawodnikowi, który z kolei „uruchomił” kolejnym pytaniem pana Dominika, który co wcale mnie nie zdziwiło znowu „pozamiatał”.

No, ale już przebiegam do istoty, jądra czy jak kto

Czytaj Dalej ->

To się nazywa pozamiatać

Dzisiaj coś z zupełnie innej bajki, czy też planety, gdyż czasami tak trzeba. Wczoraj oglądałem sobie program jeden z dziesięciu. Był to ostatni odcinek serii 20 programów, więc wiadomo było, że jeżeli zwycięzca zdobędzie odpowiednią ilość punktów, to z pewnością wystąpi w dzisiejszym wielkim finale.

Muszę przyznać, że początkowo nawet nie patrzyłem, tylko słuchałem kątem ucha, pisząc coś na kompie. Jednak w pewnym momencie jeden z zawodników zwrócił na siebie moją uwagę, gdyż o chwile mówił: poproszę

Czytaj Dalej ->

Zapisowy szał biegowy…albo odwrotnie

Są w kalendarzu biegowym niektóre wydarzenia tuptające, które możemy określić, jako prawdziwe perełki biegowe. Są to takie biegi, na które czekamy z utęsknieniem, odliczając dni, a nawet minuty do chwili, kiedy zapisy się zaczną. No, a kiedy się czas zapisowy ruszy, to mamy prawdziwy tajfun atakujących na przydział wolnych miejsc, a limit ustalony przez organizatora topnieje z każdą minutą.

Kiedyś pamiętam taki szał zapisowy na Maniacką Dziesiątkę, a z kolei na np. Drzymałę czy niektóre te najbardziej sztandarowe Biegi

Czytaj Dalej ->

Nasze ulubione biegi

Dzisiejszy wpis stanowi kontynuację wczorajszego. Tak dla szybkiego przypomnienia skrobałem wczoraj na temat dwóch podstawowych rodzin osób biegających: tych co biegają dla samego biegania i tych, którym przyświeca w głowie i motywuje w duszy pragnienie wystartowania w jakimś biegu zorganizowanym. No i dzisiaj chciałbym jeszcze troszkę ten temat pociągnąć. A w zasadzie chciałbym się zatrzymać na naszych ulubionych biegach zorganizowanych.

Powiedzmy sobie szczerze. Każda osoba, która w miarę regularnie biega i dla której start

Czytaj Dalej ->

Dlaczego startujemy w biegach zorganizowanych

W zasadzie nas biegających można podzielić na takie dwie główne grupy: ci co biegają tylko dla samego biegania, pod domem, w parku, lesie, ale sami dla siebie i bez potrzeby uzewnętrzniania swojej pasji, oraz tych dla których codzienne bieganie jest przegotowaniem do jakiegoś startu zorganizowanego. Można, a w zasadzie tutaj należałoby zadać pytanie: ale po co takie biegi zorganizowane i co one nam dają.

Oczywiście nie mówimy tutaj o tych, którzy walczą o czołowe miejsca, nagrody czy inne takie, oraz tych, którzy są zapraszani

Czytaj Dalej ->

Po bezbiegowych dniach czas znowu się ruszyć

Jak parę dni temu wspomniałem, ostatnich parę dni wziąłem na biegowe wstrzymanie. Oznaczało to, że całkowita biegowa susza w duszy mej zapanowała. No i opanowało mnie lenistwo. Można napisać, że na kark mi wskoczył wielki, złośliwy leń, który nas wypatruje swoimi wyłupiastymi oczami, a jak dopadnie, to wbija się pazurami i zębami prosto w kark i plecy oraz wstrzeliwując w żyły cząstki swojego leniwego jestestwa.

No, a kiedy te cząstki lenistwa w żyłach zaczną płynąć to w efekcie pompują  przez krew we wszystkie

Czytaj Dalej ->

I przybiegła wiosna tą zimową porą

Zgodnie z kalendarzem mamy jeszcze przed sobą prawie miesiąc kalendarzowej zimy. Przynajmniej w teorii to prawdziwego i oficjalnego zakończenia zimowej pory jeszcze parę tygodni, ale wiosna już pierwsze biegowe forpoczty wypuściła. Ba, nawet tak się rozpędziła, że wyprzedziła i klasyczne przedwiośnie i parę dni za środkiem zimy na dworze nam klapnęła.

Tak sobie dumam, że nie jest to stan pogody, który by nas martwił, a wręcz przeciwnie ogromną radością i entuzjazmem nas napełnił. Tak nagle zrobiło się tak pięknie,

Czytaj Dalej ->