Euforyczne stany biegowe

Nie od wczoraj wiemy o napędzających nas tuptających różnych stanach duchowych spełnień, euforii i innych takich. Najbardziej znane są oczywiście endorfiny, które wyzwalają się podczas biegu oraz euforia biegacza, o której już kiedyś pisałem. http://biegaczamator.blog.pl/2015/02/24/wolnosc-biegacza/ .  Co do endorfin, to jak podaje min strona urodaizdrowie: Endorfiny to grupa hormonów peptydowych, podobnych budową

Czytaj Dalej ->

Trenuj, trenuj bo czas sam nie przybiegnie

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Marku fajny pomysł, ale już się można dopchać. Widać nadmiar popularności szkodzi.

Dla nikogo, kto zaczyna czy już tkwi w naszej biegowej pasji nie jest tajemnicą, że biegniemy głównie dla naszych czasów. To jest nadrzędny cel każdej tuptającej osoby. Biegniemy po to, by poprawić nasze życiówki, czyli przy po raz kolejny przełamać granicę naszych osobistych możliwości. I to jest jeden z najważniejszych powodów, który podpala naszą pasję. Miałem

Czytaj Dalej ->

PisoRL czyli polityczne i gospodarcze deja vu

Z reguły czy raczej z zasady unikam na moim blogu komentarzy wychodzących poza obszar biegania. Jednak co jakiś czas zdarzają się przypadki, które zmuszają do głębszego spojrzenia i popełnienia trochę innego niż zazwyczaj tekstu. Tak właśnie jest dzisiaj.  Muszę przyznać, że z coraz większą zgrozą w oczach obserwuje co się dzieje w naszej polityce. I odnoszę dziwne wrażenie, że już to kiedyś przechodziłem, czy raczej widziałem.

Wywodzę się z pokolenia, które pamięta jeszcze czasy PRL.

Czytaj Dalej ->

Chociaż chciałem, ale rady nie dałem

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Robercie krócej znany także mam nadzieję, że uda się na Cytadelę zawitać. Agnieszka mam nadzieję, że dotrzesz na parkrun, bo ten bieg jest warty niewyspania. Tyle, że skrobię te słowa tuż przed godziną 7 rano, a dopiero dotarłem do domu, więc szans by teraz jeszcze jechać na Cytadelę nie ma. Co prawda byłby to klimat bez snu pojechać teraz na Cytadele machnąć sobie na luzie piątkę i wrócić do domu by się wyspać, ale już takim twardzielem nie

Czytaj Dalej ->

Bieganie dla pakietu

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Robercie później poznany. Na razie nie było szans wyrwać się na parkrun. Mam nadzieję, że do końca roku chociaż raz się uda, ale na razie są problemy. Może za parę tygodni.  Ferek wybacz, ale w moim odczuciu to orgowie sami się w ten sposób tłumaczą by zatuszować swoje niedociągnięcia i kuchy. Kto wyrywał medale i rogale wolontariuszom? Czy biegający to karki z jakiejś meliny, którzy tylko patrzą, gdzie co zakosić? Sorry, dla mnie to klasyczne

Czytaj Dalej ->

Relacja z 1 Biegu Niepodległości w Poznaniu

Na miejscu startu znalazłem się około 25 minut przed naszą godziną zero. Był to akurat dobry czas, by się rozgrzać i jak przypuszczałem wprowadzić się w patriotyczno-biegowy nastój. W nastrój ten wprowadzał nas konferansjer, który starał się jak mógł, ale trochę był chyba nie z tej bajki z której powinien. Brakowało mi wątków patriotycznych. Nawet muzyka przed biegiem była taka zwykła ot, współczesne przeboje. To wszystko było tak, jak w każdym innym biegu. A to miał być wyjątkowy

Czytaj Dalej ->

Wstęp do Biegu Niepodległości,

Mamy 11 listopada godziny poranne. Pogoda jest  w sumie chyba niezła. Co prawda delikatny śnieżek leży na dachach i płotach, ale jest na plusie. Minimalnym, ale jednak jest.. Paru osobom może to nie odpowiadać.  Nie ma  to jednak dzisiaj żadnego  żadnego znaczenia. Dzisiaj trzeba, niezależnie od pogody, samopoczucia udać się do strefy startu. I nie ma tutaj znaczenia, że jesteśmy gołopępkowcy. Koszulki są, jakie są, ale to nie ma znaczenia. Dzisiaj musimy udać się do strefy startu, by razem

Czytaj Dalej ->