Monolog wampirzycy biegowej

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Macieju gratuluję, ale mimo wszystko nie uważam się, że z powodu, że się nie upiłem bym należał do elity. Po prostu się nie upijam i tak się złożyło. Co też oczywiście nie znaczy, że nie potrafię usiąść do alkoholu, kiedy potrzeba. Łukaszu z pewnością to piękne uczucie, kiedy toksyny po paru głębszych parują.

No, ale właśnie co do treningów i naszych tuptań. W zasadzie temat jest prosty. Ale do tego może przejdę jutro. Właśnie dostałem

Czytaj Dalej ->

W czasie deszczu biegacze trenują

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Andrzeju, jeżeli uważasz, ze brak moich możliwości wprowadzania się w stan upojenia alkoholowego powoduje, że nigdy nie będę szybko biegał, no cóż nic na to nie poradzę. W końcu Ty najlepiej wiesz, czy i jak będę biegał, bo pod Twoim nadzorem i rozpiskami trenuję.

Właśnie, apropo treningu. Kiedy wczoraj wybierałem się, by zgodnie właśnie z Andrzeja rozpiskami swoje kilometry zrobić, połączone zresztą z podbiegami, akurat padał deszcz. Może

Czytaj Dalej ->

Jak to jest z bieganiem na kacu?

No właśnie oto jest pytanie. Znalazłem w sieci taki tekst: http://www.aktywniebardzo.pl/Nowe/Okiem-biegacza/Bieganie-na-kacu.-Tak-czy-nie

No i tak się zastanawiam, czy komuś już się zdarzyło biec w takim stanie? Akurat w moim przypadku nie ma takiego problemu, bo jeszcze nigdy ( wiem że to nie polskie i trochę wstyd się przyznać), nie byłem pijany.  Tak więc nie miałem problemu, by w takim stanie z bolącą głową biegać. Z drugiej strony może warto by było spróbować, by wiedzieć, o czym się

Czytaj Dalej ->

Bieganie – najlepsze lekarstwo na przeziębienia

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Marku, masz dużo racji w tym, że ofiara złożona przez Powstańców na zawsze będzie nas chroniła i mówiła każdemu potencjalnemu napastnikowi: ich możesz zwyciężyć, pokonać, zdobyć teren, ale ducha nigdy nie zdepczesz. Ile razy będzie potrzeba, tyle razy wstaną z dumnie podniesioną głową. Robercie dłużej znany, w żaden sposób nie tworzę podziałów między Poznaniaków, a Warszawiaków pod względem patriotyzmu i podejścia do tego kto walczył,

Czytaj Dalej ->

Powstanie warszawskie: bohaterstwo czy może zbiorowe samobójstwo

Aby wrzucić ten wpis czekałem równo do godziny 17.00. Co prawda jest parę minut po, ale i tak były miejsca, gdzie się zaczęło trochę później, jak były i takie, gdzie wcześniej.  Dlaczego, to chyba nikt nie ma wątpliwości. Godzina wybuchu Powstania Warszawskiego,  jednego z najbardziej tragicznych, jeżeli nie najtragiczniejszego zrywu wyzwoleńczego Polaków. To, że cześć, chwała i niezmienna nasza pamięć im się należy, to nie ulega żadnym wątpliwościom. Chociaż skazani na klęskę, na

Czytaj Dalej ->

Bieganie: lans, szpan czy moda?

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie. Robercie krócej znany, jest duża różnica między wstaniem w okolicach 8 rano, a 6. I to zasadnicza. Co do powolnego rozpędzania, to masz rację, jak pewna lokomotywa się powoli rozpędzam. Robercie wcześniej poznany, co do żółwia, to lepiej się nie przyznam, pod wpływem czego byłem, by takie wizje mieć. Jakieś tajemnice muszę w końcu mieć.

To, co w ostatnim czasie dzieje się bieganiem, szał, który cały kraj ogarnia, przechodzi najśmielsze wyobrażenia.

Czytaj Dalej ->

Czy przypadkiem nie uciekł panu żółw?

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie. Agnieszka zgadzam się z Tobą, Agaty wymiatają. Muszę przyznać, że dzisiaj na treningu mnie zażyło. Z racji, że zaspałem na parkrun, więc obowiązkową piątkę, postanowiłem na luzie i spokoju zrobić na mojej stałej pod domowej trasie. No i sobie ruszam spod domu biegnąc w moim stałym kierunku, kiedy tuż przy końcu ulicy i skręcie w następną mijam panią z dzieckiem w wózku, która na mój widok się pyta:

– Przepraszam, czy nie uciekł panu

Czytaj Dalej ->