Kiedy biegacz w drewno się zamienia…

Juk już wspomniałem wcześniej ostatnie dwa tygodnie to jest u mnie biegowa pustynia. Nie jest to oczywiście powód ani do rozpaczy, ani do rwana włosów z głowy. W końcu już i tak zbyt mało ich pozostało, żeby jeszcze z tak w sumie błahego i prozaicznego powodu zmniejszać ich „głowne” zasoby. Dlatego też spokojnie czekam, aż na tyle dobiegnę do siebie, aby znowu tup-pasji w spokoju ducha się oddawać.

Jak mam być szczery myślę, że dzisiaj ostatni dzień bez biegania, a jutro już wrócę na biegowe trasy. Oczywiście

Czytaj Dalej ->

Trzeba dojść do siebie zanim biegać się zacznie

Muszę przyznać, że ostatnimi czasy trochę zmieniło się moje podejście do naszej biegowej pasji. Kiedyś było na zasadzie: nie ma że boli, że są przeszkody w postaci obciążenia czasowego, chorobowego czy jakiegokolwiek innego, na tuptanie zawsze czas musiał się znaleźć. Nie było opcji by chociaż trening, a starcie zorganizowanym już nie wspomniawszy się nie udać. A by nie udać się na parkrun, to już musiało być ho,ho,ho, albo i jeszcze gorzej.

No, ale wszystko się zmienia, także i nasze podejście, czy raczej podbiegniecie

Czytaj Dalej ->

I z biegania nici, gdy choróbsko chwyci

No i mamy taki okres w roku, kiedy latają nad nami różne zarazki i inne takie cholery, które tylko czekają by nas dopaść. I tak latają niczym te stukasy w czasie II Wojny Światowej, by gdy wyczują odpowiedni moment nagle lotem nurkowym atakują nas ze wszystkich stron. Oczywiście szczególnie z góry. No i kiedy nas w końcu dopadną bombardując ze wszystkich stron mamy wcale nie mały problem.

Bo kiedy nas dopadnie i trzyma, to wtedy na jakiś czas i naszą pasję trzeba odpuścić, by nie rozłożyć się na amen. No i jak już dopadnie i

Czytaj Dalej ->

Czasem nawet bieganie trzeba odpuścić

Zdaję sobie sprawę z faktu, że teza, którą przedstawiłem w tytule może spotkać się ze sporym buntem osób, które zaszczycają mnie swoją obecnością. No, jak bieganie odpuścić? Przecież nie ma takiej opcji. W końcu bieganie jest dobre na wszystko i dlatego powinniśmy biegać cały rok, ciągle i prawie bez zatrzymania.  W końcu dzięki bieganiu poprawiamy swoje samopoczucie, się hartujemy, a i inne całkiem miłe dodatki i łaski na nas spływają.

Owszem, to wszystko się zgadza, ale czasem mimo całego zahartowania dopadnie

Czytaj Dalej ->

Przekleństwo męskiej grypy

Nie jest tajemnicą, że my faceci lubimy chełpić się swoją męskością, siłą, pokazywać co to nie my. W końcu to facet ma być tym obrońcą domowego ogniska dając całej reszcie  rodziny poczucie bezpieczeństwa. Powiedzmy sobie szczerze, jednym bardziej, drugim mniej, ale jakoś nam się to udaje i staramy się być prawdziwymi obrońcami domu.

Niestety z racji tego, że naszej sile nasz dom ma się opierać jest ona często atakowana przez przekleństwo losu w postaci różnych chorób, pokazujących że wcale z tą naszą mocą

Czytaj Dalej ->

Na bieganie to i psychiatra nie pomoże

Jak już nie raz ostatnio pisałem zrobiła się nam zima. Przynajmniej u nas jeszcze z gatunku przyjemnych, gdyż temperatura do minus pięciu i sporadyczne opady śniegu, ale jednak zima. W końcu jak klasyk powiada, jak zima, to musi być zimno. Wiadomo, że w taką pogodę to my dorośli najchętniej na bujany fotel, ewentualnie kanapę, kaloryfery odpalone ( ewentualnie różne piece, piecyki i inne przedmioty grzewcze) i siedzimy zanurzając się w domowym ciepełku starając nie myśleć, o tym co za oknem. W końcu w taką pogodę, to

Czytaj Dalej ->

Przeganianie zbędnych kilogramów

No i mamy już praktycznie środek zimy. Jak już nie raz pisałem u nas w Wielkopolsce w tym roku na razie tfu odpukać traktuje nas ona względnie łagodnie. Owszem mamy minusową temperaturę, raz na jakiś czas śnieżek nam spadnie i trochę pozalega, ale ogólnie jest całkiem, jak na tą porę roku przyjemnie. Jak już nie raz pisałem dla nas tuptających jest to idealny czas na budowanie biegowej mocy na resztę roku. Staram się to robić, chociaż przyznam szczerze, mam pewną i to wcale nie psychiczna, ale fizyczną blokadę, która

Czytaj Dalej ->