Zimno nam nie straszne

Cały praktycznie październik i przez połowę listopada pogoda na rozpieszczała. Było ciepło i bardzo przyjemnie. No, ale w końcu musiało nadbiec to, do czego ostatni miesiąc jesieni jest stworzony, Zrobiło się zimno. No i wczoraj mimo zimna i trzęsących się zębów pocierających jedne o drugie ( w sensie górne z dolnymi), ponad 170 osób pojawiło się na Cytadeli. Może jeszcze mrozu nie było, ale ledwie parę stopni powyżej 0 już chłodem nas mocno traktowało.

I co było zabawne, kiedy ekipa

Czytaj Dalej ->

Czy biegać każdy może i co nam grozi, kiedy już biegamy

W naszej ogólnospołecznej świadomości jest niczym mantra zakorzenione stwierdzenie, że bieganie to najprostsza forma aktywności, leżąca jakby u podłoża wszystkich pasji i ze każdy bez wyjątku biegać może, gdyż tak naprawdę to daje same pozytywne rezultaty. Czy jednak tak jest zawsze i nie ma żadnych wyjątków od tej reguły? Otóż okazuje się, że dużo prawdy jest w stwierdzeniu, że każda reguła ma swoje wyjątki. I tak też jest w przypadku biegania. Nie jest tajemnica poliszynela, są osoby,

Czytaj Dalej ->

Nasze fazy przeżyć duchowych w czasie startu zorganizowanego

Ostatnio wbiegł mi przed oczy mem opracowany przez portal „ Biegam bo ludzkość mnie wqurwia” a prezentujący fazy przeżyć fizycznych w czasie jednego startu zorganizowanego. Właśnie ten mem wpis ten prowadzi, ale postanowiłem go trochę skomentować, czy też rozszerzyć, gdyż nie byłbym sobą, gdybym tego nie zrobił.

Tak w skrócie można napisać, że on stanowi jakby kwintesencję startu każdego przeciętnego tuptacza-biegacza. Nie dotyczy on raczej prawdziwych mocarzy biegania, bo oni są niczym

Czytaj Dalej ->

Jak to być w czarnej, biegowej du… pupie

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Marku oczywiście masz rację w temacie naszej pamięci o ś.p. Januarym. Może jego nazwisko nie padło we wczorajszym wpisie, ale On był osobą, która głownie za nim stała.

Muszę przyznać, że od jakiegoś czasu jestem w czarnej, biegowej pupie. Nie będę zbyt dosadnie tego określał, gdyż potem znowu ktoś napisze: ja nie wierzę, że ty tak potrafisz kląć. Więc może gębę na kłódkę i cii. Ale już wracam do tematu dzisiejszego wpisu. Muszę przyznać,

Czytaj Dalej ->

Wpis z lekka motywacyjny

Tak, przed nami ten dzień,  to już jutro. Tuż przed godziną 9 rano stanę w grupie około pięciu tysięcy z hakiem osób, by zmierzyć się w pewien sposób legendarnym ( bo w końcu o podłoża jego narodzin leży legenda), ale także i bez wątpienia morderczym ( były już także przypadki śmierci) dystansem 42 kilometrów z małym hakiem. Napiszmy sobie szczerze,  po pokonaniu tych 42 kilometrów ten hak wcale nie jest taki mały. Na wstępie musimy sobie napisać jedno: tak naprawdę

Czytaj Dalej ->

To będzie biegowy weekend

Przede mną mocno nasączony biegowymi wyzwaniami weekend. Najpierw w sobotę, jak zwykle w sobotę udam się na Cytadelę. Jednak tym razem to nie będzie klasyczny, typowy parkrun, takie jak zwykle. To będzie mój jubileuszowy 250 w mojej parkrun tup historii. Ktoś, kto nie zna prawideł i zasad obowiązujących na naszym cyklu może się zdziwić: co to jest 250? Rozumiem, pełne cyfry, 200, 300, 400, ale 250? Ni w pupę, ni w jeża. No, ale parkrun to nie jest typowy projekt biegowy.

Powiedzmy sobie szczerze,

Czytaj Dalej ->

Biegający pijący i biegające wielbłądy

 

Każda osoba biegająca zna pewne stałe i zdawałoby się niezmienne prawa i zasady obowiązujące podczas realizacji naszej tup pasji. Jedną z najważniejszych, niemal jak pacierz przez wierzących i praktykujących powtarzaną, jest info: że w czasie biegania musimy pić, nawadniać się i uzupełniać płyny. I to nie mówimy tutaj tylko o samej wodzie, ale każdy szanujący się biegacz na trasie wciąga izo, niemal jak alkoholik wódkę. Z pewnością jest w tym dużo racji i prawdy, bo płyny i elektrolity

Czytaj Dalej ->