Dziadek kamikadze, czyli zgroza na drodze

Na początku, jak zawsze w tym miejscu i czasie. Robercie dłużej znany, co do adrenaliny i Szczecinka, to już było, temat zamknięty. Byłem, pobiegłem, przeżyłem, nie ma co rozpamiętywać. Nie lubię żyć przeszłością, myślę co przede mną. W sobotę bieg żołnierzy wyklętych w Sobótce. Jak pisałem, na zakup pakietu w normalnej cenie się spóźniłem i by pobiec muszę zapłacić na miejscu 60 PLN, a nie jak dotychczas 30. Teoretycznie, jako rodowity Pyrrus z krwi i kości powinienem się burzyć, a wąż w kieszeni plątać

Czytaj Dalej ->

Szybka wizja na najbliższy weekend

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie. Dzięki Agnes i Robercie o info o parkrun twardym zawodniku, który w jeden dzień potrafił zaliczyć trzy biegi parkrun w Rumii, Gdyni i Lesznie. Pełen podziw i szacunek. Robercie krócej znany pomysł z dywersyfikacją godzin startów parkrun w Wielkopolsce i okolicach fajny, ale obawiam się że mało prawdopodobny. Niestety założenia są takie by wszystkie biegi w jedną godziną. Co prawda zdarzają się wyjątki, ale to tylko potwierdzanie reguły. Musimy pilnować stron i czekać na

Czytaj Dalej ->

Poznańscy parkrunerzy z burzą do Leszna przybywają

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie. Masz rację Robercie dłużej znany, sprawy polityczne odpuszczamy. Co do wyników i analiz daję wolną rękę, każdemu kto zechce się pobawić. Marek przesłał kolejne wykresy i jeżeli ktoś chce się zanurzyć w ich analizie z przyjemnością prześlę. Co do analiz, to Robert krócej znany swoje „trzy grosze wrzucić”, więc z przyjemnością je zamieszczę:” Dotychczasowy lider w kategorii mężczyzn, … wyjechał na zasłużony urlop i spadł aż na 11 miejsce. Będzie miał co

Czytaj Dalej ->

Jeden parkrun już za nami, do drugiego jestem przygotowany

Na początku, zgodnie z zasadami i innymi takimi. Do tematu wyjazdu do Leszna wrócę pod koniec wpisu, gdyż temat, ze tak skrobnę jest rozwojowy. Robercie wcześniej i później poznany, co do procesu produkcji katamaranów na naszej ziemi, to sam byłem w wielkim podziwie oglądają fabryczkę, czy warsztat, jak komu pasuje. Owszem składane są w Niemczech  i pod niemiecką marką na rynek puszczane, ale to już sprawa wyrobienia przez kooperanta naszego producenta swojej marki, która jest rozpoznawalna. Niestety im łatwiej i jestem ciekawy,

Czytaj Dalej ->

Inspiracja do weekendowego biegania

Rano, jak zawsze w sobotę podrywa mnie na nogi mój parkrun budzik. Klasycznie w „środku nocy” jeszcze grubo przed 7, no ale ja tak już mam. Poważnie zastanawiam się, jak pojechać dzisiaj na Cytadelę. Wczoraj zamknięto przejazd na Starołęce, zostawiając jako jedynie miejsce wydostania się do miasta tysięcy ludzi przewężoną kładkę nad przejazdem kolejowym, gdzie ruch odbywa się wahadłowo, regulowany światłami i wczoraj pod wieczór wracając do domu, straciłem na staniu w korkach ok 45 minut. Pytanie, czy nie lepiej

Czytaj Dalej ->

Wbiegamy w kolejny weekend

Robercie dłużej znany przyznam szczerze, nie mam zbytniej ochoty na wałkowanie tego samego tematu i dodam tylko, że to co się wydaje być śmieszne jednemu, nie koniecznie musi się wydawać takie same komuś innemu. Każdy z nas ma inny gust i prawo do innego spojrzenia na podobne sprawy. Patrzę na wszystko z dystansem, dlatego zdecydowałem się na publikacje tekstu, a co mnie ubawiło, niech pozostanie moją tajemnicą.  Z drugiej strony faktycznie od jakiegoś czasu myślę o przerwaniu analiz statystycznych, gdyż są one dosyć nużące

Czytaj Dalej ->

Szczecinecki etap kończymy, pilski zaczynamy

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie, czyli wiadomo w czym rzecz. Marku, Robercie, macie rację że January miał tą metodę opracowaną do perfekcji. I wcale bym się nie zdziwił, gdyby okazało się, że Galloway ją podejrzał i opatentował zresztą nie wiadomo, czy do końca słusznie  pod swoim nazwiskiem. Bo Januarego znali wszyscy , a Gallowaya dopiero po opisaniu przez niego naszego Januarego stylu. Więc mam pewne wątpliwości, ale pozostawię je dla siebie. Michu, co do zwiększania czasowych limitów wybiega na to, że

Czytaj Dalej ->