Półmaratońsko-śpiewajace tematy

Na początku  jak to w tym miejscu wypada, nawiązuje do wcześniejszych komentarzy. Robercie wcześniej poznany oraz Doris, mam nadzieję, że z rozkopaniem Wspólnej i Dolnej Wildy organizatorzy sobie poradzą, bo jak nie to będzie się działo..oj będzie. To dopiero będzie biegowy dym. Chociaż w zasadzie nie dym, ale piasek. Piaskowe bieganie w księżycowych, kraterami zdobionych tematach. Jest w tym pewien nie do końca ukryty urok. Albo może bardzo ukryty, bo nie do końca go widać.

Wiosennie-zimowa pora nas otoczyła. Raz świeci

Czytaj Dalej ->

Nasze półmaratońskie odliczanie czas zacząć

Można powiedzieć, że zaczynamy finałowe odliczanie do pierwszego wielkiego tegorocznego startu. Do tej pory w tym roku „mam na rozkładzie”, 12 standardowych, praktycznie rodzinnych małżeńskich biegowych stosunków, czyli parkrun cytadela śpiew skowronków o poranku. Jak nie raz już pisałem, parkrun jest jak żona, więc małżeńskim rozkoszom najczęściej wypada się oddawać. Ale jak to z nami facetami często bywa, nie do końca  w wierności i wytrwałości ( rzecz jasna skrobię o biegowej), potrafimy wytrwać i dlatego

Czytaj Dalej ->

Podsumowanie Wielkiej biegającej Soboty

Tak sobie teraz siedzę i skrobiąc te słowa zastanawiam się jak to jest, że są biegi i biegi. Każdy bez wątpienia jest inny, każdy jakiś ogień ( czasem większy, czasem mniejszy) w duszy wywołuje. Jednak są biegi, które tak po prostu opłacimy,  przebiegniemy do domów uciekamy raz dwa zapominając o tym, jakie wrażenia i ognie w nas były wyzwolone. A są takie, które długo jeszcze w naszej pamięci tkwią. Są niczym perła w koronie naszych biegowych wspomnień. I taka była właśnie wczorajsza biegowa Wielka Sobota. Co prawda

Czytaj Dalej ->

Analiza statystyczno-wykresowa sobotniego parkrun

 

Na początku zgodnie z zasadami odpowiadam na wcześniej wrzucone komentarze. Przemo, dzięki za wspólny bieg. Co do kicania z zajączkiem, to było wyjątkowe przeżycie. Bieg był wyjątkowy i jeden z nielicznych z gatunku tych, które można śmiało zaliczyć do jedynych w  swojej klasie. Porównywalny do pierwszego tegorocznego śmigania czyli Dychy z Obkładem, ale chyba jeszcze bardziej wymagający. Dla takich biegów warto naszej pasji się oddawać. Ale do tego wrócę w popołudniowym podsumowanie Wielkiej biegającej Soboty.

Czytaj Dalej ->

” Halo, halo tu bieg zajączka” – Wielka biegowa Sobota część II

Od razu po parkrun, jak pisałem w pierwszej części, nie czekając na „rodzinną fotkę” popędziłem na drugie biegowe wyzwanie, czyli w rejon Malty, by radosnym gonieniem za Wielkanocnym Zajączkiem się oddać. Na miejscu byłem już w okolicach godziny 10, więc bez zbytnich problemów udało mi znaleźć miejsce do zaparkowania. Co prawda tam i tu radośnie ustawione samochody już stały, ale mi się udało znaleźć miejsce tam gdzie zgodnie z obowiązującymi zasadami  i łamania czy naciągania przepisów mogłem stanąć. Tuż

Czytaj Dalej ->

“This is parkrun” czy Wielka biegowa Sobota część pierwsza

Nawiązując tak na szybko do wczorajszego komentarze, Robercie później poznany, cóż jestem amatorem więc zawsze za nami amatorami twardo stać będę, a jeżeli będzie to oznaczało wygłoszenie opinii nie do końca zgodnej z tym co chcieliby organizatorzy usłyszeć, to cóż… Ja zawsze  będę po stronie biegaczy, czyli nas wszystkich.

Tak na wstępie dzisiejszy wpis będzie dwuczęściowy, gdyż dotyczył dwóch wydarzeń biegowych i połączenie wszystkiego w jedną całość mogłoby dla wielu czytających być zbyt męczące. A,

Czytaj Dalej ->

Płacę, biegam, wymagam, ale dzisiaj nawet proszę

Dzisiaj może odpuszczę sobie standardową regułkę, tylko od razu przejdę do konkretów. Goniąca z Wilczą  Watahą, zgadzam się z Tobą, że widok ponad 500 kicających osób na dystansie 10 km byłby rzeczą bezcenną i na długo w pamięci zapadającą. Co do biegania i jak piszesz, że 5 km ciągłego biegu wydaje się być iluzją. Tak wcale nie jest. Jeżeli faktycznie codziennie, czy parę razy w tygodniu ( minimum 3) znajdujesz ok 30- 40 na bieganie, to mogę Ciebie zapewnić, że poradziłabyś sobie z pokonaniem dystansu 5 km.

Czytaj Dalej ->