Kolejna relacja z Parkrun-owej gonitwy

Ranek był dzisiaj wyjątkowo ciężki do wstania. Kiedy otworzyłem jedno oko, na chwilę zerknąłem przez okno, to zobaczyłem gęsty i biały niczym mleko całun mgły panujący niepodzielnie za oknem. Więc to oko, które było w celu zrobienia rekonesansu otwarte, pyta się grzecznie drugiego oka: „ sytuacja na dworze mało ciekawa, co robimy?”. Na to drugie oko odpowiada już bardzo krótko i  może trochę mniej grzecznie” zamknij się”. No, ale po krótkiej wewnętrznej walce uznałem, że jednak trzeba wstać, bo Parkrun w

Czytaj Dalej ->

Bezbiegowe piątkowe przemyślenia

Na początku chciałbym się odnieść do wczorajszego komentarza Sławka, że te 4 sekundy straciłem  na oglądaniu się za kobietami. Coś w tym może być, tylko taki komentarz  rodzi dodatkowe pytanie. Czy czas przeznaczony na oglądanie się za kobietami można uznać za stracony? No chyba nie do końca. Więc jeżeli z tego powodu nie zszedłem poniżej godziny, to jest to w pełni dla mnie zrozumiałe, akceptowalne i umożliwia całkowite pogodzenie się z utratą tych sekund..

Tydzień wielkimi krokami zbliża się do końca, czyli

Czytaj Dalej ->

Czwartkowy najdłuższy bieg

Dzisiejszy dzień mogłem zaliczyć do tych spokojniejszych. Bez zbytnich wrażeń i przeżyć. Jedyne co mogło martwić, to szaro brunatny całun chmur zawisły nad miastem. Ani promień słońca przez tą pokrywę nie mógł się wydostać. Tak od czasu do czasu spoglądając na tą ponurą zachmurzoną kołdrę zastanawiałem się, kiedy i co zacznie z tych chmur lecieć na ziemię. Ale na szczęście nic padającego nie zaczęło się objawiać. Kiedy wróciłem do  domu stały układ i już biegnę. Dzisiaj w planie najdłuższy dystans,

Czytaj Dalej ->

Środowe biegowe przemyślenia.

Jak na razie zima jest w zdecydowanym odwrocie. Z lubością obserwuję agresywną wiosenną ofensywę. I tylko pytanie, czy zima tylko wycofała się na z góry upatrzone pozycje, cichutko przycupnęła, by w swoich ostatnich tygodniach nie objawić nagle i niespodziewanie, swojego najczystszego mroźnego oblicza. Takie ryzyko istnieje, chociaż jak na razie o nim cicho.  Ale zapewne jak zdecydowana większość naszego społeczeństwa głęboko pragnę  wierzyć, że jest to już nieodwracalny odwrót tej zimy. I że będzie już tylko piękniej.

Czytaj Dalej ->

Kolejny zakręcony dzień

Kolejny wyjątkowo mocno emocjami naładowany dzień powoli zbliża się do końca. Mówię ( a w zasadzie) piszę tutaj o emocjach służbowych, bijących całą mocą w moją odsłoniętą pierś.  A może osłoniętą? W końcu nago w pracy nie paraduję.  Od zeszłego tygodnia trwa służbowy szał  i na chwilę nie chce odpuścić. Wracając do domu czuję się przemielony, wypluty, rozdrgały (cokolwiek to oznacza) duchowo i doprowadzony do stanu ledwie użyteczności popołudniowej . A do tego dzisiaj rankiem zima delikatnym mrozem

Czytaj Dalej ->

Nowy tydzień rozkoszami służbowymi wypełniony czas zacząć

Wyjątkowo piękna wiosna tego zimowego  dnia do nas zawitała. Chociaż do końca kalendarzowej zimy to mamy  jeszcze prawie miesiąc. Natomiast  dzisiaj to był wiosenny dzień w swojej najjaśniejszej postaci. Takiej wiosny zawsze sobie życzymy, do takiej śnimy i o takiej marzymy. Cieplutko, do tego słoneczko. Aż wszystkie części ciała radośnie oddychają starając się chociaż na chwilkę wydostać na zewnątrz, by wiosennego powietrza zakosztować. Nic tylko żyć, śmiać się i oczywiście biegać. No bo jakże by inaczej.

Czytaj Dalej ->

Czas rozpocząc nowy tydzień

Na początku chciałbym dzisiaj jeszcze nawiązać do wczorajszego biegu oraz komentarza TGrega. Otóż tych „szóstek” we wczorajszym dreptaniu trochę było. Nie dość, że 66 miejsce, to jeszcze był mój 66 bieg w ramach Parkrun.  Więc nazbierało się trochę tych piekielnych cyferek.. Nawet o jedną więcej, niż szatańska liczba. No, a jeżeli dodamy, że zająłem wg płci 60 miejsce, to już zupełnie nie będzie pasowało. No, ale pewien szatański pierwiastek we wczorajszy bieg wniosłem. Natomiast nie do końca byłem zadowolony

Czytaj Dalej ->