Tradycyjna analiza sobotniego parkrun

Na początku jak zwykle nawiązuję do wczorajszych komentarzy. Użycie tym razem formy mnogiej jest trochę przerostem formy nad treścią, gdyż był jeden, ale tak utrzymany jest ton wcześniejszych wstępów. Robercie moje odczucia, co do wczorajszej wizyty w Reh Med są zamieszczone na końcu dzisiejszej analizy. Dzisiaj  tradycyjnie w niedzielę, kiedy jest taka możliwość chciałbym wrócić do wczorajszego biegania, oraz przestawić delikatną analizę statystyczną 101 Parkrun. Może bez rocznicy, ot taki typowy kolejny z serii bieg.

Czytaj Dalej ->

Jak sobota, to tylko na Parkrun

Jak co sobotę o szóstej rano, mój wewnętrzny budzik poderwał mnie na nogi. Przez chwilę moje ciało leciutko się buntowało, trochę na zasadzie,” jak raz sobie odpuścisz, nic się nie stanie, przecież mamy sobotę”. Ale jak tylko usłyszałem nazwę dzisiejszego dnia tygodnia, to tak „zjechałem” zbuntowane fragmenty buntujące cała, że ucichły i lekko obrażone wycofały się w niepoznane otchłanie moich czeluści. Niczym już nie powstrzymywany zerwałem się z łóżka, coś przekąsiłem, wyprowadziłem psicę i podpalony

Czytaj Dalej ->

Nowa, trochę szalona wizja biegowa

Na początku mojego skrobania, jak zwykle zaczynam od na wrzucone komentarze odpowiadania. Nawet się zrymowało. Co prawda bardziej częstochowsko, niż artystycznie, ale nie jestem górnolotnym poetą snów, tylko raczej  biegaczem-skrobaczem, więc chyba mi wolno. Agnes, chociaż głupio to zabrzmi, ale cieszę się, że podobnie jak ja robisz sobie dwa dni przerwy w bieganiu. Wiedzieć, że ktoś tak samo, lub podobnie cierpi bezbiegowe katusze, łatwiej pomaga znieść cierpienia starego biegacza. Super, ze jutro pojawisz się na Cytadeli.

Czytaj Dalej ->

Znowu zmiana tygodniowego cyklu hasającego

Na początku jak zwykle zaczynam od odpowiedzi na wrzucone komentarze. Freelove, wielkie dzięki za czujność. Aż się zawstydziłem taka kucha… I na tym może poprzestanę. Michu nikt nie mówił że ma być łatwo. Sierpniem zajmę się pod koniec lipca, ale zainteresowałeś mnie  śmiganiem pod Koninem. Jeszcze jest trochę czasu do przemyślenia. Co do opłat za biegi, cóż są jakie są i tego nie unikniemy. Czasem może faktycznie warto przystopować, by nie było konieczności oglądania się na portfel, kiedy nagle trafi nas biegowy

Czytaj Dalej ->

Lipcowe ( z dodatkiem października) bieganie w Wielkopolsce

Na początku szybko odpowadam Sławkowi: jasne jedziemy na Drzymałę grupą ( porozmawiam w weekend o parkrunobusie) oraz chciałbym wytłumaczyć skąd taki, a nie inny dzisiejszy tytuł. Nie ukrywam, że rano obudziłem się z wizją, że po pracy opiszę planowane biegi w naszym regionie w tzw. pierwszym miesiącu „okresu ogórkowego”, czyli lipcowych letnich wakacji . I kiedy tak sobie po dzisiejszym tuptaniu usiadłem do kompa, by rozpocząć moją trwałą i ulubioną rozrywkę piszącą, wpierw zajrzałem przez grzeczność do poczty.

Czytaj Dalej ->

Moje czerwcowe podsumowanie

Na początku jak zwykle zaczynam od komentarzy. Gdyż uważam, że tak po prostu wypada . Może to i staroświeckie, ale już taki jestem. Jak to w jednej komedii leciało:” taka stara świeczka ze mnie jest”. Freelove dzięki za zwrócenie uwagi. Tyle razy sobie mówię, by przed wrzuceniem jeszcze z dwa, trzy razy zerknąć, w celu eliminacji  ewentualnych nieścisłości, byków czy najzwyklejszych literówek. I tak sobie mówię, obiecuję, aż do rozpoczęcia pisania. I zazwyczaj kończy się na jednokrotnym sprawdzeniu i potem czasem

Czytaj Dalej ->

Analiza statystyczna sobotniego parkrun

 

Na początku jak zwykle zaczynam od wczorajszych komentarzy. Na pierwszym miejscu chciałbym podziękować za przesłane wczoraj życzenia od Freelove, Amatorki, TGrega i Bogdana i paru osób z innych stron, które i tu i tam je wrzucili. Dzięki Elu. Freelove, dzięki za zdjęcia. Jak zawsze wszystko znajdziesz i wypatrzysz. Czy Ty przypadkiem w kontrwywiadzie nie robisz? Bogdanie, Freelove i Karimora, faktycznie zdarzyło się sporo wypadków. Tak jak patrzyłem na listę startową, to było zarejestrowanych koło 970 osób. Do mety dobiegło

Czytaj Dalej ->