Na chwilę wszystko uspokojone PZLA odstępuje

 

Zdecydowanie szybciej niż planowałem, ale króciutki test muszę teraz wrzucić. Armaty ledwo zostały wyciągnięte, ale już czas je chować. Widać, że sieciowa akcja dała szybszy rezultat, nie myśleliśmy. Zamieszczam informację, która dzisiaj na stronie PZLA została zamieszczona:

http://www.pzla.pl/index.php?_a=1&kat_id=4&_id=8779

“W związku z nieprawdziwymi informacjami, jakie są publikowane w internecie nt. projektu Polskiego Związku Lekkiej Atletyki dla biegaczy amatorów, uprzejmie informujemy, że wszystkie

Czytaj Dalej ->

Nasze parkrun sprawy, czyli analiza, ale nie tylko

Dzisiaj zastosuję koncepcję dwóch wpisów na bloga. Pierwszy teraz będzie dotyczył naszych parkrun tematów, czyli spraw świątecznych połączonych z analizą wczorajszego parkrun, a drugi będzie związany z wytaczaniem armat, rychtowaniem ich oraz ustawianiem paszczami w kierunki siedziby PZLA. Oczywiście skrobię tu o armatach pisząco-protestujących. Ale ten temat podejmę popołudniu w okolicach godziny 16. Muszę jeszcze coś przemyśleć, przeanalizować i rysować wstępną koncepcję strategii.

Na początku nawiązuję do wczorajszych

Czytaj Dalej ->

O sobotnim parkrun, ale nie tylko

Jak to zwykle bywa pierwsze moje słowa nawiązują do wczorajszych komentarzy. Freelove, Robercie, Insetto i Sławku, myślę, że do tematu rozważań nad genialnym pomysłem  pomysłem „biegających leśnych dziadków”  wrócimy na początku najbliższego tygodnia, kiedy  moje coweekendowe  obowiązki wynikłe w zaangażowanie w parkrun rodzinne klimaty uporządkuję. Gdyż jak nie raz pisałem, parkrun jest jak żona, a szanownej pani małżonce palma pierwszeństwa we wszystkim przysługuje.

Dzisiaj rankiem ze spokojem udałem się

Czytaj Dalej ->

Biegacze powstańmy przeciw absurdalnej wizji PZLA

Musiałem coś dodatkowo wpisać dzisiaj w nowym poście. Dlatego drugi dzisiejszy i do tego króciutki post, ale nie ma co pisać elaboratów, kiedy zamach na naszą biegową wolność jest organizowany. Jak mam być szczery. sytuacja jest absurdalna sięgająca mackami szczytu mądrości inaczej. A gdyby głupota miała skrzydła, to ci, którzy na to wpadli fruwaliby wyżej niż najwyżej latające ptaki. Co by było śmieszniej najwyżej fruwają sępy. I to bardzo pasuje do tych co wpadli na ten sępi pomysł. Jak ścierwojady na naszą

Czytaj Dalej ->

Nasze biegowe sprawy

Jak zawsze w pierwszych słowach nawiązuję do wczorajszych wypowiedzi. Robercie trochę później poznany ), żeby nie było, że numerem II oznaczany, masz rację Tysona zwano Bestią, a z pewnością nic kobiecego w nim nie było. Wręcz przeciwnie, jednak nie wiem, czy Cezary byłby chętny, by z żelaznym Mikiem go porównywać. Co Tyson  robił ze swoimi przeciwnikami, to nie trzeba było w tamtych czasach być fanem boksu, by nie słyszeć. .  Jak skończyła się walka  „ Wielkiej Nadziei Białych”, czyli Andrzeja Gołoty z Tysonem,

Czytaj Dalej ->

Kontynuacja tematu Biegu dla Dzieci

Kontynuacja tematu Biegu dla Dzieci

 

Na początku, jak to zwykle na początku, zaczynam od nawiązania do wczorajszych i dzisiejszych  wypowiedzi. Tgreg całkowicie się z Tobą zgadzam, że przydałoby się wsparcie  do prowadzenia strony. Ale tu już decyzję muszą podjąć nasi dzielni wodzowie. Jak pisałem my możemy tylko cichutko przyklaskiwać z boku. I wspierać ideę głośnym “hurra”. Robercie i Michu, super, że chcecie się dołożyć i wspomóc finansowo. Sądzę, że szczegóły ustalimy już po sobotnim spotkaniu, kiedy nasi Wodzowie ustalą

Czytaj Dalej ->

Grudniowy sobotni bieg dla dzieci

Na początku, jak to mam w zwyczaju na początku mojego skrobania zaczynam od tego co zwykle, czyli odpowiedzi na wczorajsze komentarze. Michu i Robercie troszkę później poznany, co do wielkich gwiazd skoków lat 90-stych, to było ich trochę. Tak macie rację, wtedy narodził się styl „v”. Jakie były początki doskonale niektórzy z nas pamiętają. To były bardzo dalekie skoki, ale oceniane wtedy były jak były. Natomiast zainteresowanie dyscypliną wiecznie płonęło. Co prawda nie było tylu transmisji co teraz,  jedynie Turniej

Czytaj Dalej ->