Wodne bieganie biegacza amatora

Na początku jak zawsze wiadomo od czego zaczynam,  bez zbytniego wnikania w szczegóły. No to Robercie pojechałeś w ten  weekend. Łódź, Dąbrówka, powiem Tobie szczerze jesteś gość. My w większości przy Tobie to ciche i drobne Pikusie, gdzieś tak z boczku drepczące. Ale każdy ma swoje wizje biegania i niech go napędzają. Rozmawiałem sporo z ludźmi z pracy, którzy już biegali w Grodzisku i z informacji, które uzyskałem to o życiówce nie ma nawet co marzyć. Chyba, że wyjątkowo w dobrą pogodę utrafimy. Normalnie

Czytaj Dalej ->

Trochę o wszystkim, a szczególnie o bieganiu

Na początku jak zwykle zaczynam, od tego od czego zazwyczaj zaczynam, jeżeli jest taka możliwość. Ale namieszałem, mam nadzieję, że zrozumiale. Masz rację Piotrze, nie ma się czego obawiać tylko powinniśmy się chwalić naszą pasją, gdyż nie ma co jej pod dywan zamiatać. Ona jest nasza i dzięki niej  wiemy, że żyjemy i wzmacniamy nasze ego i inne takie wewnętrzne i zewnętrzne moce oraz siły. Do zobaczenia w niedzielę w Puszczykowie. Z tego co widzę, to ten bieg będzie idealnie nam pasował. Bo gdzie indziej Piotr i Paweł

Czytaj Dalej ->

Kolejny oficjalnie zaczęty tydzień

Jak co dzień, kiedy jest taka możliwość, zaczynam skrobanie od konwersacji z osobami, którym chce się moje wypociny komentować.

Dzięki Freelove za fotkę z Interrun. Masz oko do wypatrywania jak zawodowy myśliwy w puszczy, który wypatrzy łowną zwierzynę, zanim ona usłyszy jego ciche skradanie się w wiadomym celu. O wyczuciu już nawet nie wspomnę. Nic tylko nisko się mogę pokłonić w podzięce.

Sławek super pomysł z wymyślaniem nazwy na zewnętrznie wydzierżawiony pojazd, który zabierze naszą radośnie biegającą grupę

Czytaj Dalej ->

Statystyczne zabawy po sobotnim parkrun

Jak zawsze zaczynam, od rozmów z osobami, którym chce się wrzucić komentarz pod moimi wypocinami. Masz rację Sławku, że pogoda wczoraj rozdawała biegowe karty. Nie było szans na nadgonienie życiowych wyników. Szczere gratulacje, jeżeli po takim imprezowym piątku miałeś siły, by jeszcze tak artystycznie popędzić w takiej, a nie innej pogodzie.

Gratuluję Robercie życiówki na Piotrkowskiej. Tuptanie tam oznaczało, że  biegłeś wczoraj na ziemi niczyjej rozdzielającej dwie kibicowskie strefy wiecznie będące na wojennej

Czytaj Dalej ->

Po kolejnym sobotnim parkrun

Freelove, jest coś w tym co napisałeś. Im cieplej się robi, tym nie można tego ukryć, że nasze tempo spada. Wygląda na to, że tego procesu nie można wyeliminować. Natura i biologiczna wydajność człowieka się kłania i z nią wygrać się nie da. Świetny pomysł, by JJ odwiedził nas na parkrun. To jest idealne miejsce, by biegowego bakcyla załapać. Na początek  można zacząć od wolontariatu, chcąc poczuć  atmosferę miejsca, klimat biegu, czyli to co naprawdę jest bezcenne i czego nie da się ani przeczytać, ani wyobrazić.

Czytaj Dalej ->

Zaczynamy kolejny weekend

Jak zawsze zaczynam, od tego od czego zawsze, kiedy jest taka możliwość zaczynam.

Sławku, generalnie piątki dni są wolne od biegania, ale jak to mawiali starożytni: w każdej regule jest wyjątek, albo nie ma reguły bez wyjątków. Jedni mówią tak, drudzy inaczej, więc wrzucam obie wersje. Jest jeszcze opcja wrzucić oryginał, ale nie będę łaciną się chwalił, więc pozostawię od razu w wolnym tłumaczeniu. Albo może i zajętym? W każdym razie tłumaczeniu, które powszechnie jest uważane za obowiązujące . A tak poważniej,

Czytaj Dalej ->

Czwartkowe wynurzenia biegacza amatora

Jeżeli dzisiaj w godzinach po biegających albo pobiegowych nie uda mi zamieścić ani rozszerzyć tego wpisu, oznacza to, że prace kanalizacyjne sięgnęły sieci internetu i robotnicy właśnie się nią bawią w swój specyficzny sposób. Wtedy spróbuję coś w locie w dniu jutrzjeszym wrzucić. Ale chciałbym wierzyć, że uda mi się jeszcze dzisiaj popisać.

 

Wygląda na to, że Internet jest, wiec skrobiemy.

Na początku, jak zawsze zaczynam od tego od czego zazwyczaj zaczynam. Jeżeli oczywiście są możliwości od takiego właśnie,

Czytaj Dalej ->