Tradycyjna analiza wczorajszego parkrun

Na początku jak zwykle zaczynam od podtrzymania wczorajszych rozmów. Dzięki Freelove za wrzucenie informacji prasowych nas opisujących. Miło zobaczyć znajome twarze w ogólno rozpoznawalnym miejskim portalu. Agnes, my także żałujemy, że Ciebie nie było, a jednocześnie cichutko zazdrościmy Twoich wojaży. Bo ktoś śmiga na miejscu, by wojażować mógł ktoś. W przyszłą sobotę Ty będziesz na Cytadeli, a ja gdzieś tam śmigał z wilczą watahą. Trochę żal opuszczenia drugiej rocznicy, ale cóż wpierw się zapisałem, a potem

Czytaj Dalej ->

Kolejny parkrun za nami

Na początku jak zwykle zaczynam od podtrzymania wczorajszych rozmów. Robercie, to pojechałeś tym swoim triathlonowym, „krótkim dystansem”. Trzymam kciuki i życzę powodzenia. To jest dopiero wyzwanie. W moim przypadku na razie ziarenko wpadło w glebę mojej duszy. Teraz musi trochę zostać podlane duchowymi kroplami, popieszczone promieniami myśli, by rozpocząć etap kiełkowania. Trochę czasu do tego musi upłynąć. Czy wzejdzie w fazę kiełkowania i wzrostu, to się okaże. Na razie sobie spokojnie zalega w duchowym polu.

Dzisiaj

Czytaj Dalej ->

Przemyślenia dnia pozbawionego biegu

Dzisiaj zgodnie z planem i założonym trybem czy cyklem ( zwał jak  zwał) treningowym mam dzień bezbiegowy. Co prawda tak sobie myślę, czy sobie wieczorem nie pójść trochę interwałów przed jutrzejszym parkrun porobić, ale z drugiej strony organizmowi także się należy coś od życia. Musi mieć czas na wypoczynek i regenerację, by w pewnym momencie „pas” nie powiedział. Bo wtedy to będzie problem. I to wcale nie mały. Więc na interwały przyjdzie czas po zakończeniu gonitw z przełomu miesiąca. Czyli skrobię o przyszłej

Czytaj Dalej ->

Kolejny biegający dzień

Na początku jak zwykle zaczynam od wczorajszych komentarzy. Ania dziękuję za zgłoszenie do Piły kolejnych trzech osób. Muszę przyznać, ze na obecną chwilę ta lista wygląda już dosyć obiecująco. Wystarczy skrobnąć, ze zostało jeszcze tylko i aż 10 wolnych miejsc. Do listy dodałem jeszcze najbliższy mój bieg czyli dreptanie za wilkiem w przyszłą sobotę ( nie pojadę na parkrun, już się gryzę i tam i tu). Jeżeli zechce ktoś ze mną się wybrać zapraszam serdecznie. Jak skrobałem mam 3 wolne miejsca, na siłę 4. Przy

Czytaj Dalej ->

Wyjazdowych kombinacji część dalsza

 

Na początku, jak to mam w zwyczaju odpowiadam na wrzucone w dniu wczorajszym komentarze. Gdyż tak w moim prywatnym odczuciu wypada i tak być powinno. Cezary jesteś już na liście i na Drzymałę i Chyże Śmiganie. Petitek masz rację, że z zapisami na Dychę Drzymały, to była prawdziwa „jazda po bandzie”. Kto miał „nosa” i „ czuja”, ten dał radę. Kto poszedł po cierpliwości, cóż miał tym razem trochę pecha. Jak mam być szczery, sam osobiście jestem z tych co „idą po cierpliwości”, ale tym razem coś

Czytaj Dalej ->

Wyjazdowa wizja biegająca część dalsza

 

Na początku jak zwykle nawiązuję do wczorajszych komentarzy. Tym razem dotyczyły one jednego tematu więc pozwoliłem sobie, tak jak przed  Grodziskiem utworzyć tym razem nie grupę, tylko grupy na poszczególne wyjazdy. Jak widać obecnie jedynie najbliższy wyjazd do wilczej gromady nie spotkał się z żadnym zainteresowaniem. Ale jeszcze jest trochę czasu, więc zobaczymy, jak się sytuacja rozwinie. Jestem ciekawy, czy uda się stworzyć grupy o porównywalnej liczebności jak z Grodziskiem, czy pozostaniemy przy paru osobach

Czytaj Dalej ->

Lipcowo,sierpniowo, wrześniowe biegowe plany biegacza amatora

Kolejny pracujący tydzień nadszedł wielkimi i zdecydowanymi krokami. Co oznacza stały układ czyli praca, bieg i skrobanie. To już wręcz codzienna mania życiowa. Tak sobie dwa lata temu cichutko na paluszkach nadeszła, poczym niespodziewanie walnęła mnie niczym młotem pneumatycznym, a następnie chwyciła w swoje długie biegowe pazury i trzyma mocno.  I nie ma na razie szans by puściła. I jak muszę szczerze przyznać dobrze mi z nią. Mam tylko nadzieję, że jej ze mną jest przynajmniej porównywalnie dobrze. To jest niemal

Czytaj Dalej ->