Zaczynamy kolejny weekend

Jak zawsze zaczynam, od tego od czego zawsze, kiedy jest taka możliwość zaczynam.

Sławku, generalnie piątki dni są wolne od biegania, ale jak to mawiali starożytni: w każdej regule jest wyjątek, albo nie ma reguły bez wyjątków. Jedni mówią tak, drudzy inaczej, więc wrzucam obie wersje. Jest jeszcze opcja wrzucić oryginał, ale nie będę łaciną się chwalił, więc pozostawię od razu w wolnym tłumaczeniu. Albo może i zajętym? W każdym razie tłumaczeniu, które powszechnie jest uważane za obowiązujące . A tak poważniej,

Czytaj Dalej ->

Czwartkowe wynurzenia biegacza amatora

Jeżeli dzisiaj w godzinach po biegających albo pobiegowych nie uda mi zamieścić ani rozszerzyć tego wpisu, oznacza to, że prace kanalizacyjne sięgnęły sieci internetu i robotnicy właśnie się nią bawią w swój specyficzny sposób. Wtedy spróbuję coś w locie w dniu jutrzjeszym wrzucić. Ale chciałbym wierzyć, że uda mi się jeszcze dzisiaj popisać.

 

Wygląda na to, że Internet jest, wiec skrobiemy.

Na początku, jak zawsze zaczynam od tego od czego zazwyczaj zaczynam. Jeżeli oczywiście są możliwości od takiego właśnie,

Czytaj Dalej ->

Kolejny dzień powoli zbliża się do końca

Zaczynam jak zawsze wiadomo od czego. Wiesz co Sławku, to jest nawet bardzo interesująca koncepcja. Fanatyczny biegacz amator, bardzo mi się podoba nie mówiąc, że wręcz oddaje moje obecne podejście do biegania. Tak sobie patrzę wstecz, jak to podejście się zmieniało. Ewolucja wręcz niesamowita. Najpierw spokojnie jeszcze nie bieganie tylko szybkie chodzenie, potem  pierwsze przebieżki, biegi, wreszcie pierwsze starty. Jeszcze w zaszłym roku zarzekałem się na wszystkie świętości, że tylko piątki, nic więcej nie mnie nie

Czytaj Dalej ->

Mój pierwszy czerwcowy bieg

Jak zawsze zaczynam od tego, od czego zawsze zaczynam, ale nie będę się wgłębiał, gdyż od razu przejdę do istoty sprawy. Robercie, super ta dziesiątka i muszę przyznać, że może bym nawet się przymierzył, ale już się zapisałem wcześniej także na 1 czerwca, ale w Puszczykowie http://www.ptspuszczykowo.pl/dyscypliny-sportowe/rowery/wyscig-po-usmiech . Raz, że bliżej, gdyż do Wolsztyna, jakby nie patrzeć jest parę kilometrów dalej, niż

Czytaj Dalej ->

Nowy tydzień rozpoczety

 

Na początku jak zwykle odpowiadam, na wczorajsze, albo nawet dzisiejsze komentarze.

Robert, gratuluję wyniku połączonego z „ustrzeleniem” życiówki. Domyślam się, że euforia ciało i duszę rozpala w sposób wyjątkowo ognisty. W Grodzisku jednak nie nastawiaj się na rekord. Jak rozmawiam z tymi, co tam biegają, wszyscy mówią jedno: najlepsza atmosfera w kraju, super kibice, rewelacyjna oprawa, natomiast na wyniki nie ma co liczyć. Jak przyjdzie biec w upale, to tempo  nie będzie godne. Ale za to kibice wiadrami wody  nas

Czytaj Dalej ->

Statystyczne podumowanie wczorajszego parkrun

Freelove, podejrzewam że problem z koszulkami tkwi tym razem po stronie sponsora. Zmienił się i chyba nie do końca wiadomo, kto, co, komu i gdzie ma dać. Ale podchodzę z dużym spokojem. Tak jak wspominałem, to czego nie wybaczyłbym nigdzie indziej, tutaj zawsze. Parkrun u mnie rządzi się zupełnie innymi prawami, niż inne biegi. Może to w stosunku do tych innych nie do końca sprawiedliwe, ale cóż każdy ma swoje biegowe priorytety.

Robercie trzymam kciuki za start w półmaratonie. Może wczoraj poczułeś taki power,, że dzisiaj

Czytaj Dalej ->

Po kolejnym parkrunie

Tak na szybko Sławku, wybacz, ale nie. Jeszcze nie w tym roku. Jak zaczynałem dwa lata temu biegałem piątki. W zeszłym zrobiłem pierwsze dziesiątki. W tym doszedłem do półmaratonu i na tym poprzestanę. Podejście i powiększenie dystansu o drugą połowę to zbytnia przesada. Z dziesięciu mogę podejść do dwudziestu jeden, ale czterdzieści dwa, to już trochę zbyt mocna terapia szokowa. W przyszłym roku tak, w tym raczej jeszcze nie.

Jak zwykle w sobotę rano, poderwałem się z łóżka czując wewnętrzny pożar.  Mamy kolejną

Czytaj Dalej ->