Pogodowa rewolucja ludowa

Muszę przyznać, że na początku myślałem, by dać tytuł „ pogodowa rewolucja biegowa”, ale myślę że pogodowa volta dotyczy czy raczej dotyka nie tylko osoby biegające, ale nas wszystkich i tych co biegają i tych co nie także.

W okresie ostatniego tygodnia możemy śmiało napisać, że pogoda stanęła na głowie robiąc całkowitą i kompletną rewolucję. Jeszcze w zeszłą sobotę, było wyjątkowo gorąca, że aż my biegający spływaliśmy potem, tak dzisiaj mamy zimno, mokro i też spływamy, tyle że deszczem. A w zasadzie

Czytaj Dalej ->

Jak to jest z odchudzaniem w czasie biegania

Na początku krótkie wprowadzenia. Jak już nie raz pisałem w tematyce odchudzania jestem praktykiem, a nie teoretykiem, więc korzystam w moich rozważaniach na moich wcale nie małych myślę w tym zakresie doświadczeniach. Nie licząc wielu nieudanych wcześniejszych prób mam w moim „portfolio” dwie kampanie zakończone myślę, że sporymi sukcesami. Pierwsza dotyczy mojego pierwszego wielkiego zbijania czyli lat 2000-2004, kiedy zgubiłem 57 kg. Na ten temat już wiele razy pisałem, więc nie chcę do tego wracać.

Drugą kampanię

Czytaj Dalej ->

Nabieranie biegowej lekkości

Dzisiaj troszeczkę o moim treningu. Muszę przyznać, że tym razem do maratonu przygotowuje się zupełnie inaczej, niż w poprzednich latach. Nawet, kiedy biegałem pod czujnym okiem Andrzeja, to ten trening miał zupełnie inny smak. Może dlatego, że biegam całkowicie zgodnie z fantazją danego dnia.  Mam co prawda jakieś wstępne założenia, kiedy wychodzę z domu, ale często w czasie samego treningu są one zmieniane, korygowane i dostosowywane do sytuacji. Można śmiało zapisać, że jest to trening elastyczny. Mimo, że założonych

Czytaj Dalej ->

Dwa smaki biegania

Wczoraj, kiedy tak sobie w spokoju duszy tuptałem dopadło mnie pewne skojarzenie, porównanie, czy jak kto woli. Przypomniałem sobie moje bieganie z grudnia, kiedy ważyłem 95 kilogramy oraz dzisiejsze, kiedy ważę w okolicach 76 z tendencją spadkową do 71 w planie i porównałem jak smakują różne biegające wagi. I to w pełnym tego słowa: wagi znaczeniu. Muszę przyznać, że porównanie jest szokujące. Napiszę krótko, jeżeli ktoś dopiero przymierza się do biegania, to bieganie w takiej wadze jest nie wskazane. Nawet dla mnie, który

Czytaj Dalej ->

Pogoda dla biegaczy

W ostatnie kilka tygodni pogoda pieściła nas niemal afrykańską aurą. O ile początek letnich wakacji był z gatunku przyjemnych, to końcówka to było prawdziwe upalne łubudu. No, ale zgodnie z zapowiedziami wczoraj pogoda zrobiła nagłą voltę i zrobiło się wreszcie przyjemnie. Mamy co prawda słoneczną aurę, ale temperatura na poziomie nastu czy dwudziestu dwóch-trzech stopni dla nas biegających jest wręcz idealna. Właśnie w takich warunkach aż chce się biegać.

Jak już kilka razy wspomniałem od jakiegoś czasu przygotowuję się

Czytaj Dalej ->

Ładowanie do biegowego pieca

Można napisać, że wkraczamy w główny etap przygotowujący nas do poznańskiego maratonu. Do startu pozostało nam trochę ponad 1,5 miesiąca a to już czas by budowanie naszej biegowej mocy skupiało się na głównym, treningowym łubudu. Oczywiście piszę tutaj o takich zwykłych, szarych tuptaczach jak ja, a nie specjalistach, którzy moc mają cały czas w sobie, a tylko im starczy przy ją tylko delikatnie doszlifowali. My musimy za każdym razem niemal od podstaw budować całą biegową postawę dzięki której będziemy mogli we względnym

Czytaj Dalej ->

Czy to upalne biegowe ostatki?

Muszę przyznać, że dzisiejsze bieganko było pod wyjątkowo upalnym jak na początek września pręgierzem. No, ale pogoda pogodą a termin maratonu nie będzie czekał, aż będzie na tyle przyjemnie, by móc się zacząć na luzie, w spokoju i temperaturowym raju się przygotowywać. Dlatego, mimo że rana temperatura była na poziomie 30 stopni swoje kilometry trzeba było zrobić.

Mogę napisać, że jestem obecnie w szczycie szału przygotowującego do najważniejszego tegorocznego startu, dlatego nie ma że boli, że gorąco swoje kilometry

Czytaj Dalej ->