Środowe spokojne biegowe wizje

Na początku, jak to mam w zwyczaju zaczynam od podtrzymania wczorajszych  rozmów. Gdyż tak jest elegancko, wypada i w ogóle a nawet w szczególe. Robercie, chyba masz rację, pojadę gonić wilczą watahę. W końcu na parkrun chodzę nieprzerwanie od marca zeszłego roku. Po takim okresie można sobie przerwę zrobić. Tym bardziej, że przed marcem także jeszcze chyba dwie przerwy miałem, a łącznie chodzę na parkrun rok i koło 9 miesięcy. A że akurat przerwa wypada w dwulecie na Cytadeli tuptania. Tak widocznie w gwiazdach zostało

Czytaj Dalej ->

Kolejny dzień interwałowych samotnych gonitw

Na początku zaczynam jak zwykle od podtrzymania wczorajszych wypowiedzi, ewentualnie ustosunkowania się do komentarzy odwiedzających mnie gości. Dzięki Freelove za uznanie moich z lekka zakręconych koncepcji piszących. Zawsze miło wiedzieć, ze komuś może się spodobać, kogoś można zadziwić i inne takie różne odczucia swoim skrobaniem wywoływać. Czasem bardziej, czasem mniej pozytywne.  Ważne, że jakieś, bo nie wywoływanie żadnych odczuć prowadzi do znużenia i omijania szerokim łukiem. Dlatego czasem warto wywoływać

Czytaj Dalej ->

Dzisiejsze bieganie: perwersja czy masochizm?

Na początku jak zwykle nawiązuję do wczorajszych wypowiedzi. Robercie na razie musimy się z zapisami trochę uzbroić w cierpliwość. Jest już widoczna strona zapisów na Kościan, jednak zgodnie z podaną na niej widomością akcja start ruszy po 25 sierpnia. Wiec musimy jeszcze parę dni grzecznie poczekać. Ale w końcu ruszą i będą, bo gdzie by miały uciec. Widać są delikatne boje z nową stroną i stąd opóźnienie. Ale co ma biec to pobiegnie, a co nie, to i tak nie ruszy. Limit zawodników jest na poziomie 1600 osób, więc

Czytaj Dalej ->

Tradycyjna analiza wczorajszego parkrun

Na początku jak zwykle zaczynam od podtrzymania wczorajszych rozmów. Dzięki Freelove za wrzucenie informacji prasowych nas opisujących. Miło zobaczyć znajome twarze w ogólno rozpoznawalnym miejskim portalu. Agnes, my także żałujemy, że Ciebie nie było, a jednocześnie cichutko zazdrościmy Twoich wojaży. Bo ktoś śmiga na miejscu, by wojażować mógł ktoś. W przyszłą sobotę Ty będziesz na Cytadeli, a ja gdzieś tam śmigał z wilczą watahą. Trochę żal opuszczenia drugiej rocznicy, ale cóż wpierw się zapisałem, a potem

Czytaj Dalej ->

Kolejny parkrun za nami

Na początku jak zwykle zaczynam od podtrzymania wczorajszych rozmów. Robercie, to pojechałeś tym swoim triathlonowym, „krótkim dystansem”. Trzymam kciuki i życzę powodzenia. To jest dopiero wyzwanie. W moim przypadku na razie ziarenko wpadło w glebę mojej duszy. Teraz musi trochę zostać podlane duchowymi kroplami, popieszczone promieniami myśli, by rozpocząć etap kiełkowania. Trochę czasu do tego musi upłynąć. Czy wzejdzie w fazę kiełkowania i wzrostu, to się okaże. Na razie sobie spokojnie zalega w duchowym polu.

Dzisiaj

Czytaj Dalej ->

Przemyślenia dnia pozbawionego biegu

Dzisiaj zgodnie z planem i założonym trybem czy cyklem ( zwał jak  zwał) treningowym mam dzień bezbiegowy. Co prawda tak sobie myślę, czy sobie wieczorem nie pójść trochę interwałów przed jutrzejszym parkrun porobić, ale z drugiej strony organizmowi także się należy coś od życia. Musi mieć czas na wypoczynek i regenerację, by w pewnym momencie „pas” nie powiedział. Bo wtedy to będzie problem. I to wcale nie mały. Więc na interwały przyjdzie czas po zakończeniu gonitw z przełomu miesiąca. Czyli skrobię o przyszłej

Czytaj Dalej ->

Kolejny biegający dzień

Na początku jak zwykle zaczynam od wczorajszych komentarzy. Ania dziękuję za zgłoszenie do Piły kolejnych trzech osób. Muszę przyznać, ze na obecną chwilę ta lista wygląda już dosyć obiecująco. Wystarczy skrobnąć, ze zostało jeszcze tylko i aż 10 wolnych miejsc. Do listy dodałem jeszcze najbliższy mój bieg czyli dreptanie za wilkiem w przyszłą sobotę ( nie pojadę na parkrun, już się gryzę i tam i tu). Jeżeli zechce ktoś ze mną się wybrać zapraszam serdecznie. Jak skrobałem mam 3 wolne miejsca, na siłę 4. Przy

Czytaj Dalej ->