Fotograficzna konkurencja na biegowym rynku

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie. Małgosiu, dzięki za miłe słowa. Marcinie, trzymam kciuki we Frankfurcie. Wybrać sobie taki maraton na debiut… Pełen podziw. Miro masz rację, byle nie przeszarżować. Co do rozciągania masz rację. Często o tym zapominamy i to się potem mści. Robercie wcześniej poznany, udo czułem już od poniedziałku, a w czwartek nastąpiło apogeum wszystkiego. I dlatego  z największym prawdopodobieństwem można założyć, że przyczyną był start w maratonie.

Czytaj Dalej ->

Droga przez mękę, czyli hartowanie biegacza

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie. Karola wielkie dzięki za merytoryczne uwagi. Muszę przyznać, że takie spojrzenie jak Twoje naprawdę dużo daje. Jeszcze raz dzięki. Craft Poland masz rację postępowanie czy raczej zachowanie Fundacji, sprawującej pieczę organizacyjną na warszawskim maratonem, tylko kapelusz z głów i pokazywać jako wzór, dla niejednego z organizatorów. Grzesiu i Robercie zmienił mi się trochę sobotni plan dnia, dlatego nie ma opcji rano wyrwać się na Cytadelę. Może

Czytaj Dalej ->

Na razie przerwa

Niestety dopadła mnie kontuzja. Nie do końca mogę chodzić. Górna część lewego uda tak na… znaczy się boli, że nie mogę spodni, skarpetek włożyć. W tej chwili nie chodzę, ale ledwo nogami poruszam. Taki los biegacza. Mam nadzieję, że dobiegnę do siebie a tyle, żeby chociaż normalnie chodzić i się ubierać.  Muszę na chwilę przerwać z bieganiem. Może jeszcze wrócę. Z Warszawy na pewno nici. Myślę, by także odpocząć od bloga na jakiś czas. Tak czasami bywa. Parę osób z pewnością

Czytaj Dalej ->

Walczyć do końca czy powiedzieć dość

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Michu masz rację wspieramy krajana na trasie Spartathlonu.. Od 30 września wszyscy kibicujemy Krzysztofowi Lipińskiemu z Koziegłów. Będzie mała co tuptać. 250 kilometrów, limit 36 godzin. Niby dużo, ale sobie pobiegajcie. 31.5 kilometra w 4,5 godziny niby nic nie urywa, ale to sobie tylko pobiegajcie, przy takiej odległości końcowej. Mariusz, już taki ze mnie czepliwy typ. Wojtku, oczywiście masz rację, faktycznie nie wspomniałem o tym, a jest to ważne,

Czytaj Dalej ->

Bieg maratoński, czyli jedna, wielka ściema

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Przemku wielkie dzięki za komentarz. Bardzo mi przyjemnie, że zawodnik, który uplasował się w pierwszej 40-stce niedzielnego maratonu odwiedził mojego bloga. To, że czekałeś do końca na mecie wspierając wszystkich, którzy pokonali tą morderczą dla większości z nas trasę, pełen podziw i uznanie. Grzegorzu, miło, ż od czasu do czasu wbiegasz na mojego bloga ożywiając dyskusję. Masz rację, że  maratończyk to nie tylko ten, kto jest na początku

Czytaj Dalej ->

Biegowa autostrada do piekieł

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie. Przemku, no cóż postąpili jak postąpili, nie chciało im się czekać, ich wybór.

Powoli już dobiegam do siebie po niedzielnej biegowej wojnie. Inaczej tego nie można nazwać. Jak podają media, był to najbardziej gorący bieg w historii naszego kraju. No i tak sobie myślę, że cholera właśnie ja musiałem się w coś takiego władować. Pełen podziw, szacunek i uznanie, którzy bez takich wrażeń jak moje dotarli do mety. Jesteście naprawdę wielcy. W

Czytaj Dalej ->

Gdzie jest granica zdrowego, biegowego rozsądku

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie. Wielkie dzięki za wszystkie wrzucone komentarze. Większość z nich była życzliwa, ale zdarzyły się się szczególnie na FB, powiedzmy trochę mniej życzliwe, ale tak to już bywa w życiu

Przede wszystkim wielkie gratulacje dla obu uczestników, którzy ukończyli w czasach zdecydowanie poniżej 3 godzin Brawo wy. Problem z nawadnianiem u mnie polega a tym, że ja raz nie trawię izo, a woda także mi nie wchodzi, więc nie ma nic, co w trakcie biegu mogę pić.

Czytaj Dalej ->