Lot nad kukułczą Cytadelą

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie. Robercie później poznany masz rację, na razie na parkrun jest ciekawie, zobaczymy, jak rywalizacja dalej się rozwinie. A co do wyniku Ani na triathlonie, to zgadzam się z Tobą: kosmos i inna galaktyka.

W latach 60-tych i 70-stych zeszłego stulenia rekordy popularności biła książka oraz nakręcony na jej podstawie film w reżyserii Milosza Formana „ Lot nad Kukułczym Gniazdem” z genialną rolą główną, która była bez wątpienia pokazem kunsztu aktorskiego

Czytaj Dalej ->

Biegacz z poligonu

Jak pisałem w zeszłym tygodniu, odbyłem jeden trening na terenie wojskowym. Można więc napisać że na poligonie. A, że teren woskowy i pod wojskowym nadzorem, więc trzeba było po wojskowemu ze pierd…., a nie po naszemu biegowe pitu-pitu uskuteczniać. Były i zasieki i rowy i klasyczne wojskowe „padnij-powstań” i to trzy razy. No i zgodnie z zasadami sztuki musiały być i rany i krew, bo kto widział na poligonie bez strat. No i dlatego wczoraj na parkrun wśród paru znajomych moim wyglądem pewien niepokój wzbudziłem.

japark3

Czytaj Dalej ->

Ania zwana Kosmitką, czyli jak przygotować się do triathlonu

Może zacznę od początku. W tym roku, kiedy jechaliśmy z ekipą do Dębna, to wśród nas była młoda, bardzo skromna i dosyć cicha Kobieta. Kilka słów z Anią zamieniliśmy i jak mi powiedziała, że planuje o okolicach trochę poniżej 4 godzin, to się ucieszyłem, że będę miał Kogo gonić. No, ale wiadomo, w Dębnie stało się, co się stało, dobiec, dobiegłem, ale do planowanego czasu dużo mi zabrakło. A Ania wręcz odwrotnie, napiszę tylko, że w swojej kategorii wiekowej zajęła 13 miejsce,

Czytaj Dalej ->

No i zaczynamy 5 sezon poznańskiego parkrun

Dzisiaj rano, jak praktycznie co sobotę od prawie 5 lat wstecz wybrałem się na Cytadelę, na mój ulubiony cotygodniowy bieg. Pogoda była dzisiaj idealna do biegania, niestety ja nadzieję, na dobry wynik pogrzebałem w czwartek. Napiszę tylko, że kiedy przyjechałem to parę znajomych osób zerkało na mnie z niemałym szokiem widząc pozdzieraną skórce na nodze, łokciu z ledwie zakrzepniętymi godnymi plamami krwi. No, ale zapewne w przyszłym tygodniu się zdecyduję napisać, jak ekwilibrystycznie trzykrotnie

Czytaj Dalej ->

Technika biegania z rozwiązanymi butami

Muszę przyznać się od razu i bez zbytniego ściemniania, że dwa czy trzy razy także mi się zdarzyło, że podczas biegu rozwiązały się buty. Wtedy za każdym razem stawałem, kucałem i dokonywałem czynności naprawczych, znaczy się wiążących koniec z końcem. Taka nasza narodowa specjalizacja. Ostatnio jednak poważnie zacząłem się zastanawiać, czy wiązanie butów w czasie biegu jest dobre. Dwa czy trzy razy zdarzyło mi biec za kimś, kto podążał przed siebie z rozwiązanymi butami. Za każdym

Czytaj Dalej ->

Leszczyńskie rozkosze biegowe

Sam się czasem dziwię, że wystarczy, że wrzucę jakiś temat, nawet bardzo luźno, a odpowiedź nadbiega w tempie ekspresowym. Tak właśnie było ostatnio. Napisałem, że przygotowuję się do wrześniowych maratonów we Wrocławiu i Warszawie i fajnie by było w okolicach drugiej połowy sierpnia treningową połóweczkę sobie pobiec. Nie muszę dodawać, że to pomysł Andrzeja, bo ja sam z siebie, to aż tak nadpobudliwy to nie jestem. No, ale ledwo napisałem, no i w myśl zasady: chciałeś masz. No i dostałem

Czytaj Dalej ->

“A niech zapier…” czyli jak się biega po wojskowemu

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie, czyli wiadomo o co biega. Marku co pokemonów, to ja nie w temacie, jak pisałem ja starej daty typ biegający. Ostatnio córka mi chce je na telefon wrzucić, ale jest wyjątkowy opór materii z mojej strony, więc chyba pozostanę w błogiej nieświadomości, co do znaczenia społecznego pokemonów.. Maja, co do picia na trasie, to każda osoba pije ile musi. Ja akurat biegacz wielbłąd, więc nie muszę. Co do ubioru w czasie biegania, zgodzę się z Tobą, ze ma

Czytaj Dalej ->