Mały piesek o wielkim sercu

Wczoraj pisałem już o Gobi, malej suczce, która w czasie jednego z najbardziej morderczych biegów wybrała sobie pana, z którym przebiegła 4 z 6 etapów, który dla wielu z nas byłby praktycznie nie do osiągnięcia.  A tu mały piesek ustawia się obok zupełnie jej obcego i mężczyzny i biegnie:

https://www.facebook.com/bbc5live/videos/10154464330726108/

Fantastyczna historia. Ze słów Diona wynika, że Gobi ( tak została przez niego nazwana), pierwszego dnia krążyła po obozie biegaczy szukając swojego

Czytaj Dalej ->

Urodzeni by biegać

Teraz chciałbym z góry zaznaczyć, że mój dzisiejszy wpis nie ma nic wspólnego ze świetną powieścią Christophera MacDogalla pod tytułem „Urodzeni Biegacze”. Zupełnie inny jest sens i znaczeniu obydwu idei. Celem powieści Pana Christophera ideą było ukazanie plemienia, które zbiegania zrobiło jakby religię, coś więcej niż styl życia. Pokazanie biegania, jako niemal wrodzone płynące z genów uzależnienie. To właśnie z nich otrzymuje się niemal legalizację swojej biegowej pasji i uzależnienie.

Czytaj Dalej ->

Gobi, czyli jak piesek wybiera swojego pana

  Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Marku wielki szacunek za spostrzegawczość i nie danie się wkręcić. Oczywiście, że wczorajszy tekst w Gazecie na temat, że umarłem, uciekłem z kostnicy i przybyłem na parkrun, to była klasyczna próba wkręcenia. Tak szczerze, ktoś dał się wkręcić? Ciekawe, czy poza Markiem ktoś jeszcze nie. Robercie wcześniej poznany. Co do moich wyników na razie osiąganych, to wszystko zgodnie z planem. Na razie buduję moje możliwości, na maratony, dlatego

Czytaj Dalej ->

Z kostnicy na parkrun

Na początku muszę się przyznać, że trochę wczoraj zabalowałem. I to wyjątkowo jak na mnie. Było to spowodowane jednym z moich wcześniejszych wpisów, że nigdy się nie upijam. No i kumple zaprosili mnie na wczoraj na imprezę. W sumie to nawet nie impreza tylko popijawa z gatunku upijamy biegacza amatora. Nawet nie wiem co i ile mi lano. W efekcie obudziłem się w … chłodni. Było zimno, byłem nagi i miałem wcale nie lekki ból głowy. Zacząłem walić w różne miejsca starając się z jednej strony

Czytaj Dalej ->

Bieganie to nie tylko ruszanie nogami

No i  sobota ranek. W zeszłym tygodniu nie udało się wstać i grzecznie się wyspałem. Z kolei ten tydzień pod względem biegowo – treningowym był dosyć mocno obciążony. Maks to może jeszcze nie był, ale jutro jeszcze 30 kilometrów mnie czeka, więc będzie co tuptać. No, a dzisiaj spokojna piąteczka. Pobiegnę sobie na luzie bez gonienia czasu. Nawet jak jednak nie dotrę, to i tak się nic nie stanie, gdyż zgodnie z rozpiską mogę pojechać, ale nie muszę. No  i jeszcze nie wiem. Wstać,

Czytaj Dalej ->

O Igrzyskach, Olimpiadzie oraz pięknie ducha sportu

Zacznę może od jednego z najpiękniejszych cytatów, którego słowa każdemu czy każdej  z nas powinny wryć się głęboko w dusze: “Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą” – Augustyn z Hippony

Dzisiaj mamy oficjalne rozpoczęcie jednego z cyklicznych, najważniejszych sportowych wydarzeń. Zresztą nie tylko sportowych, ale o tym może później. Kiedy byłem w młodszych latach, trochę mniej uświadomiony, to jak większość osób mówiłem „ zaczyna się Olimpiada, nasi jadą na Olimpiadę”

Czytaj Dalej ->

Telewizyjne lobby biegające

Muszę przyznać, że zbytnio ostatnio telewizji nie oglądam, gdyż zawsze jest coś innego do robienia. Jednak od czasu do czasu zdarza mi się włączyć i to czy tamto obejrzeć. No, a jak się ogląda TV, to nie sposób nie zauważyć reklam, które stanowią nieodłączny element programu telewizyjnego. I jeżeli by się zliczyło, to, kto wie, czy niestanowiący spory procent całego czasu antenowego.

No, ale już przebiegam do istoty. Ostatnio kilka razy w czasie reklam przewinął się motyw biegający. Wrzucę

Czytaj Dalej ->