Wyjątkowe popołudniowe plany? Ok, ale najpierw pobiegamy…

Muszę przyznać, że w ostatnich paru latach, czyli od czasu kiedy zostałem trafiony biegowym piorunem stałem się bardzo przewidywalny. Szczególnie, kiedy mówimy, a w zasadzie piszemy o moim codziennym harmonogramie zajęć. Kiedy ktoś zechce ze mną spotkać, gdzieś wyskoczyć, to ok nie ma sprawy, ale pod warunkiem, że wpierw będę miał możliwość wyrwania dla siebie obecnie już około 1,5 godziny dziennie na mój codzienny trening. Może to się wydać dziwne, ale właśnie od niego zaczynam obecnie układanie mojego codziennego

Czytaj Dalej ->

Alkohol w czasie odchudzania nie jest wskazany…

Dzisiaj wpis trochę o charakterze dygresyjno-wspominkowo-refleksyjnym. Temat taki bardzo narodowy czyli picie, wóda i stan wielkiego upojenia. To, że piszę zgodnie z tym, co kiedyś miało miejsce zapewne paru znajomych z Facebook-a, którzy pamiętają mnie jeszcze z czasów ogólniaka potwierdzić by mogli. Jak pisałem nie raz od wczesnych lat podstawówki miałem problemy z nadwagą. Setka na kark wpadła już w okolicach szkoły średniej, a potem to już było tylko gorzej. Jednak moje problemy z nadwagą miały zapewne ( tak obecnie

Czytaj Dalej ->

Biegajmy tak, by nas nie zwiało…

Trzeba przyznać, że pogodę w ostatnich dniach możemy zaliczyć do gatunku trudnych. Co prawda kalendarzowej zimy przynajmniej w Poznaniu ani śladu, za to targają mas wichry, jakich mimo że żyję już trochę na tym padole łez w naszym regionie zbytnio nie kojarzę. Co prawda te zimowe wiatry od dwóch, trzech lat u raz na jakiś w miarę krótki czas u nas władzę przejmują, ale z czasów dziecięcych, czy młodzieńczych takiej pogody nie pamiętam.

Wtedy było prosto i klarownie: mieliśmy piękne, ciepłe lata, chłodne dżdżyste,

Czytaj Dalej ->

Nałóg zastąpiony innym nałogiem

Kiedy w sobotę udałem się na parkrun wyjątkowo pojechałem samochodem. Musiałem szybciej wrócić, więc odpuściłem sobie bieg z powrotem do domu po naszej tuptanince na Cytadeli, tylko od razu wsiadłem do samochodu. No, ale od czasu do czasu trzeba zatankować, więc jadąc na Cytadelę odwiedziłem stację benzynową… Tak się akurat złożyło, że kiedy wszedłem do środka by zapłacić zostałem zaczepiony przez dwie miłe hostessy, które akurat prowadziły pewną promocją: „ przepraszamy bardzo, czy pali pan papierosy?”.

Czytaj Dalej ->

Trening z bieżącą kontrolą dużo daje

Jak już nie raz wspomniałem jestem typem raczej starej daty, któremu wszechobecne technologiczne nowinki tak średnio pasują. Oczywiście korzystam z kompa, neta, bo bez tego życie w obecnych czasach byłoby bardzo ubogie, ale do wszelkich technologicznych nowości podbiegam z dużą rezerwą. W mojej biegowej pasji bardzo długo opierałem się na zwykłym stoperze oraz ustaleniem tras i pokonanych kilometrów za pomocą map w kompie. Potem oczywiście nie od razu, ale po jakimś czasie odkryłem urok endomondo i dosyć długo opierałem

Czytaj Dalej ->

Urok mroźnego biegania

Dzisiaj rano zima postanowiła znowu o sobie przypomnieć. Ostatnie dni, a nawet tygodnie pieściły nas dodatnimi temperaturami. Tak dla odmiany dzisiaj pora roku objawiła swoje mroźne może jeszcze nie zębiska, ale ząbki z pewnością tak. Kiedy wyjeżdżałem na parkrun termometr wskazywał minus cztery. Muszę przyznać, że kiedy rano zanurzałem się w mroźną toń, to nawet rozumiałem tych wszystkich rozsądnych, dla których wstawanie rano w sobotę tydzień w tydzień tylko po to, by pobiec jakieś głupie 5 kilometrów jest całkowicie

Czytaj Dalej ->

Ile czasu poświecać na trening

Temat, który dla nas całkowitych i kompletnych amatorów jest w pewien specyficzny sposób nurtujący. Ile czasu powinniśmy dziennie i ile razy w tygodniu poświęcić na nasz biegowy trening, aby osiągnąć takie czy inne cele. No i by odpowiedzieć sobie na to pytanie, to wpierw myślę, że trzeba ten swój biegowy cel wyartykułować. Czy biegamy po jakiś konkretny wynik, czy raczej po to, by sobie zupełnie rekreacyjnie tuptać. Jeżeli mamy jakiś cel, marzenie, czy też wynikowe pragnienie, to warto się wspomóc różnymi rozpiskami

Czytaj Dalej ->