Maratonowa wdowa i wdowiec czyli my biegowe samoluby

Już tłumaczę, skąd taki, a nie inny tytuł. Dzisiaj wpadł mi przed oczy tekst sprzed dwóch lat http://natemat.pl/120309,rozwod-przez-maraton-czyli-jak-sport-zmienia-nas-w-egositycznych-samolubow . Myślę, że obecnie jest dużo bardziej odpowiadający realiom tego co się w naszym biegowym środowisku dzieje, niż wtedy. Zanim zaczniemy się oburzać i krzyczeć i wyzywać, zwracam się do wszystkich,

Czytaj Dalej ->

A teraz jemy, ach jemy …węglowodany

Wczoraj zgodnie z założeniem wybrałem się na Śródkę na trening tempowy. Od jakiegoś czasu odpuściłem sobie jazdy na bieganie oraz generalnie po mieście samochodem, tylko jak na wpierającego transport miejski mieszkańca naszego miasta jeżdżę po mieście komunikacją zorganizowaną.  Co prawda mam kilka przesiadek, gdyż wpierw muszę autobusem, potem tramwajem, ale duchowy luz i pozbawiony wyklinania na innych kierowców i przepełnionych fantazją wtargania na jezdnię pieszych jest w mieście bezcenny.

Czytaj Dalej ->

Tam bieg Twój, gdzie serce Twoje

Ciekawe, kto sobie przypomni bez zaglądania w Wikipedię, ani inne źródła netowe, skąd tytuł mojego dzisiejszego wpisu. No, ale to pytanie poza konkursem. Już przechodzę do tego, o co mi biega. Generalnie wszyscy lubi wszystkie biegi niezależnie gdzie i za ile się odbywają. Jednak sądzę, ze każdy z nas ma gdzie w duszy głęboko, albo i płytko zagrzebany ten jeden, jedyny który jest dla niego najważniejszy i choćby się waliło i paliło wystartować w nim musi. To jest trochę jak z biegami kultowymi,

Czytaj Dalej ->

Wyjątkowość środowych treningów

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie. Marku rozgryzłeś mnie bez żadnej przyprawy. I może na tym zakończmy te rozważania. Robercie dłużej znany, tak ludzie mają różne religijne wizje, czasem pod wpływem bardzo poważnych środków wywołane, które mogą doprowadzić, że będziemy wierzyli zarówno w latającego potwora spaghetti, jak i dumnego patyczka z przetrąconą łękotką

No a od dzisiaj jestem szczęśliwy, gdyż koniec diety pozbawionej węglowodanów. Przez ostatnie dni byłem na etapie

Czytaj Dalej ->

Czy bieganie stanie się religią?

Zdaję sobie sprawę, że takie pytanie, jak postawione w tytule może wzbudzić bardzo niezdrowe reakcje. Trochę na zasadzie, ale o czy ja piszę, czy sobie zdaję sprawę z obrazoburczych porównań,  logicznie nad tematem, bez zbytnich emocji kierując się czystym racjonalizmem i trochę złudną wiarą w rozsądek i trzeźwość spojrzenia naszego umysłu.

Zacznijmy od początku: jakie przesłania muszę być spełnione, byśmy mówili, że rodzi się religia, wiara i generalnie przewaga ducha nad materią. Oczywiście,

Czytaj Dalej ->

Wszyscy mamy źle w głowach…bo biegamy

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie. Robercie później poznany wielkie dzięki za zwrócenie uwagi, na ten drobiazg, który dla mnie ma wielkie znaczenia. Wielkie dzięki dla wszystkich, którzy mnie odwiedzają, zarówno z nastawieniem pozytywnym, jak i negatywnym. Każda osoba mnie odwiedzająca jest z pełnym szacunkiem i radością witana.

Jak było zimno, to było i trochę narzekaliśmy, trochę marudziliśmy, ale generalnie bez przeszkód biegaliśmy. Bo  jak wielu zapewne potwierdzi, w zimnie fajnie

Czytaj Dalej ->

Czy istnieje syndrom zmęczenia biegowego?

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Robercie dłużej znany, może i każdy może stanąć sobie z gitarą akustyczną czy bębenkiem na chodniku wygrywają rytm biegnącym. Ale w sytuacji kapel, to jest potrzebne i odpowiednie nagłośnienie i zazwyczaj jakiś podest, a to już bardziej skomplikowany proces i robić taką samowolkę, to chyba nie godzi. Ale jak ktoś chce, to nie ma sprawy robimy kapelę obstawiamy kilka miejsc w Poznaniu i codziennie w różnych godzinach dajemy koncerty. Ja w razie czego

Czytaj Dalej ->