Drożyzna cenowa nie tylko biegowa

Tak po cichutku, boczkiem, chyłkiem od ponad roku obserwujemy znaczny wzrost wszystkich cen. Ostatnio sobie porównałem, że za zakupy spożywcze, za które jeszcze rok temu wydałbym około 50 PLN dzisiaj trzeba wydać już koło 80. Kiedy tak się rozejrzymy dookoła, to raptem okaże się, że „dobra zmiana” sprowadza się głównie do ubożenia naszych portfeli. Chciałbym, żeby było tutaj jasne. Nie kieruję się tutaj takimi czy innymi moimi sympatiami politycznymi, tylko zerkam przez pryzmat ubożejącego

Czytaj Dalej ->

Ile razy w roku biegający łapią zająca?

 

Na początku drobne wprowadzenie. Może nie na zasadzie jak u Hitchcocka, że najpierw trzęsienie ziemi, a potem napięcie będzie narastać, tylko trochę mniej spektakularnie.

Cofnę się na chwilkę do niedzielnego treningu. Zgodnie z moim wrzuconym wczoraj raportem pokonałem 23 kilometry z haczykiem, ale nie obyło się bez pewnych strat i krwi wylanej. Kiedy biegnę na mojej codziennej trasie, to mam jej profil w duszy i głowie zapisany, rozrysowany, że mogę biec z zamkniętymi oczami wiedząc dokładnie jakie gdzie pułapki i

Czytaj Dalej ->

Weekendowa ofensywa biegowa

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Sławku cieszę się, że powoli wracasz na biegowe trasy i do zobaczenia na Cytadeli.

Do mojego głównego w tym roku startu, czyli poznańskiego maratonu, pozostał miesiąc z malutkim haczykiem, czyli 33 dni. Można napisać, że to oznacza wkroczenie na główną ścieżkę, a w zasadzie już autostradę (ścieżynka to była do tej pory) prowadzącą prosto do utęsknionego startu. W zasadzie nie licząc codziennych treningów, które z racji ograniczeń czasowych

Czytaj Dalej ->

Łączy nas parkrun

Wczoraj rano, jak zwykle kiedy  tylko mam czas i możliwość udałem się na mój ulubiony cotygodniowy bieg, czyli parkrun na Cytadeli w Poznaniu. Piękna pogoda, wolny dzień więc nic nie stało na przeszkodzie, by sobie radośnie potuptać w moim ulubionym cyklu.  Przed startem, jak zwykle witałem się ze znajomymi i obserwowałem kto ze znanych lub mniej znanych, ale jak zwykle interesujących gości nas nawiedził. Jak zwykle było sporo gości z różnych innych lokalizacji.  Parkrun to taki trochę dziwny

Czytaj Dalej ->

Po treningu następny trening

Chciałbym na chwilę jeszcze wrócić do mojej czwartkowej biegowej kombinacji. Tak dla przypomnienia, w środę nie biegałem i za karę w czwartek rano obudziłem się w okolicach drugiej i po 30 minutach bezowocnego przekładania się z boku na bok poszedłem biegać. Zrobiłem sobie nawet jak na moje ostatnie możliwości nawet w niezłym tempie moje treningowe, klasyczne 9 kilometrów, a następnie poszedłem do pracy.

Kiedy wróciłem z pracy byłem z lekka w innym obszarze świadomości z powodu tak delikatnie

Czytaj Dalej ->

Kilometry nie zając, a i tak czasem uciekają

Dzisiaj chciałbym troszkę jeszcze jakby nawiązać do mojego wpisu sprzed dwóch dni o prawie Murphiego podczas biegania. Jak już nie raz pisałem od sierpnia dosyć mocno zaangażowałem się w akcję, pomoc mierzona kilometrami. https://kilometrami.pl/ . Zasady są bardzo proste. Rejestrujesz się i na endomondo zbierasz kilometry, które oprócz Twojego osobistego konta dokładają się do całości zebranej przez wszystkich. Do tej pory ( kiedy piszę te słowa) mam zebrane przez dwa miesiące z malutkim

Czytaj Dalej ->

Kiedy prawie wszyscy śpią, inni biegają

Na początku muszę trochę cofnąć się do mojej zamierzchłej przeszłości, kiedy to jeszcze młodzieńcem, a potem trochę starszym dwudziestoparoletnim młodzieńcem byłem. W tamtych młodych, bujnych i trochę szalonych latach średnio raz na miesiąc, czasem i dwa razy na miesiąc miałem nocki, kiedy nie mogłem spać. Mogłem się położyć do łóżka, ale nawet, gdybym miał światło zgaszone, to całą noc mogłem się bezproduktywnie z boku na bok przewracać. Po paru takich poprzewracanych nocach

Czytaj Dalej ->