Niech zapadnie cisza nad pobojowiskiem

Muszę prosić o wybaczenie wszystkich, którzy wrzucili swoje komentarze pod wczorajszym wpisem dotyczącym przegrzania biegowej koniunktury. Temat rozwinę jutro, gdyż dzisiaj już zaczynam żyć jutrzejszym cotygodniowym zanurzeniem się w ramionach mojej biegowej połowicy, czyli parkrun w duszy tuptacza amatora rządzi.

Ostatnio pod moim wpisem z ostatniej soboty, ukazujących trochę barbarzyńskie metody walki o wygraną w tegorocznym cyklu parkrun, rozgorzałą gorąca dyskusja. Co, szczególnie mnie uradowało

Czytaj Dalej ->

Czyżby przegrzenie biegowej koniunktury?

Na początku  jak zwykle w tym miejscu i czasie. Parkrunner, to jest nawet myśl, tylko ile osób na ten pomysł pobiegnie. Bo dla większości nas jest to zabawa i wszystkich, a szczególnie tych najlepszych z nas darzymy wielką estymą i nagradzamy wielkimi i rzęsistymi oklaskami. Kto za miesiąc, dwa czy rok będzie pamiętał, że zostało to osiągnięte czy raczej dobiegnięte niezbyt uczciwymi drogami.

Robercie wcześniej i później poznany wczoraj każdy z nominowanych do nagrody na biegowego dziennikarza

Czytaj Dalej ->

Historia jednej zarazy

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Dominik jest coś w tym co powiedziałeś. Szczególnie to, że smutne.

Kiedy tak sobie zerkam na to co się dzieje w naszym kraju w związku z bieganiem, niemal szałem tuptania ogarniającym coraz więcej osób, to jako żywo mam skojarzenia z zarazą. Tak, jak kiedyś były zarazy dżumy, cholery, tyfusu, grypy hiszpanki  i cholera wie jakich jeszcze chorób dziesiątkujących ludzką populację, tak można to porównać do tego co się dzieje z naszym społeczeństwem

Czytaj Dalej ->

Pić czy nie pić – oto jest pytanie

Tak, żeby było jasne to pytanie hamletowskie dotyczy popijania w czasie biegu treningowego i zorganizowanego, a nie naszego narodowego procentowego brania. Wszyscy bez wyjątku mówią że picie na trasie jest bardzo ważne, że trzeba się nawadniać, uzupełniać płyny. W czasie praktycznie każdego zorganizowanego startu od 10 kilometrów wzwyż co średnio 5 kilometrów mamy ustawione wodopoje. W przypadku trochę „biedniejszych” biegów znajduje się na nich tylko woda. Kiedy mamy bieg wielki, godny i bogaty,

Czytaj Dalej ->

Pobiegane ze słońcem i burzą

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie Robercie dłużej znany i Sławku, to porównanie co do 10 km przebiegniętych przez piłkarza z nami tuptaczami amatorami nasunęło mi się, kiedy komentator z podziwem w głosie powiedział że Sanches do momentu zmiany przebiegł aż 10 kilometrów. Oczywiście tą zupełnie inne biegi. Tutaj jeszcze musimy dodać technikę, zwody i inne takie,  o których nam się nawet nie śni. No wspólne może być jedynie jeszcze podcinanie, ale zamilknę dyplomatycznie, gdyż

Czytaj Dalej ->

To dopiero był weekend

Za nami wyjątkowy, bardzo sportowy weekend. W jego czasie miały miejsce dwa ja inne, ale jakże znaczące dla nas finały: Mistrzostw Europy w Lekkoatletyce oraz Mistrzostw Europy w piłce nożnej. Teoretycznie te drugie już tak nie do końca nas powinny interesować, gdyż nasza reprezentacja odpadła po heroicznym boju z Portugalią. Jednak bardzo nas interesowały, właśnie z powodu tej Portugalii, która nas wyeliminowała i ku ogromnemu zaskoczeniu wszystkich wygrała EURO w finale pokonując Francuzów. Dla

Czytaj Dalej ->

Polska lekkoatletyka w Europie rządzi

Po rozegranych w weekend Mistrzostwach Europy w Lekkoatletyce możemy śmiało powiedzieć : pod względem sukcesów nie ma w tym roku sobie równych. Pierwszy chyba raz, o ile pamięć mi nie szwankuje wygrywamy klasyfikację drużynową. Ba, sprawdziłem że nawet w latach 50 i 60-tych kiedy mieliśmy super ekipę zwaną wunderteamem, to mimo, że raz nam się udało zdobyć więcej co teraz medali, a raz tyle samo,  to jednak klasyfikacji medalowej nie wygraliśmy. A teraz hej zagrajcie trąby tryumfu: Amsterdam

Czytaj Dalej ->