Nie zawsze z organizacją biegów jest tak różowo, jakbyśmy chcieli

Dzisiaj rano, od jednego z naszych biegających znajomych otrzymałem na facebook następującą wiadomość:

“Tomek Peisert zorganizował bieg w Mierzęcinie, maraton, połówka i na 6km. W trakcie wydawania pakietów ktoś ukradł butelkę wina która była przeznaczona jako nagroda. Kradzież to kradzież, ale od razu został umieszczony wpis, który https://www.facebook.com/maratonmierzecin/photos/a.1156254194415213.1073741828.1156213951085904/1299738653400099/?type=3&theater

Czytaj Dalej ->

My faceci z wiekiem przekładamy wytrzymałość nad szybkość

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie. Robercie dłużej znany, masz rację nie nam rozstrzygać i oceniać tych, co na Igrzyskach rządzą na swoich dystansach. My możemy się naszymi, czasem różnymi (co dobrze czyni dyskusji) wymienić, by w końcu dobiec do wspólnego zdania, z którym część naszych miłych odwiedzających się zgadza, a część nie koniecznie, do czego mają pełne prawo. A że nasza zawodniczka prostuje swoje słowa pod wpływem emocji wypowiedziane, cóż tak być powinno. Jak

Czytaj Dalej ->

Ile i jak często trenować?

Nie raz się spotkałem z pytaniami, zresztą samego mnie one nurtowały: ile trenować, ile kilometrów i jak często? Codziennie, a może 6 razy w tygodniu, a może co drugi dzień, a może jeszcze inaczej? Jaka forma treningu jest optymalna? Przyznam szczerze, że chyba trudno tu znaleźć uniwersalny złoty środek, który dla każdej osoby biegającej będzie optymalny. Każda, czy też każdy z nas jest inny, ma inny organizm i zupełnie inne możliwości czy wydolność. Jednej osobie wystarczy tuptać 3 razy

Czytaj Dalej ->

„Biegam, bo chcę być lepszy niż byłem”

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Małgosiu masz rację. Nasz pasja, ale i świadomość i doświadczenie wypływające z każdego pokonanego metra wzrasta z każdym kolejnym krokiem. Muszę przyznać, że widziałem i czytałem wiele argumentów czy powodów dla których warto biegać. Praktycznie każdy portal wynajduje ich dziesiątki, czy setki. Ale najbardziej do mnie przemawia ten, który wrzucił pod moim wcześniejszym wpisem Lopez:  „Biegam, bo chcę być lepszy niż byłem”. To jest myślę

Czytaj Dalej ->

Gdzie jest granica między amatorstwem, a wejściem na poziom wyżej

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Robercie krócej znany masz rację pogoda nie sprzyjała bieganiu, a dzisiaj wydarzenia nie sprzyjają. I moja antybiegowa secesja w natarciu No, ale czasem tak się dzieje.

Ostatnio napadła mnie pewna refleksja. Jak to jest  z tym naszym biegowym amatorstwem. Nie raz i nie dwa dobiegają mnie z różnych stron opinie, że jeżeli startujemy w biegach zorganizowanych, kupujemy sobie coraz lepszy sprzęt biegowy, trenujemy wg ustalonego planu czy rozpiski, to znaczy że

Czytaj Dalej ->

O biegowej wojnie secesyjnej i sucharach

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Robercie później poznany, było wczoraj na Igrzyskach, oj było. Robercie dłużej znany, obawiam się, że tych czarnych kaktusów będzie coraz więcej. Nie wątpię, jak to  Ty  i Robert później napisali, że było fajnie, super i w ogóle. Niestety, mam lekki kryzys biegowy i wykorzystuję każdą wymówkę. A może być jeszcze gorzej, ale na razie tego nie będę rozwijał.

Jak pisałem rano nie wstałem dzisiaj na parkrun. Po wczorajszej transmisji po prostu

Czytaj Dalej ->

Jak to jest z tymi naszymi treningami

Dzisiaj rano nawiązałem trochę do komentarza przez Roberta dłużej znanego związanego z treningiem tempowym na stadionie. Dlaczego właśnie na stadionie i co daje, kiedy robimy właśnie takie równe kółeczka. Chciałbym się trochę właśnie teraz na treningu zatrzymać

Dla większości z nas ( zresztą dla mnie jeszcze ten rok temu tak samo), trening sprowadzał się do jednego. Ot, by biegać w miarę równo tyle kilometrów, ile nam nasza pomysłowość nakazuje. Czasem było więcej, czasem trochę mniej,

Czytaj Dalej ->