Organizacyjne wtopy biegowe

Wczoraj pisałem o wpadce znajomych organizatorów biegu w Mierzęcinie. Jak Przemo zapewne słusznie zauważył starałem się zbytnio nie angażować. Z jednej strony może w jakiś sposób wynikało to z faktu, że osobiście znam organizatorów i trochę głupio mi na ten temat się wypowiadać, ale główna przyczyna tkwiła w fakcie, że nie byłem, nie biegłem i nie widziałem. Dlatego głównie opierałem się na informacjach, które otrzymałem od paru osób, które na Facebook na ten temat napisały. Jak

Czytaj Dalej ->

Nocne z córką bieganie

Na początku jak zawsze w tym miejscu i czasie. Przemo masz rację starałem się być obiektywny, ale ciężko to wychodziło nie tyle dlatego, że jak napisałeś „stanąłem za znajomościami”, ile  że mnie tam nie było. Tak naprawdę to był główny powód dlaczego z dużą ostrożnością i rezerwą podszedłem do tematu. Bo zawsze ktoś może mi powiedzieć, „co się wymądrzasz, jak nie byłeś, nie biegłeś, nie widziałeś”. W zasadzie przez chwilę myślałem, by odpuścić temat zupełnie, ale

Czytaj Dalej ->

Nie zawsze z organizacją biegów jest tak różowo, jakbyśmy chcieli

Dzisiaj rano, od jednego z naszych biegających znajomych otrzymałem na facebook następującą wiadomość:

“Tomek Peisert zorganizował bieg w Mierzęcinie, maraton, połówka i na 6km. W trakcie wydawania pakietów ktoś ukradł butelkę wina która była przeznaczona jako nagroda. Kradzież to kradzież, ale od razu został umieszczony wpis, który https://www.facebook.com/maratonmierzecin/photos/a.1156254194415213.1073741828.1156213951085904/1299738653400099/?type=3&theater

Czytaj Dalej ->

My faceci z wiekiem przekładamy wytrzymałość nad szybkość

Na początku, jak zwykle w tym miejscu i czasie. Robercie dłużej znany, masz rację nie nam rozstrzygać i oceniać tych, co na Igrzyskach rządzą na swoich dystansach. My możemy się naszymi, czasem różnymi (co dobrze czyni dyskusji) wymienić, by w końcu dobiec do wspólnego zdania, z którym część naszych miłych odwiedzających się zgadza, a część nie koniecznie, do czego mają pełne prawo. A że nasza zawodniczka prostuje swoje słowa pod wpływem emocji wypowiedziane, cóż tak być powinno. Jak

Czytaj Dalej ->

Ile i jak często trenować?

Nie raz się spotkałem z pytaniami, zresztą samego mnie one nurtowały: ile trenować, ile kilometrów i jak często? Codziennie, a może 6 razy w tygodniu, a może co drugi dzień, a może jeszcze inaczej? Jaka forma treningu jest optymalna? Przyznam szczerze, że chyba trudno tu znaleźć uniwersalny złoty środek, który dla każdej osoby biegającej będzie optymalny. Każda, czy też każdy z nas jest inny, ma inny organizm i zupełnie inne możliwości czy wydolność. Jednej osobie wystarczy tuptać 3 razy

Czytaj Dalej ->

„Biegam, bo chcę być lepszy niż byłem”

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Małgosiu masz rację. Nasz pasja, ale i świadomość i doświadczenie wypływające z każdego pokonanego metra wzrasta z każdym kolejnym krokiem. Muszę przyznać, że widziałem i czytałem wiele argumentów czy powodów dla których warto biegać. Praktycznie każdy portal wynajduje ich dziesiątki, czy setki. Ale najbardziej do mnie przemawia ten, który wrzucił pod moim wcześniejszym wpisem Lopez:  „Biegam, bo chcę być lepszy niż byłem”. To jest myślę

Czytaj Dalej ->

Gdzie jest granica między amatorstwem, a wejściem na poziom wyżej

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Robercie krócej znany masz rację pogoda nie sprzyjała bieganiu, a dzisiaj wydarzenia nie sprzyjają. I moja antybiegowa secesja w natarciu No, ale czasem tak się dzieje.

Ostatnio napadła mnie pewna refleksja. Jak to jest  z tym naszym biegowym amatorstwem. Nie raz i nie dwa dobiegają mnie z różnych stron opinie, że jeżeli startujemy w biegach zorganizowanych, kupujemy sobie coraz lepszy sprzęt biegowy, trenujemy wg ustalonego planu czy rozpiski, to znaczy że

Czytaj Dalej ->