Rano trzeba wstać…

Wolna sobota godziny poranne. Oczywiście w zależności od tego, co kto rozumie na godziny poranne. Jak dla mnie jest to w tygodniu godzina w okolicach piątej, w sobotę między 6 a 7 rano. Wstawać w wolny dzień o takiej porze? Ktoś w tym momencie zapyta: co normalny człowiek w wolny dzień w tych godzinach robi? Oczywiście, że śpi. A co nasza radosna grupa kilkuset tysięcy osób w kilkunastu krajach na całym Globie rozsianych robi? Oczywiście wstaje i do swojej zaplanowanej i wybranej na ten dzień lokalizacji parkrun się udaje.

Czytaj Dalej ->

Przedstartowe szlifowanie tego co się jeszcze da…

Do mojego najważniejszego, tegorocznego startu pozostało już tylko 10 dni. W przyszłą niedzielę czyli 14 października stanę z ciut ponad 5 tysiącami innych zapaleńców, wariatów, świrów, pasjonatów ( każdy może wybrać co mu pasuje) by o zaplanowanej godzinie ruszyć przed siebie by zmierzyć się Królewskim Dystansem, czyli ciut ponad 42 kilometrami.

Na jakim jestem etapie przygotowawczym? Trudno oszacować, w końcu przygotowywałem się zgodnie z moimi wcześniejszymi przemyśleniami, prowadzony

Czytaj Dalej ->

14 lat Parkrun minęło…

Na początek krótka informacja zamieszczona wczoraj na stronie Parkrun Polska: „Dokładnie 14 lat temu 13 biegaczy i pięciu wolontariuszy zebrało się w Bushy Park, aby przebiec po raz pierwszy 5 km w ramach parkrun”. Minęło 14 lat i jak obecnie wygląda rzeczywistość parkrun: 1648 lokalizacji w 18 krajach, w których przebiegło przynajmniej raz 3.238.933 osób – tak ponad trzy miliony. I to wszystko za free dla biegających. Można myślę śmiało napisać, że po upływie 14 lat Parkrun jest największym

Czytaj Dalej ->

Moja druga biegowa motywacja

Wczoraj poruszyłem na blogu moją pierwszą i w dalszym ciągu największą biegową motywację, którą jest parkrun. Wspomniałem też, że wskażę dzisiaj moją drugą pod względem rangi motywację biegową, która zmusza mnie do wychodzenia z domu, oraz narzucania sobie takiego, a nie innego rygoru motywacyjnego. Przyznam się szczerze, że ta druga objawiła się tak naprawdę i uderzyła mnie pełną mocą dopiero w tym roku. W zeszłym co prawda także z niej korzystałem, ale nie tak jak w tym.

Motywacją

Czytaj Dalej ->

Moja pierwsza, ale i największa biegowa motywacja

Nie jest chyba dla nikogo wielką tajemnicą, że aby móc się w pełni oddawać jakiejś pasji, to trzeba w pewnym momencie mieć do tego jakąś zewnętrzną motywację. W pierwszym okresie sama pasja stanowi dla siebie motywację, jednak po pewnym czasie i kilku latach jej uprawiania potrzebujemy jakieś zewnętrznego bodźca, takiej podpałki, która powoduje, ze dalej ona może płonąć niczym niepohamowanym ogniem. Konieczność znalezienia odpowiedniej podpałki niezbędna jest do każdej pasji, ale w naszym przypadku, czyli biegania

Czytaj Dalej ->

To będzie biegowy weekend

Przede mną mocno nasączony biegowymi wyzwaniami weekend. Najpierw w sobotę, jak zwykle w sobotę udam się na Cytadelę. Jednak tym razem to nie będzie klasyczny, typowy parkrun, takie jak zwykle. To będzie mój jubileuszowy 250 w mojej parkrun tup historii. Ktoś, kto nie zna prawideł i zasad obowiązujących na naszym cyklu może się zdziwić: co to jest 250? Rozumiem, pełne cyfry, 200, 300, 400, ale 250? Ni w pupę, ni w jeża. No, ale parkrun to nie jest typowy projekt biegowy.

Powiedzmy sobie szczerze,

Czytaj Dalej ->

Jak się ubrać na bieganie?

No i nadbiegła nam klasyczna jesień, oznaczająca wyjątkową huśtawkę pogodowo-temperaturową. Jednego dnia jest zimno, że aż zęby szczękają, uderzając o siebie z siłą młotów pneumatycznych rozbijających i kruszących skałę, a innym razem robi się ciepło, że najchętniej wyszłoby się w krótkim rękawku, gdyby nie świadomość, że za godzinę może być znowu zimno. I tak w koło Macieju i dookoła Wojtek.

No i tutaj mamy pewne, wielu z nas drążące czy też atakujące pytanie: jeżeli pod

Czytaj Dalej ->