Najważniejszy bieg w roku

Jutro nas czeka wyjątkowy dzień. Dzień, który dla nas, jako reprezentantów ( co by nie napisać członków, gdyż głupio brzmi, a mówimy tu o wszystkich czujących tą określoną więź płciach) narodu, który w swojej historii wiele razy był czy to wymazywany z mapy, czy znajdujący się pod mniej lub bardziej czujnym nadzorem ma szczególne znaczenie. Z natury, a zapewne właśnie z powodu tych zawirowań historycznych jesteśmy w zdecydowanie większości narodem bardzo patriotycznie nastawionym. Można nawet napisać, że pod względem naszej

Czytaj Dalej ->

Powrót w biegowe pielesze

Po tygodniowej rozłące z moim ulubionym biegowym cyklem dzisiaj rano ponownie udałem się na Cytadele, by po raz bodajże 304 ( z czego 298 albo 299 w Poznaniu) na trasie parkrun ze znajomymi się spotkać. Wszystko byłoby pięknie i ładnie, gdyby nie pogoda. Kiedy wyjeżdżaliśmy z Odessy na termometrze było 17 stopni, świeciło słońce i było pięknie. Kiedy rano jechałem na Cytadelę termometr wskazywał 7 stopni, do tego było szaro, wrednie i ponuro, a na dodatek zaczynało popadywać. Jednym słowem pogoda do pupy. No dobra

Czytaj Dalej ->

O trenowaniu i startowaniu na Ukrainie

Marku faktycznie sporo rzeczy w projekcie Runday jest niemal żywcem zabrane z parkrun, ale niektóre rzeczy sa faktycznie nowocześniejsze. Tyle, że zaczęli zdecydowanie później swój projekt i mogli coś tam unowocześnić. Ale o naszych liczbach biegajacych, to na razie tylko marzą. Dzisiaj zgodnie z wczorajszą zapowiedzią trochę o tym, jak się trenuje w Odessie i o startach zorganizowanych na ukraińskiej ziemi. Jak pisałem wcześniej ostatni tydzień spędziłem właśnie w Odessie. Oczywiście nie mogło się obyć bez trenowania

Czytaj Dalej ->

Czas na chwilę odpoczynku

Najbliższe siedem dni, czyli od dzisiaj do przyszłej środy robię sobie trochę odpoczynku. Oznacza to wyjazd z Poznania, pozostawienie kompa, neta i wszystkich takich nieodłącznych by się zdawało części naszego życia. No, ale czasem się trzeba odciąć, zresetować by nabrać sił na nowo. Oczywiście nie oznacza to, że nie będę w tym czasie biegał. Będę i to nawet myślę, że na dziewiczych dla większości z nas rejonach biegowych. Natomiast gdzie, co i jak to napiszę po powrocie. Co by też było jasne, mój plan pobiegnięcia

Czytaj Dalej ->

Niepodległościowy Szał Biegowy

Wielkimi krokami zbliża się jedna z ważniejszych dat w historii naszego kraju, albo przynajmniej jako taka symbolicznie uważana. Piszę tutaj oczywiście o 11 listopada czyli Święcie Niepodległości. Co naprawdę wydarzyło się w tym dniu? Jak podaje Kurier Historyczny:

„Oficjalnie 11 listopada ogłoszono również decyzję podjętą dzień wcześniej. Rada Regencyjna przekazała naczelne dowództwo i władze wojskową Józefowi Piłsudskiemu. Armia, którą mu powierzono była na razie śmiesznie mała. Tworzony po Akcie 5 listopada

Czytaj Dalej ->

Kiedy siły jeszcze były…

Jakie to miłe niespodzianki na człowieka po starcie na Królewskim Dystansie czasem czekają. Na ostatnim parkrun zaczepił mnie jeden z biegaczy mówiąc że nakręcił ze mną krótki filmik podczas niedzielnego maratonu. Jeżeli jestem nic zainteresowany, to wystarczy, że prześlę mu maila na Facebook, to on mi go prześle. Zdziwiłem się, ale faktycznie kiedy wysłałem do pana Tomasza mój adres mail, to następnego dnia miałem filmik za free na mailu. Właśnie on ten wpis zdobi.

Kiedy tak na niego zerknąłem, to muszę przyznać,

Czytaj Dalej ->

Ci co kręcą i pstrykają, każdy bieg ozdabiają

Jak już wspomniałem kilka dni temu, po poznańskim maratonie spłynęło do mnie koło setki zdjęć, na których w różnych pozach się znajduję. A to biegnąc sam, a to w grupie, a to ledwo człapiący, a to wodę ( nie wódę) popijający. Trzeba przyznać, że Ci, co pstrykaniem na trasie się zajmowali naprawdę dobrą robotę zrobili. Muszę przyznać, że jestem pełen podziwu dla wszystkich tych, których pasja w tą stronę pobiegła. Tym bardziej, że większość z osób, które nas uwieczniły na kliszach swoich aparatów podobnie jak

Czytaj Dalej ->