Dosyć istotna (myślę) sprawa w temacie odchudzania

Po moich ostatnich wpisach na temat mojego odchudzania oraz dosyć godnych w tym zakresie wyników, sporo osób pytało mnie o moją dietę. Jak napisałem jest ona dosyć restrykcyjna i nie proponowałem nikomu jej stosowania, tylko raczej poszukania własnej ścieżki odchudzania. Jednak po dłuższym zastanowieniu myślę, że jest kilka ogólnych tematów, regionów odchudzania, które mogą pomóc tym, którzy na poważnie chcą ze swoją nadwagą się zmierzyć.

Myślę, że taką najbardziej istotną sprawą jest stopniowe wprowadzanie

Czytaj Dalej ->

Budowanie biegowej mocy

Jak już wspominałem od czerwca rozpocząłem kampanię treningową przygotowującą mnie do najważniejszego startu w tym roku, czyli październikowego maratonu w naszym mieście. I muszę przyznać z niemałym szokiem, że zauważam pewną zmianę w moim podejściu do treningu. Do tej pory koncentrowałem się w zasadzie tylko na stronie czysto biegowej. Oznaczało to, że kiedy przygotowywałem się do poważniejszego startu, to tylko poprawiałem mój kilometraż treningowy i to było wszystko. Reszty praktycznie nie ruszałem.

W tym roku

Czytaj Dalej ->

Wybiegania a nadwaga

Dla każdej osoby biegającej, która ma już na swoim koncie kilka startów w dłuższych biegach nie jest tajemnicą, że jednym z ważniejszych elementów przygotowujących do startu na Królewskim Dystansie są dłuższe wybiegania. I to nawet takie na poziomie tych 30  plus minus kilometrów. Jest w naszej świadomości zakodowane, że taka trzydziestka, to jest właśnie magiczna, optymalna liczba na długie wybiegania. Co prawda bardziej postępowi doradzający proponują, żeby kilometry zmienić na czas i że takie dobrze przygotowujące

Czytaj Dalej ->

Siedem lat minęło…

Dzisiaj, nawiązując do wczorajszego komentarza Roberta krócej znanego, chciałbym cofnąć się do początków. Może nie do końca moich, ale w tym przypadku moje początki łączyły się także z innymi początkami, o których chciałem właśnie napisać. Jak wspomniałem wcześniej, moją przygodę z bieganiem rozpocząłem na początku sierpnia 2012 roku, czyli 7 lat temu. Tak się akurat złożyło, że pod koniec sierpnia miał w naszym mieście start inicjatywy biegowej, która co nie raz pisałem jest moim głównym motorem napędzającym

Czytaj Dalej ->

Gdy kilogramów ubywa, ochoty do biegania przybywa

Dzisiaj znowu pewna refleksja na temat wagi, ale to na etapie procesu odchudzającego chyba normalne. Kiedy pod koniec zeszłego roku ważyłem prawie 95 kilogram, to muszę przyznać, owszem biegałem, ale nie było to lekkie bieganie. Ba, wychodzenie na trening wiązało się bardziej z pewnym wewnętrznym przymusem, niż biegową przyjemnością. Szczególny strajk i prośba o zmiłowania docierała do mnie ze strony nóg. Zresztą trudno się dziwić. Jak miały biegać niosąc na sobie ponad 90-cio kilogramowy ciężar, to domyślam się,

Czytaj Dalej ->

Biegać wbrew sobie

Domyślam się, że dzisiejszy tytuł jest troszkę hmm kontrowersyjny i może być dwojako odbierany, ale już tłumaczę w czym rzecz. Nikt nie ma chyba wątpliwości, że w naszym biegowym społeczeństwie jest grupa osób, które są jakby urodzone, czy stworzone do biegania. Mocne treningi, interwały, poprawy wyników, bicie życiówek, podnoszenie pułapu swoich możliwości, to wszystko jest dla nich łatwe, przyjemne czy wręcz naturalne. Tak na zasadzie: trenujesz ciut więcej niż zwykle, a wyniki są dużo lepsze, bo u nich mamy biegowy

Czytaj Dalej ->

Gdzie w soboty biegacze biegają?

Dzisiaj w tytule pewne nawiązanie do klasyka. Ciekawe czy ktoś zgadnie do kogo i czego w moim tytule nawiązuję? No, ale już wracam do istoty mojego wpisu. Moją przygodę z bieganiem rozpocząłem gdzieś właśnie w połowie lipca 7 lat temu. Było to związane z przygotowaniami do mojego pierwszego startu w życiu czyli wrześniowym Biegu z Klasą. Mniej więcej właśnie wtedy ruszyła poznańska lokalizacja parkrun. Tak właśnie za tydzień będzie równe 7 lat, kiedy rozpoczęła się poznańska parkrun przygoda. Wtedy w Polsce mieliśmy jak

Czytaj Dalej ->