Parkrunowe przemyślenia połączone ze statystykami z sobotniego startu

Na początku, jak to mam w zwyczaju i kiedy jest taka możliwość odpowiadam na wczorajsze komentarze. Robercie zdzwonimy się co do wyjazdu, możemy jechać razem, ale mimo wszystko jestem zwolennikiem zrzuty na paliwo, więc z przyjemnością się dołożę. Gdyż wspólny wyjazd super sprawa, miło i fajnie, ale zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami „sprawiedliwości społecznej”. Chciały ze mną jeszcze dwie osoby jechać, więc w trójkę możemy się Tobą zebrać, jeżeli nie zrobi Tobie to problemu. No chyba, ze będzie większa

Czytaj Dalej ->

Relacja z dzisiejszego parkrun z chyżym elementem

Już może dzisiaj bez tłumaczenia od czego, zaczynam, tylko od razu przejdę do samej odpowiedzi. Masz rację Robercie fajny bieg, ale my już mamy przyszły tydzień zajęty. Najpierw rano wolontariat na parkrun, a potem na 14 do Nowego Tomyśla na Chyże Śmiganie. Jak zerknąłem w regulamin, to biuro zawodów jest czynne od godziny 10-13, czyli jak koło 11 dojedziemy ( zanim zamkniemy parkrunowe sprawy organizacyjno- wolontariacie), to spokojnie gdzieś  w okolicach Zespołu Szkół nr 2 im Stanisława Staszica, gdzie jest biuro zawodów

Czytaj Dalej ->

Bezbiegowe piątkowe przemyślenia

Na początku, może to już nudne, ale zaczynam od jak to mam w zwyczaj, albo jak to wypada od wczorajszych komentarzy. Agnes, już wczoraj w tekście poprawiłem, a dzisiaj raz jeszcze się korzę i biję w piersi, aż dudnienie w całej dzielnicy słychać. Oczywiście nie był to cytat „kantującego” Immanuela, tylko gościa, który wszystkim licealistom, uczącym się języka angielskiego kojarzy się ze Stradford upon Avon. Oczywiście nie mam pojęcia, czy ta czytanka ciągle jest jeszcze bodaj w II klasie przerabiana, ale za moich

Czytaj Dalej ->

Kolejne biegające wizje

Na początku jak to mam w zwyczaju odpowiadam na wczoraj wrzucone komentarze. Jak mam być szczery w zasadzie powinienem napisać jeden komentarz. Jednak z racji, że ściśle on wiąże się z przedwczoraj wrzuconym drugim komentarzem, więc połączę je w jedno, aby uzyskać lepszy efekt. Robercie i Cezary, czyli jesteśmy umówieni po parkrun tuptaniu w sobotę na Cytadeli i będziemy omawiali biegowo- stowarzyszeniowo- organizacyjne sprawy. Tak, jak już pisaliśmy i podawaliśmy wcześniej, do zawiązania i rejestracji Stowarzyszenia potrzebne

Czytaj Dalej ->

Dzisiaj czysto biegowe sprawy

Na początku, jak to mam w zwyczaju, kiedy jest taka możliwość zaczynam od odpowiedzi na wczorajsze komentarze. Cezary, doskonale Ciebie rozumiem i także sam muszę przyznać, ze trochę zawaliłem to nasze ostatnie sobotnie spotkanie. Trzeba było skrzyknąć i jakoś byśmy się zabrali, a tak wyszło jak wyszło. Mam nadzieję, że w najbliższą sobotę inaczej się organizacyjne karty rozłożą i będzie można spokojnie zacząć wizję wcielać w życie. Tylko nie wiem, jak to z Robertem, czy już wrócić z urlopu i będzie gotowy

Czytaj Dalej ->

Jak zawsze o bieganiu, ale tym razem nie tylko

W dzisiejszym skrobaniu, chciałbym wrócić do propozycji powołania Stowarzyszenia zapaleńców biegania, którzy zechcą zrobić coś pożytecznego, trochę szalonego, a przede wszystkim biegowego. Przyznaję bez bicia, że moja wina, gdyż w sobotę po parkrunie mogliśmy z Robertem i Cezarym siąść i przeanalizować zagadnienie, ale wszystko się rozmyło. Dlatego wracam z kolejną propozycją. W  najbliższą sobotę po, albo przed, ewentualnie w trakcie parkrunu  wrócimy do tematu. Jak zostało wcześniej napisane i powiedziane, do

Czytaj Dalej ->

Biegowe poniedziałkowe przemyślenia

Dzisiaj po pracy, kiedy przyszedłem do domu, muszę przyznać, że byłem trochę znużony. W sumie to dziwne, gdyż to dopiero początek tygodnia, a ja już czułem się prawie, jakby to był czwartek lub piątek cicho marząc o zbliżającym się weekendzie. A tu weekendu ani widu, ani słychu, jeszcze kilka dni, by można było zacząć odliczać. Jak to się mówi byle do środy, bo po niej już z górki. Ale kiedy wyprowadziłem psicę, przebrałem się i ruszyłem oddać się we władanie pędu, to całe znużenie, otępienie odpłynęło

Czytaj Dalej ->