Tradycyjne biegające rozmyślanie

Na początku zaczynam jak to mam w zwyczaju, kiedy się nadarza ku temu okazja… Dzięki Sławku za uznanie. Natomiast co do optymizmu… muszę przyznać że zawsze w większym lub ciut mniejszym stopniu byłem optymistą. Wierzyłem, bo chciałem wierzyć ze optymizm się przydaje. Natomiast odkąd zacząłem biegać mój optymizm trochę zmienił swoja skalę i stałem się większym lub jeszcze bardziej większym, wręcz olbrzymim wulkanem optymizmu buchającym na wszystkie możliwe strony, rozlewając szerokim strumieniem lawę optymistycznego

Czytaj Dalej ->

Trochę biegających filozofii biegacza amatora

Na początku zaczynam zazwyczaj tak jak zaczynam, kiedy jest możliwość na takie,  a nie inne rozpoczęcie, ewentualnie wprowadzenie, prolog czy wstęp. Freelove, kombinowałem, myślałem ( co czasem mi się zdarza, może nie często, ale jednak są takie chwile) i doszedłem do tego kim mógł być biegacz, który nie był ani panią, ani panem. To mógł piesek, lub suczka ze swoim panem lub panią bieżący lub bieżąca.  Tgreg, gratuluję biegu w Suchym Lesie. Super, że nasi na innych trasach się odnajdują wspomagając wzajemnie.

Czytaj Dalej ->

Analiza statystyczna wczorajszego parkrun

Na początku jak zwykle nawiązuję do wczorajszych komentarzy. Dzięki Freelove za informacje o możliwości wrzucenia swojego piątkowego wyniku do rozpiski wynikowej w wersji parkrun uwolnionej. Tak też zrobiłem. Co prawda nie wiele to daje, a i wynik uzyskany w samotnym biegu znacznie odstaje od moich normalnych czasów, ale wrzucone jest. Wyraźnie w piątek widziałem różnice w biegu grupowym a samotnym. Zupełnie inne odczucia, emocje, wrażenia, a o widokach to nawet nie wspomnę.

Dzisiaj  tradycyjnie w niedzielę, kiedy jest taka

Czytaj Dalej ->

Kolejny parkrun za nami

Jak za każdym razem, kiedy jest taka możliwość zaczynam od odpowiedzi na wrzucone komentarze, Tym razem komentarz był, jeden i dosyć trudno mi się będzie do niego odnieść. Cóż fanatyczny biegacz amator, coś w tym jest. Zaczynam zauważać, że wchodzę na płaszczyznę postrzegania biegania, jako czynnika mającego decydujący wpływ na moje wybory życiowe. Jak się wybieram na wakacje, to patrząc gdzie będę mógł sobie pobiegać i wrócić tak, by na parkrun zdążyć. Najchętniej pojechałbym tak, by na samą sobotę zrobić

Czytaj Dalej ->

Całkowite piątkowe pomieszanie

Na początku jak zawsze kiedy można odpowiadam na wczorajsze komentarze. Piotrze, tak jak napisałeś, każdy ma swoje plany biegowe, swoje zamiary i rozpiski. Trzymam kciuki za powodzenie Twoich, a jak kiedyś zechcesz nas odwidzieć czy na Cytadeli, czy na innym radosnym tuptaniu, to wszystkim tuptającym będzie bardzo miło.

Muszę przyznać bez bicia, że coś mi dzisiaj z lekka się pomieszało. Ale zacznijmy od początku. Rano mój wewnętrzny budzik zrywa na nogi przed szóstą godziną. Myśli jak wodospad przez głowę mi przepływają,

Czytaj Dalej ->

Filozofie biegowe biegacza amatora

 

Dzisiaj rano, kiedy zerwałem się z łóżka, jak zwykle chciałem od razu pójść do pracy. Ale coś mnie pokusiło, by przypomnieć sobie, że mamy dzisiaj wolny dzień. Ba, nawet nie tylko wolny dzień, ale do końca tygodnia czeka mnie klasyczne wyluzowanie nie nic robiące, poza typowymi domowymi obowiązkami. I co z tego, jeżeli zerwałem się o  godzinie, o której zerwałem. Mój wewnętrzny budzik, jakoś nie może się przystosować do dni wolnych. On wie swoje, ma określone wizje budzenia i choćbym nie wiem jak się starał,

Czytaj Dalej ->

Przygotowawcza kampania półmaratońska

 

Na początku, jak na początku każdego mojego pisania, kiedy jest taka możliwość, czyli nawiązuję, do osób, którym zechciało się nad moimi bazgrołami pochylić i nawet je skomentować. Chociaż w zasadzie wczorajsze komentarze sprawdzały się do powoli krystalizującej się pilskiej grupy wyjazdowej. Na obecną chwilę mamy już, czy dopiero 4 osoby. Biorąc pod uwagę fakt, że impreza jest dopiero we wrześniu, to wydaje mi się, że chyba jednak aż. Na obecną chwilę grupa wygląda następująco: Agatha Bia, Agnes Scipio,

Czytaj Dalej ->