Bezbiegowe tortury dzień drugi

Na początku jak zwykle zaczynam od odpowiedzi na wrzucone komentarze. To znaczy zwykle wtedy, kiedy jest ku temu okazja. Gdyż jeżeli nie ma komentarzy, nie ma okazji i moje odpowiedzi można uznać za wołanie puszczyka na puszczy. Ba, wręcz takie odpowiadanie samemu sobie, mogłoby zostać uznane za objaw pewnego obciążenia genetycznego, uprawniającego mnie do nieodpłatnego pobytu w nie końca komfortowo urządzonym pokoju bez klamek, oraz pozbawionego narzędzi mogących stanowić realne zagrożenie dla przebywających. Na szczęście

Czytaj Dalej ->

Bezbiegowe tortury dzień pierwszy

Nadszedł czas sprawdzenia własnych możliwości psychicznych. Po raz drugi w tym roku rozpoczynam dwudniowy okres pozbawiony stosunków biegowych. Siedzę więc przed kompem wpatrując  się w niego dosyć tępym wzrokiem. W duszy i substytucie rozumu w czaszce się znajdującym przepływają dosyć chaotyczne wizje i myśli sprowadzającego się do jednego. Co mnie pogięło, żeby narzucić sobie dwa dni pozbawione mojej ulubionej życiowej czynności. Ba, wręcz takiej, która moje motywacje życiowe wyzwala. No co do ulubionej to może

Czytaj Dalej ->

Moje letnie dziesiątki

Na początku zaczynam, jak zgodnie z obowiązującymi zwyczajami i najnormalniejszą kulturą należy zacząć, kiedy ktoś zechciał mój wcześniejszy wpis skomentować. Michu, co do Piły, trudno mi się wypowiadać, gdyż to będzie mój pierwszy start w grodzie Staszica, więc na obecną chwilę nie do końca wiarygodnie mogę się odnieść. Co prawda słyszałem już od znajomych, ze faktycznie trasa szybka, ale bywa gorąco, natomiast w kwestii organizacyjnej, to opinie podobne do Twojej. Jednak będę mógł się wypowiedzieć i porównać

Czytaj Dalej ->

Tradycyjne biegające rozmyślanie

Na początku zaczynam jak to mam w zwyczaju, kiedy się nadarza ku temu okazja… Dzięki Sławku za uznanie. Natomiast co do optymizmu… muszę przyznać że zawsze w większym lub ciut mniejszym stopniu byłem optymistą. Wierzyłem, bo chciałem wierzyć ze optymizm się przydaje. Natomiast odkąd zacząłem biegać mój optymizm trochę zmienił swoja skalę i stałem się większym lub jeszcze bardziej większym, wręcz olbrzymim wulkanem optymizmu buchającym na wszystkie możliwe strony, rozlewając szerokim strumieniem lawę optymistycznego

Czytaj Dalej ->

Trochę biegających filozofii biegacza amatora

Na początku zaczynam zazwyczaj tak jak zaczynam, kiedy jest możliwość na takie,  a nie inne rozpoczęcie, ewentualnie wprowadzenie, prolog czy wstęp. Freelove, kombinowałem, myślałem ( co czasem mi się zdarza, może nie często, ale jednak są takie chwile) i doszedłem do tego kim mógł być biegacz, który nie był ani panią, ani panem. To mógł piesek, lub suczka ze swoim panem lub panią bieżący lub bieżąca.  Tgreg, gratuluję biegu w Suchym Lesie. Super, że nasi na innych trasach się odnajdują wspomagając wzajemnie.

Czytaj Dalej ->

Analiza statystyczna wczorajszego parkrun

Na początku jak zwykle nawiązuję do wczorajszych komentarzy. Dzięki Freelove za informacje o możliwości wrzucenia swojego piątkowego wyniku do rozpiski wynikowej w wersji parkrun uwolnionej. Tak też zrobiłem. Co prawda nie wiele to daje, a i wynik uzyskany w samotnym biegu znacznie odstaje od moich normalnych czasów, ale wrzucone jest. Wyraźnie w piątek widziałem różnice w biegu grupowym a samotnym. Zupełnie inne odczucia, emocje, wrażenia, a o widokach to nawet nie wspomnę.

Dzisiaj  tradycyjnie w niedzielę, kiedy jest taka

Czytaj Dalej ->

Kolejny parkrun za nami

Jak za każdym razem, kiedy jest taka możliwość zaczynam od odpowiedzi na wrzucone komentarze, Tym razem komentarz był, jeden i dosyć trudno mi się będzie do niego odnieść. Cóż fanatyczny biegacz amator, coś w tym jest. Zaczynam zauważać, że wchodzę na płaszczyznę postrzegania biegania, jako czynnika mającego decydujący wpływ na moje wybory życiowe. Jak się wybieram na wakacje, to patrząc gdzie będę mógł sobie pobiegać i wrócić tak, by na parkrun zdążyć. Najchętniej pojechałbym tak, by na samą sobotę zrobić

Czytaj Dalej ->