Pobiegliśmy w rytmie Orkiestry

Wczorajsza pogoda przypominała raczej zgniłą jesień, niż mroźną zimę, co nie przeszkodziło mi udać się pod CK Zamek, by wziąć udział w firmowanym przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy biegu – Policz się z Cukrzycą. Jak już parę dni temu pisałem, był to jeden z wielu biegów, który wczoraj pod tym szlachetnym patronatem w całym kraju się odbyły.

Na miejscu byłem już w okolicach 10.30, wrzuciłem datek do puszki, a następnie odebrałem pakiet startowy – kilka napojów gazowanych, baton z czekolady gorzkiej,

Czytaj Dalej ->

Biegowy weekend przez wielkie P

Na początku chciałem wyjaśnić dlaczego w tytule jest wielkie P, a nie wielkie B od biegania. Myślę jednak, że sporo osób się domyśli w czym rzecz. Oczywiście P jest od pomagam, czyli słowa klucz tego weekendu. Wielkie pomagające Święto, które już po raz 27 jest w naszym kraju organizowane. Jestem w takim wieku, że pamiętam pierwszą odsłonę, czy raczej pierwsze takty, które Orkiestra 27 lat temu rozgrywała. Nikt w tedy nawet nie wyobrażał sobie, że jest świadkiem narodzin fenomenu, o którym za setki lat w szkołach

Czytaj Dalej ->

Biegi ze specjalnym przesłaniem

Tak ogólnie podglądając i analizując temat naszej pasji w formie zorganizowanej, można napisać, że biegi zorganizowane są po to, byśmy mogli się sprawdzić, spotkać z takimi samymi pasjonatami jak my, oraz podjąć walkę z czasem i swoimi słabościami. Taki jest generalnie cel biegów zorganizowanych i by poczuć pełen smak naszej pasji decydujemy się zapłacić taką czy inną kwotę, by móc w tłumie takich samych pasjonatów jak my pobiec mierząc się z wyzwaniem, które przed sobą stawiamy. Pewien

Czytaj Dalej ->


Piątkowanie i z psami bieganie na poznańskim parkrunie

Sobotni lipcowy poranek, słońce swoim namiętnymi, rozpalonymi pocałunkami pieści każdego, kto poważy się nos z domu wysunąć. Ale ani mi, ani ponad 150 innym osobom nie przeszkodziło to, by przed 9 rano na Cytadeli się znaleźć. Jak zwykle przed startem miłe powitania, pogaduchy, pań, które się na to zgodzą całowanie, czyli wszystko to, co stanowi dodatkowy smaczek naszych cotygodniowych spotkań.

No, ale nie było zbyt dużo czasu na działania pozabiegowe, gdyż Grzegorz, któremu dzisiaj  przypadała

Czytaj Dalej ->


Takie sobie przemyślenia

Po ostatnich sprawach czysto organizacyjnych warto poruszyć tematykę naszych rozmów, gdyż z wiadomych powodów musiałem ją trochę odpuścić. Ale już wracam do stałego rytuału. Dariusz i Agnes powodzenia w Waszych wyprawach, planach i realizacjach pasji piszących. Każdy ma swoją wizję i niech mu przyświeca i najlepiej w jego odczuciach prowadzi. Tak właśnie być powinno. Dumam od czasu do czasu na temat wyprawy do Bushy Park, i z pewnością wcześniej czy później się wybierzemy. Wszystko w swoim czasie, ziarno dojrzeje, to i kiełkować pocznie, by rozwinąć się i wyrosnąć zasłaniając swoim cieniem wszystko, co mogłoby jakąś przeszkodę w realizacji planu stanowić. Co do różnych grup podbiegam ze spokojem, gdyż z reguły stąpam własnymi drogami, ale trzymam kciuki za wszystkie pomysły i ich realizacje. Jeżeli biega o statystyki to  temat uważam za zamknięty, było minęło, wszystko się zmienia i rozwija, a czasem znika, kiedy nadejdzie ku temu odpowiednia chwila i czas. Jak pisałem z reguły biegam własnymi drogami i może się zdarzyć, że kiedyś ten blog, ot tak nagle również zniknie.  Może to się zdarzyć za rok, za dwa lata, a może jutro. Nigdy nie wiadomo jaka wizja mi się nagle się objawi. Może zamiast pisania przerzucę się na szydełkowanie? Blog emerytowanego biegacza o szydełkowaniu. Np szydełkujący biegacz amator, albo biegający z szydełkiem. I potem relacja z szydełkowego maratonu. To dopiero byłby klimat, nie sądzicie?  Marku dzięki za info o Sobótce. Muszę to jakoś rozsądnie wszystko przygotować. No i koniecznie poszukać szydełka.

Co do wyników w maratonie 83-letniego mieszkańca Łodzi, to pełen podziw i szacunek. Nic dodać tutaj nie można. Robercie później poznany, cóż hejterzy byli, są i będą i nie ma na nich rady. Faktycznie zbyt ich dużo tutaj nie ma, ale raz czy dwa faktycznie jeden się objawił, ale szybko zniknął. Co do wyjazdu do Wrocławia i Sobótki wszystko zależy od tego, czy ktoś z braci wrocławskiej wybiera się do Sobótki. Jeżeli nie, to odpuszczam sobie Wrocław i jadę tylko do Sobótki. Cóż czasem należy dokonywać trudnych wyborów.  Bieg w Sobótce zaczyna się o 11.00, a odległość między Wrocławiem a Sobótką to 35 km. Teoretycznie, jeżeli przed 9.30 wyjedzie się spod Parkrun, to tak zupełnie na wcisk powinno się zdążyć. Ale zobaczę jeszcze jak rozplątać ten węzeł. Najprostszym rozwiązaniem wydaje się zachowanie podobnej delikatności jak Aleksander podczas rozwiązywania węzła gordyjskiego. Czyli wyciągnąć jakieś otrze i przeciąć. Tak po prostu.  Raz dwa i już. Był węzeł, nie ma węzła. Muszę przyznać, że zastanawiam się coraz bardziej na temat dalszego biegania w parkrun. Wiem, że pisałem wiele razy, że parkrun jest jak żona, ale cóż czasem, co z przykrością stwierdzam rozwody się zdarzają. Może czas na inną biegową drogę życia? W końcu jest tyle biegów. Jak to się pisze, tego kwiatu, to pół światu.

No, ale pokazały się wyniki sobotniego wieczornego leszczyńskiego parkrun. W sumie okazało się, że pobiegło 50 osób. W pierwszej dziesiątce było 4 przyjezdnych Pyrrusów. Nie zdziwiło mnie, że wygrał także przedstawiciel poznańskiego parkrun. Ja byłem w równym środku, czyli 25, ale wynik słabiutki. Ale wszyscy mieliśmy gorsze wyniki. Mimo, że trasa łatwiejsza od naszej na Cytadeli, ale nocą biegnie się zdecydowanie wolniej. Ciekawe, czy wpływ na to miała obca trasa, ciemności nad nami panujące i czy może pewna nieśmiałość związana z deptaniem po nie do końca znanym terenie. Bo co prawda dla mnie była to druga wizyta w Lesznie, ale nocny bieg, to zupełnie coś innego niż dzienny. W sumie fajnie, atmosfera cudowna, ale może zaczynam być zmęczony? Diabli wiedzą, może pora zrobić coś spektakularnego? Ale czy będzie mi się chciało? Nie wiem muszę to wszystko w spokoju przemyśleć. Czytaj Dalej ->


Rozmawiamy, trochę się sprzeczamy ale wspólnie pomagamy

Na początku, jak zwykle na początku, czyli wiadomo w czym rzecz. Insetto, masz rację nie ma łatwo z prawidłowym określeniem osoby, która mieszka w Szczecinku. Ty podałeś jedną definicję Rady, ja znalazłem drugą dr. Jana Grzeni, z Uniwersytetu Śląskiego,  który jest autorem słowników. I co najśmieszniejsze obie definicje się różnią. I bądź tu mądry i pisz wiersze. Będzie trzeba chyba znowu do profesora Jana Miodka napisać, tyle że no właśnie… Mamy dwie definicje, dwóch różnych, ale równie ważnych osób i za kim pan Profesor się opowie? Oto jest pytanie. Muszę przyznać że intryguje mnie odpowiedź na nie. Ale pozostańmy chyba przy najbardziej uniwersalnym stwierdzeniu: mieszkaniec Szczecinka, gdyż to nikomu nie wadzi.

Robercie dłużej znany, żeby było jasne, nie chcę Tobie w żaden sposób rzucać kłód pod nogi. Chcesz poprzez bieg tematyczny zwiększyć popularność poznańskiego parkrun? Jestem oczywiście za, ale osobiście uważam, ze w czas świąteczny dużo lepiej przeprowadzić bieg charytatywny, znowu połączony ze zbiórką dla dzieci, czy specjalną akcję w stylu Biegu Charytatywnego dla Stasia, który odbędzie się w październiku na warszawskiej Pradze, a o którym wspomnę w drugiej części tekstu. Chcesz zainwestować własną kasę, by zrobić coś wyjątkowego to super. Z pewnością nie będę Ciebie torpedował, ani jak pisałeś rzucał kłód po nogi. Chcesz zrobić coś tak nośnego, by przyszło 300, 400 czy nawet 500 osób, to super, jestem za i się cieszę. Jasne, że na poznański parkrun tak liczna grupa to coś wielkiego i wyjątkowego. Na bieg charytatywny, na bieg świąteczny czy noworoczny, a nawet specjalnie tematyczny, to liczba godna i pełna podziwu. Jest jak najbardziej opcja, jak sam napisałeś  zrobienia dwóch biegów Powstania, jednego trochę skromniejszego  drugiego większego z pełną pompą. Jeżeli chcesz tutaj jeszcze własną kasę włożyć, to w pełni Ciebie podziwiam.  Przyznam szczerze, że obawiam się jednego. Mam pewien stres , że ktoś może zarzucić, że robienie Biegu Powstania Wielkopolskiego  nawet na 500 osób i bieganie z tej okazji dookoła Cytadeli, jest sprowadzeniem tego wielkiego zrywu narodowościowego do wydarzenia, gdzie wnerwiona handlarka pogoniła miotłą z rynku trzech Niemców, bo jej ukradli kilka jabłek ze straganu. Natomiast podziwiam i szanuję co robisz dla parkrun, bo mało jest osób tak zaangażowanych w ten bieg jak Ty. Jak pisałem wesprę Ciebie z radością w wielu przez Ciebie organizowanych inicjatywach i pomysłach. Możemy się w niektórych sprawach nie zgadzać, ale generalnie jestem za Tobą i jeżeli będziesz chciał zrobić ten bieg, to spokojnie na wiadomy temat porozmawiamy. I nawet wiem, gdzie Ciebie mogę skierować. W sumie dobrze, że w niektórych kwestiach mamy różne zdania, bo dzięki temu coś dodatkowo ekstra fajnego może się narodzić.  Co do licytowania się, kto z pomysłem był pierwszy, to powiem Tobie, że jak widziałem w KRS-ie to Stowarzyszenie zostało zarejestrowane w czerwcu, w wiadomo, że zanim się zarejestrowali zapewne nie raz i nie dwa temat obgadali. Więc chyba nie warto się licytować, kto był z was pierwszy, tylko idealnie by było połączyć Twoje i ich siły. I kto wie, czy nawet nie można by wtedy dwóch biegów pod waszą wspólną marką zrobić. Robercie, żeby było jasne, nie mam nic przeciw bieganiu po Cytadeli, zresztą uwielbiam tam biegać. Co do historii, to wiem gdzie walki się toczyły, ale tu chodzi o rangę, o odpowiednie znaczenie wydarzenia. I na tym poprzestanę. Co do spraw organizacyjnych, ja się nie pcham, nie moja bajka. Jak pisałem chcesz organizować – organizuj. Mogę tylko życzyć powodzenia.

No i już przechodzę do istoty dzisiejszego pisania, czyli właśnie biegów charytatywnych. Jest to piękna idea, która pozwala wierzyć, że są na świecie ludzie o wielkich, gorących sercach. W biegach charytatywnych ukazujemy nasz charakter, pewną wrażliwość na potrzeby oraz ból innych oraz chęć niesienia pomocy i naprawiania tego Świata. Bo jak nie my będziemy naprawiali to kto? Politycy? Mam pewne w tym zakresie wątpliwości. Z drugiej strony nasza działalność charytatywna i niesienie pomocy innym jest pewną naszą polisą ubezpieczeniową. Gdyż kiedy my dzisiaj nie pomożemy komuś, to kto wie, kiedy sami znajdziemy się w potrzebie i znajdziemy się po „drugiej stronie lustra”, to nie dziwmy się, że nam także nikt nie pomoże. A niestety sytuacja gospodarczo-majętna społeczeństwa jest jaka jest i tylko dzięki pomocy wielu gorących serc są osoby, które mogą jeszcze żyć. Zamieszczam informację, którą proszono bym zamieścił:

„Biegniemy dla małego Stasia, który walczy z chorobą SMA (rdzeniowy zanik mięśni). Dochód z pakietów startowych przekazany zostanie na rehabilitację i pobyt Stasia zagranicą na badaniach klinicznych. Zarejestruj się  na    stronie https://online.datasport.pl/zapisy/portal/zawody.php?zawody=1847, zaproś znajomych i biegnij z nami dla Stasia. Razem przegonimy SMA! WAŻNE INFO: żeby wziąć udział w biegu, trzeba zarejestrować się na stronie https://online.datasport.pl/zapisy/portal/zawody.php… i opłacić pakiet startowy w minimalnej wys. 50zł. W pakiecie dla każdego biegacza będzie koszulka, numer startowy i chip do pomiaru czasu. Choć bieg jest charytatywny, każdemu zostanie zmierzony czas. Warto jednak pamiętać, że robimy to dla Stasia a nie dla wyniku końcowego a więc można truchtać, marszować, a nawet spacerować…dla Staśka”.

Jak ktoś może, ma czas, możliwości i będzie w Warszawie na początku października, serdecznie zapraszam. Jest jeszcze jedna możliwość i muszę przyznać, że właśnie mnie to obuchem w łeb walnęło. Można przyjechać do Warszawy w piątek wieczorem, gdzieś przekimać na Pradze, potem na godzinę 9 w tym samym parku pójść, a zasadzie pobiec na praski parkrun, trochę odpocząć i po 3 godzinach pobiec charytatywnie. Wcale bym się zdziwił, gdyby trasa biegła zgodnie z parkrun-ową. W końcu ta sama odległość do pokonania. I połączenie dwóch biegów, fajna sprawa. Muszę przyznać, że poważnie dumam. Jest ktoś chętny? Tak tylko pytam. Czytaj Dalej ->


Dziesięć najlepszych aplikacji dla osób aktywnych

Bardzo ciekawy tekst otrzymałem dzisiaj z prośbą o opublikowanie na blogu. Muszę przyznać, że wygląda to interesująco. No, tyle że ja wiadomo, chodzę zawsze moimi ścieżkami, ale jak ktoś chętny, to zapraszam. A znać nowości pojawiające się w naszym biegowym królestwie porostu wypada.Muszę przyznać, że jestem ciekawy z których korzystają osoby, które od czasu do czasu mnie odwiedzają

=&0=& Czytaj Dalej ->