Przygoda w escape room-ie

Ostatnio temat escape roomów stał się głośny, z wiadomego powodu. Muszę przyznać, że w zeszłym roku mieliśmy wypad firmowy do poznańskiego escape roomu. Musze przyznać, że sam pobyt wspominam całkiem przyjemnie. Owszem zamknięto nas w pokoju i tam mieliśmy jakieś zadania do wykonania, ale nie czułem niebezpieczeństwa wynikającego z ryzyka zapalenia czy innego wypadku losowego. Spędziliśmy w zamkniętym pomieszczeniu dwie, czy trzy godziny, praktycznie wszyscy wydostali się niego i było nawet bardzo fajnie. Można napisać,

Czytaj Dalej ->

Propoganda jak w PRL-u czyli współczesny powrót do przeszłości

Dzisiaj coś z innej beczki. Wiem, że zostanę zaraz zaatakowany przez wielu, którym się ten wpis nie spodoba, ale muszę od czasu do czasu dzielić się trochę poważniejszymi, niż tylko biegowymi spostrzeżeniami. I żeby było jasne, nie deklaruje się tutaj jako zwolennik takiej czy innej partii politycznej, a jedynie jak zdecydowany przeciwnik tego, co przez ponad  40-ści lat od 1945 do 1989 roku nam serwowano. Jestem jeszcze z tego pokolenia, które pamięta to co działo się w latach osiemdziesiątych

Czytaj Dalej ->


Niedziela pełna wrażeń

Wczoraj po porannym treningu postanowiliśmy się wybrać na tzw Betlejem Poznańskie. Jak ktoś się nie orientuje, jest to wielka przedświąteczna impreza w formie Jarmarku Bożonarodzeniowego, która odbywa się na Starym Rynku oraz Placu Wolności w Poznaniu w godzinach miedzy 11 a 21.

Muszę przyznać, że jak ktoś się jeszcze nie wybrał- warto. Wchodząc na Stary Rynek, od razu w oczy rzuca się wielki, biały Diableski Młyn, obrający się dookoła. No, ale jak ktoś nie chce się pokręcić, to i tak jest w czym wybierać, oglądać przebierać. Jedna wielka świąteczna zabawa całą gamą smaków wspomagana. Jak ktoś ma ochotę na jakiś smakołyk, to od wina grzanego, różnego rodzaju herbat, kaw, wszelkiego rodzaju grzanych posiłków, nawet lodów czekoladowych, jednym słowem jedna, wielka jedzeniowa rozpusta i pokusa. Do tego można kupić i kiełbasy i mięsa, tureckie chałwy oraz wiele innych pokus żywnościowych, czyli wszystko o czym marzymy, a czego nawet sobie nie możemy wyobrazić. Jak ktoś jeszcze nie był, a może nawet nie wie, że taka super impreza się w Poznaniu odbywa, to ze szczerego serca zapraszam. Ale nie tylko jedzenie nas kusi  zmuszając poarferele do kuracji odchudzajacej. Do tego szereg mniej lub bardziej przydatnych tzwa dupereli, ale jakże swoim urokiem przyciągająych,

Tym bardziej, że oprócz samych niespodzianek konsumpcyjnych czy też duperelkowatych, można trafić na różne inne atrakcje. I tak np. jutro od 17 do 20 będziemy mieli wspólne kolędowanie, warsztaty czy nawet świąteczna zumba.  Za dwa dni mamy min koncert świąteczny itd. itp.  Można napisać, że praktycznie codziennie coś poza jedzeniem takiego ekstra będzie się działo. Jak kogoś interesuje plan Jarmarku: https://pik.poznan.pl/jarmark-bozonarodzeniowy-betlejem-poznanskie/

No, a będąc na Starym Rynku postanowiłem sobie odwiedzić Muzeum Archeologiczne. Jak ktoś ma ochotę, a nie ma czasu w tygodniu, to w niedzielę muzeum jest czynne od 12 do 16. Muszę przyznać, że przygotowanie, organizacja oraz sama wystawa, a w zasadzie oferta wystawowa robi wielkie wrażenie. Nie będę nic szczególnie wyróżniał, ale na mnie największe wrażenie zrobiły wystawy związane ze Starożytnym Egiptem oraz początków państwa polskiego. Można napisać, że było super do momentu, kiedy chciałem wyjść z muzeum. Bo wtedy włączył się alarm… Czytaj Dalej ->


Niespodziewane spotkania diabli wiedzą którego stopnia

Dzisiaj coś z innej bajki. Mimo, że Poznań wydaje się być uporządkowanym miastem  i rzadko zdarza się, że zaskakuje nas, w jego murach zamieszkujących, ale czasem lubi nas zaskakiwać. Wczoraj jadąc do pracy w miejscu gdzie ulica Polska skręca w Dąbrowskiego wpadłem w kosmiczny korek. Co prawda jakiś ruch na Dąbrowskiego był, ale w tempie że żółwie kierowców wyprzedzały. Kiedy dojrzałem przyczynę, czy też źródło korka, to moja szczęka zrobiła wielki i mało majestatyczny opad. Na środku

Czytaj Dalej ->


Chociaż lat przybywa, ochoty wcale nie ubywa

Jestem już w wieku, kiedy człowiek coraz bardziej spogląda za siebie licząc lata, które ubyły i czasem nieśmiało się zastanawiając ile ich jeszcze przed nami pozostało. Za trzy lata połowa stulecia już mi strzeli, a to prawie że godny wiek. Co prawda w pracy ( gdzie w zasadzie cała reszta mogłaby być moimi dziećmi) twierdzą, że pewno pamiętam czasy, kiedy uganiałem się z dinozaurami, niektóre goniąc by zjeść, ale przed większością samemu uciekając, by nie zostać zjedzonym, no i może 

Czytaj Dalej ->


Przedstartowy eksperyment bezbiegowy

Zanim zacznę się tłumaczyć, o co biega wpierw na szybko wyłuszczę w czym rzecz, a potem temat rozwinę. Jakieś dwa tygodnie temu zacząłem w czasie biegów znowu odczuwać kłucie czy może raczej uwieranie mojego wiecznie zbuntowanego dwugłowego uda. W zeszłym tygodniu z tego powodu miałem tylko chyba trzy jednostki biegowe z parkrun włącznie, a w tym tygodniu zupełnie odpuściłem bieganie. Owszem w sobotę wybiorę się na parkrun, a w niedzielę wiadomo… Spróbuję jakoś doczłapać.

Muszę przyznać,

Czytaj Dalej ->


Niezapomniane wspomnienia biegowe

Na początku jak zwykle w tym miejscu i czasie. Robercie później poznany, wielki dzięki za miłe słowo.

Nasze bieganie, a szczególnie starty w różnych imprezach zorganizowanych jest to dla nas nie tylko same pokonywanie takich, czy innych kilometrów, uzyskany czas, ale także istna skarbnica mniej lub bardziej wspomnień. Niektóre są takie, jak te wczorajsze z poznańskiego maratonu, którymi na gorąco, zaraz po przybyciu do domu w głównym wpisie się dzieliłem. A to kogo widziałem, z kim piątkę przybiłem,

Czytaj Dalej ->