Bieganie a związek – umocnienie czy niebezpieczeństwo?

Ostatnio, dzięki jednemu z biegaczy w oczy wpadł mi interesujący tekst na portalu biegologia http://biegologia.pl/bieganie-przyczyna-rozpadu-zwiazkow-niestety-coraz-czesciej/ . I tak się poważnie zaczynam zastanawiać, jak to jest z tymi naszymi związkami. Z pewnością najpiękniejszy jest układ, kiedy obydwoje biegają. Znam sporo par i małżeństw tuptających  i faktycznie jest to najpiękniejsze

Czytaj Dalej ->

Dokąd biegnie ten świat?

Na początku, jak to na początku, czyli wiadomo co biega. Sławku mam nadzieję, ze uda się drużynę do Krakowa skompletować. Brakuje jeszcze troje biegających. Tylko tyle i aż tyle. Robercie późnej znany wszyscy się podpisujemy pod gratulacjami z powodu Twojej parkrun życiówki. Pełen podziw i szacunek, a do tego jeszcze większe uznanie.

Wszystkie wydarzenia biegające i nie biegające z tego tygodnia zostały zdominowane przez straszną tragedię, która wydarzyła się we Francji. Od jakiegoś już czasu

Czytaj Dalej ->

Podsumowanie Biegu Niepodległości w Obornikach

Na początku, jak to mam w stylu i zwyczaju, czy zaczynam od nawiązania do wczorajszych komentarzy. Rozyk cieszę się, że zgadzasz się z moją trochę wiadomo subiektywną wczorajszą relacją z Obornik. Marku wielkie gratulacje za życiówkę w Luboniu. Super że nasze Niepodległościowe Biegi mocno były przez ekipę poznańskiego parkrun obstawione. Mam nadzieję, że w Gnieźnie czy Baranowie także ktoś od nas biegł.  Co do szybkiego zebrania się i wczorajszego wyjazdu, to takie pojęcie względne,

Czytaj Dalej ->

Była sobota, nie było parkrun

Na początku zgodnie a obowiązującymi na blogu zasadami. Robercie krócej znany, to pojechałeś, znaczy się pobiegłeś w swoim komentarzu. Połączyć mój ulubiony kawałek Nirvany z wierszem Kazimierza Przerwy – Tetmajera wymaga sporego kunsztu umysłowego. Nic, tylko w pełnym podziwu pokłonie pochylić głowę.

Tak dzisiaj przypomniało mi się „święte” hasło parkrunerów. „ Jest sobota, jest parkrun”. Tak to nam zawsze przyświeca. Sobota bez parkrun jest dla nas dniem straconym. Coś w tym

Czytaj Dalej ->

Ulotny stan zwany życiem

Na początku, jak to na początku i tak dalej i tym podobne. Robercie krócej znany, masz rację, jak mus to mus.

Tak dzisiaj z pewnego powodu dopadła mnie myśl o charakterze nostalgiczno-refleksyjnym. Dlaczego, to zapewne wiele osób, które zaglądają do mnie częściej się domyśli. Nie pojechałem na parkrun, jestem w duchowym układzie zadumania, coś się stać musiało.

No właśnie stać się musiało. Nie chcę zbytnio się rozwodzić co, bo nie to jest tematyką mojego pisania, ale czasem zdarza mi się

Czytaj Dalej ->

Są rzeczy ważne i ważniejsze

Wczoraj wieczorem kładłem się spać z jasnym i klarownym planem na weekend, ze szczególnym uwzględnieniem soboty. Rano wstanę ok godziny 6, coś skrobnę motywacyjnego i pojadę na Cytadelę. Bo to miał być mój już 146 tuptający tydzień na Cytadeli. Jeżeli skrobię, że miał to znaczy że nie będzie i dzisiejsza sobota będzie niestety bez parkrun. Dlaczego? Cóż wyobraźcie sobie wagę. Na jednej szali stawiacie parkrun, na drugiej swoją córkę, którą dzisiaj muszę się zająć. Czy jest wybór?

Czytaj Dalej ->

Dalimiar, Filotea i Trofima

Na początku, jak to zwykle w tym miejscu i czasie. Dziękuję Tomku ( mam nadzieję, że mogę przez Ty) za miłe słowo o mojej córce. Faktycznie to super, kiedy córa jest zarażona tą samą pasją co ojciec. Nie ma dla nas “tatusiów” nic wspanialszego.

A dzisiaj coś z innej beczki, czasem tak trzeba, dla orzeźwienia atmosfery. Wczoraj słuchałem Świat się Kręci. Na końcu podano imiona solenizantów:  Amancjusz,Mszczujwoj i Perpet. Pomyślałem sobie: tak nie może być nie ma takich imion.

Czytaj Dalej ->